Pacjent nie zaprotestuje, umrze

Chory człowiek jest najsłabszym ogniwem systemie służby, czy jak teraz się mówi ochrony zdrowia, więc łatwo w niego uderzyć.

Pacjent nie pójdzie na wojnę ani z lekarzem, ani z urzędnikami w NFZ, ani z apteką, ani z politykiem. Co najwyżej może mu pogrozić laską. Jak zwykle, schorowany, zastraszony choć wkurzony karnie ustawi się w ogonku. A że ktoś nie będzie miał siły ustawiać się w którejś z kolei kolejce. Cóż z tego? Przecież nie wykupując zbyt drogiego leku sam zrezygnuje z leczenia. Nikt nie będzie temu winny. Tylko on sam. Pacjent. I choć trudno się dziwić lekarzom, że nie godzą się na ponoszenie kosztów nienależnej refundacji leków, szkoda, że na ofiarę, na którą mogą przerzucić odpowiedzialność wybrali sobie pacjentów.

PRZECZYTAJ: „Pacjenci zakładnikami lekarzy i rządu”

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.