Pacjent wyskoczył z okna szpitala? Dyrektor nie chce rozmawiać z mediami

To z tego budynku miał wyskoczyć pacjent szpitala i spaść na znajdujący się tuż przy budynku samochód. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Dlaczego władze szpitala nabrały wody w usta?

Z kilku źródeł, choć nieoficjalnych, Super Nowości dowiedziały się, że w ubiegłym tygodniu pacjent oddziału psychiatrycznego ogólnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rzeszowie wybił okno krzesłem i wyskoczył z niego spadając na stojący przed budynkiem samochód. Miał przeżyć, ale pomimo naszych próśb o skomentowanie tej bulwersującej sprawy Witold Wiśniewski, dyrektor szpitala powiedział: – Nie mam czasu na udzielanie komentarzy w tej sprawie.

Do zdarzenia miało dojść w ubiegły poniedziałek, o czym mówią między sobą pacjenci na innych oddziałach. Wie o tym również personel szpitala, choć rozmawia z nami jedynie nieoficjalnie. Nasz informator mówi, że pacjent, który miał wyskoczyć z okna, doznał złamania nogi. Prawdopodobnie również pokaleczył się dość mocno o rozbitą szybę. Policjanci także przyznają, że słyszeli o wyskoczeniu pacjenta z okna, ale już oficjalnie podkomisarz Adam Szeląg, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie twierdzi: – Nie mieliśmy żadnego zgłoszenia i rzeszowska komenda nie prowadzi żadnej sprawy dotyczącej wyskoczenia z okna przez pacjenta.

Spróbowaliśmy także dowiedzieć się czegoś w prokuraturze: – Nie mamy takiej sprawy zarejestrowanej – tłumaczy Łukasz Harpula, z-ca szefa Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów.

Dyrektor nie ma czasu
Kolejny telefon wykonaliśmy do dyrektora szpitala. Ten po wysłuchaniu naszych pytań powiedział, że nie będzie o tej sprawie mówił, bo… nie ma czasu i się momentalnie rozłączył. Zadzwoniliśmy do niego jeszcze kilka razy później, ale już prywatnego telefonu nie odbierał. Zaś pracownica sekretariatu szpitala powiedziała w poniedziałek w południe, że dyrektor ma ważne sprawy do załatwienia w urzędzie i już go w poniedziałek nie będzie.

Pozostał nam najbardziej zainteresowany całą sytuacją ordynator oddziału psychiatrycznego. Nie zaprzeczył, że taki incydent miał miejsce, ale powiedział, że pytania chce otrzymać e-mailem, a jego wypowiedzi na temat oddziału będzie można zamieścić, ale wyłącznie autoryzowane. Bez problemów zgodziliśmy się. Wypowiedzi miał skonsultować ze wspomnianym dyrektorem, ale ich nie otrzymaliśmy do zamknięcia wydania. A pytania dotyczyły ważnych kwestii, m.in. tego, dlaczego o zdarzeniu nie zostali poinformowani policjanci i czy na oddziale, gdzie często przebywają niebezpieczne dla otoczenia osoby, jest zapewnione należyte bezpieczeństwo.

Grzegorz Anton

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.