Pacjent zapłaci 100 procent za lek, bo lekarz się boi kar

Żeby wiedzieć, jaki szczep bakterii wywołał ból gardła, czy zapalenie pęcherzyka moczowego trzeba wykonać antybiogram, na którego wynik trzeba poczekać kilka dni. Fot. Mateusz Martyna

PODKARPACIE. Antybiotyki mogą być refundowane tylko wtedy, gdy stosowane są ściśle wedle wskazań producenta.

Nie mamy w gabinetach szybkich testów tzw. POCT (point of care testing), chcąc uniknąć kar za wypisanie leku niezgodnego ze wskazaniami nawet antybiotyki wypisujemy często na 100 proc. odpłatności. Zresztą to nie jest tylko problem przy przepisywaniu antybiotyków. W grę wchodzi szereg leków, kiedy są wypisywane niezgodnie z Charakterystyką Produktu Leczniczego – tzw. ChPL – mówi dr Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Od 1 stycznia lekarz, zgodnie z przepisami nowej ustawy refundacyjnej, może wystawić receptę na refundowany antybiotyk, tylko wówczas gdy jest pewny, że ten konkretny lek ma we wskazaniach producenta wymienione zwalczanie bakterii, które wywołały infekcję u pacjenta. Żeby jednak wiedzieć, jaki szczep bakterii wywołał choćby ból gardła, trzeba wykonać antybiogram. – Na wynik trzeba jednak czekać od 3 do 5 dni, a chory chce być leczony od razu – mówi Zdzisław Szramik, specjalista ginekolog z Rzeszowa.

Po kilku dniach pacjent bardziej chory

Antybiogram to badanie wrażliwości danego drobnoustroju na lek. Niestety jego wykonanie kosztuje, a na wyniki trzeba kilka dni poczekać. – Jeżeli okaże się np., że antybiotyk nie jest zarejestrowany we wskazaniu, które jest wpisane w kartotekę, i jeśli nie jest wykonane badanie bakteriologiczne, gdzie wykazano wrażliwość bakterii wywołujących tę chorobę, to nie należy wypisywać recepty na antybiotyk lub wypisać ją na 100 procent. Dlaczego? Ponieważ nie zostały spełnione wymagane kryteria aby zakwalifikować ten konkretny lek do refundacji. Wówczas, w razie kontroli NFZ, będzie musiał zwrócić kwotę refundacji i jeszcze zapłacić karę – mówi Szramik. – Wielu lekarzy ryzykując przepisuje antybiotyki na recepty refundowane bez badań bakteriologicznych ze względu na to, że czekanie kilka dni na wyniki może spowodować iż pacjent będzie jeszcze bardziej chory.

Szybkie testy rozwiązałyby problem

Badanie pacjenta w gabinecie lekarza rodzinnego polega więc przede wszystkim na wywiadzie i osłuchaniu pacjenta. Rozwiązaniem mogłyby być szybkie testy tzw. POCT – point of care testing, robione na miejscu. Jednak nie jest to u nas dostępne w ramach kontraktów placówek z NFZ.

- Nie mamy szybkich testów do dyspozycji i nie są one refundowane w żadnych procedurach. Mieliśmy w tym względzie propozycję dla NFZ, ale nie było chęci zrozumienia i porozumienia się w tej kwestii – mówi prof. Waleria Hryniewicz, konsultant krajowy w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej. Szkoda, bo testy nie są drogie, szczególnie gdyby były kupowane centralnie, od razu dla całej podstawowej opieki zdrowotnej w Polsce.

***

Mizeria finansowa była w służbie zdrowia od dawna, zdążyliśmy się nawet do tego przyzwyczaić. To jednak, do czego doszliśmy dzięki ostatniej reformie systemu zaskoczyło nawet lekarzy. Pacjenci nie czują się jednak zaskoczeni, raczej zrezygnowani. Dlaczego? Bo od lat wszystko co złe, niedopracowane, spartaczone składane jest na barkach pacjentów, którzy oprócz tego, że chorzy, są coraz biedniejsi i słabsi. Pewnie ich nie zabraknie, bo podczas gdy jedni się “wykruszają” (umierają), chorować zaczynają następni. Tyle, że ci zamiast wydawać na leki mogą wrócić do babcinych kuracji. Może nie zawsze pomagają, ale są dużo tańsze. I lecząc mniej szkodzą. 

Anna Moraniec

do “Pacjent zapłaci 100 procent za lek, bo lekarz się boi kar”

  1. krystyna

    m am wyniki potwierdzające obecność kwasu moczanowego wczoraj przepisano mi milurit 100 % odplatnoscia.dlaczego?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.