Pacjent nie chodzi, przychodnia nie jest nim zainteresowana?

Andrzej D. w końcu zarejestrował chorą matkę w przychodni. – Na szczęście to, że moja mama nie wstaje nie odstraszyło wszystkich lekarzy – powiedział z ulgą. Fot. Monika Kamińska

PRZEMYŚL. Wypisanej z ZOL-u starszej pacjentki nie chciało u siebie kilka przychodni.

- Od jednej lekarki usłyszałem, że nie jest zainteresowana leżącą pacjentką – opowiadał syn pani Stefanii D. z Przemyśla, Andrzej. – Nie wiedziałem co mam zrobić, matka nie miała recepty na leki, które przyjmuje stale – wyjaśniał mężczyzna. – Środki do pielęgnacji, czy higieniczne, typu pampersy dla mamy musiałem kupić bez przysługującej jej zniżki – dodał.

Pani Stefania ma ponad 80 lat. Przez kilka miesięcy przebywała w jednym z przemyskich Zakładów Opieki Leczniczej, na początku grudnia wróciła do domu. – Kiedy mama trafiła do ZOL-u automatycznie wykreślono ją z ewidencji u jej lekarza pierwszego kontaktu w przychodni, bo w zakładzie jest lekarz – tłumaczył syn przemyślanki, Andrzej D. – Kiedy przestała być pod opieką lekarza z ZOL-u trzeba było ją zarejestrować w przychodni – dodał mężczyzna. – Myślałem, że to oczywiste i załatwię to bez problemów, ale się myliłem! Niby z samą rejestracją nie było problemów, ale do momentu, aż “przyznałem się”, że mama jest pacjentką leżącą – wyznał przemyślanin. – Wówczas okazywało się, że nie ma już miejsc u lekarzy chodzących na wizyty domowe, że jest koniec roku i w ogóle. Jedna z lekarek powiedziała mi wprost, że nie jest zainteresowana pacjentką leżącą – opowiadał oburzony Andrzej D.

Nie wszyscy odmówili
Jak się okazało, pacjentką była zainteresowana natomiast przychodnia na ulicy Sportowej, zwana popularnie “kolejową”. Przemiła rejestratorka z niedowierzaniem kręciła głową, gdy przemyślanin opowiadał jej o swych perypetiach z zarejestrowaniem chorej i starej mamy do lekarza. – Jest chory człowiek  i ma mieć dostęp do lekarza – skwitowała krótko. – Nie wyobrażam sobie odmowy – dodała. Pani Stefania D. została w końcu wpisana na listę pacjentów przemyskiej przychodni na 3 Maja. – Tu mamy najbliżej – cieszył się Andrzej D. już spokojniejszy o los matki. – Na szczęście nie wszyscy są tak bezduszni, by “nie być zainteresowanym pacjentem leżącym” – zacytował słowa lekarki, która odmówiła zarejestrowania pani Stefanii.

Zdumiony relacją Andrzeja D. z Przemyśla jest rzecznik Podkarpackiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ w Rzeszowie, Marek Jakubowicz. -  Opisana sytuacja jest karygodna i niedopuszczalna – napisał  do nas M. Jakubowicz. – Żadna poradnia, ani lekarz POZ nie może odmówić przyjęcia deklaracji pacjenta z powodu jego złego stanu zdrowia. Proszę pacjentkę o złożenie oficjalnej skargi  do POW NFZ w Rzeszowie, z podaniem nazw przychodni, które odmówiły zapisania, będziemy sprawę wyjaśniać  – zachęca rzecznik rzeszowskiego POW NFZ.

Monika Kamińska

do “Pacjent nie chodzi, przychodnia nie jest nim zainteresowana?”

  1. obywatel

    Eksterminacja starszych i chorych ludzi w Przemyślu to już rzeczywistość.
    Doświadczyłem tego w jednym z podkarpackich szpitali gdzie zeutanazjowano mego 80 letniego Ojca bo za stary i chory na ratunek był.
    Życzę każdemu lekarzowi aby kiedyś umierał w szpitalu pełnym lekarzy i żeby żaden nie udzielił mu pomocy.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.