Pacjent szpitala psychiatrycznego był… niepoczytalny

- Pani rzecznik została uderzona i nie odniosła obrażeń, pacjent przyznał się do winy i wyraził skruchę, wyjaśniając swoje postępowanie tym, że stanął w obronie personelu oddziału – mówi o sprawie Jacek Żak, z prokuratury rejonowej w Dębicy. Fot. Autor

DĘBICA. Ciąg dalszy sprawy rzecznika praw pacjenta, który zaskarżył pacjenta szpitala psychiatrycznego.

Rzeczniczka praw pacjentów zaskarżyła jednego z podopiecznych sądowego oddziału psychiatrycznego w Straszęcinie pod Dębicą. Pacjent został oskarżony o naruszenie nietykalności osobistej Pani rzecznik praw pacjentów szpitali… psychiatrycznych. Pacjent twierdzi, że stanął w obronie personelu placówki.

Już dziś wiadomo, że 50-letni Janusz Z. nie będzie sądzony, bo opinia psychiatryczna potwierdziła jego niepoczytalność. Janusz Z., pacjent sądowego oddziału psychiatrycznego w Straszęcinie, 28 czerwca zaatakował najpierw słownie, a następnie uderzył ręką w głowę Mariolę Biruś, rzeczniczkę praw pacjentów szpitali psychiatrycznych.

Zawiadomienie do prokuratury złożyła jednak nie pani Biruś, ale Rzecznik Praw Pacjenta z Warszawy. Dębicka prokuratura wszczęła postępowanie, jednak zakończy się ono najprawdopodobniej umorzeniem, bo biegli potwierdzili niepoczytalność Janusza Z.

Przyczyną agresji mężczyzny była sprawa telewizji satelitarnej, opłacanej dobrowolnie przez podopiecznych zamkniętego oddziału sądowego. Jeden z pacjentów zbierał od innych dobrowolne datki na opłacenie abonamentu za telewizje satelitarną. Pani rzecznik Biruś miała wątpliwości co do tej praktyki. Pacjenci odebrali wątpliwości Pani rzecznik jako próbę odebrania im rozrywki, na którą się składali dobrowolnie, lub w przypadku osób ubezwłasnowolnionych, za zgodą prawnych opiekunów.

Sprawa doprowadziła do eskalacji napięcia i zakończyło się incydentem. – Decyzja o złożeniu zawiadomienia do prokuratury była w tej sytuacji najbardziej właściwa – wyjaśnia Agata Skrętowska z Zespołu Prasowego Biura Rzecznika Praw Pacjenta.

Pacjenci szpitala wysłali liczne skargi na działania rzecznik Biruś. – Skargi kierowane do Rzecznika Praw Pacjenta, po wnikliwym wyjaśnieniu, w tym również po uzyskaniu stanowiska szpitala, okazywały się bezzasadne – wyjaśnia Agata Skrętkowska. – Mogę zapewnić, że źródłem konfliktu nie jest działanie pani Biruś – dodaje.

***
Całą sprawa to burza w szklance wody. Jednak bez odpowiedzi pozostaje pytanie – kto popełnił błąd? Bo na pewno nie jest sytuacją właściwą, aby pacjenci i rzecznik, który ma bronić ich praw, oskarżali się nawzajem. Pacjentów trudno tu oskarżać, bo w końcu są niepoczytalni.

Artur Getler

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.