Pacjentowi usunięto dysk w kręgosłupie i wszczepiono implant

Dzięki operacji wszczepienia implantu nasz pacjent wstał z łóżka i po raz pierwszy od dawna nie czuł bólu. A za jakiś czas będzie mógł wrócić do pracy – mówi Konrad Grabarek, specjalista ortopedii i traumatologii ruchu w Szpitalu Miejskim w Rzeszowie. Fot. Paweł Dubiel

RZESZÓW. To pierwsza tego typu operacja w Szpitalu Miejskim. Dzięki nowatorskiemu zabiegowi chory pozbył się wieloletniego bólu. 

Najpierw Konrad Grabarek, specjalista ortopedii i traumatologii ruchu w Szpitalu Miejskim w Rzeszowie, usunął przepuklinę krążka międzykręgowego w odcinku szyjnym kręgosłupa z dostępu przedniego, wykonując 4-5 cm nacięcie z przodu szyi pacjenta. Następnie usunął krążek, potocznie nazywany dyskiem i przygotował loże pod implant. Potem w miejsce po starym dysku wczepił protezę, która z czasem zrośnie się z sąsiednimi kręgami pacjenta. 

– Wskazaniem do zabiegu były zaburzenia czucia w ręce i ból zgłaszany przez 46-letniego pacjenta na 8 (w 10 stopniowej skali), który nie ustępował od kilku lat, mimo leczenia zachowawczego i uniemożliwiał mu normalne funkcjonowanie i pracę – mówi Konrad Grabarek, zastępca ordynatora oddziału chirurgii urazowo-ortopedycznej w placówce.

Mężczyzna wcześniej chodził od lekarza do lekarza. Pomocy szukał przede wszystkim u neurologów (z powodu bólu i drętwienia prawej ręki). Kiedy ból stał się nie do zniesienia i mężczyzna musiał zrezygnować z pracy zawodowej, trafił na ortopedę, który zlecił mu wykonanie kilku badań, w tym rezonansu magnetycznego i badania EMG (elektomiografii). Ich odczyt pokazał wreszcie, co jest przyczyną objawów. Czy diagnostyka dyskopatii kręgosłupa jest taka trudna? – Jest trudna, bo objawy – bolący bark, ramię czy stopa często nie wskazują bezpośrednio na kręgosłup. A sama dyskopatia nie jest wskazaniem do zabiegu operacyjnego – mówi dr Grabarek. – Lekarze często też skupiają się na bolącym miejscu, nie szukając przyczyn bólu. Szczególnie jeżeli to wymaga skierowania na dość drogie i czasochłonne (kolejki) badania, po których pacjenci często w dodatku nie wracają do lekarza kierującego, przyzwyczajając się do bólu i akceptując go.

Szpital jest przygotowany na ten profil pacjentów. Chodzi bowiem o to, by chorzy nie musieli czekać miesiącami w kolejce. I tylko wysokość ryczałtu może ich ograniczać w przeprowadzaniu tego typu zabiegów. Ilu chorych może wymagać zabiegów na kręgosłupie? – Trudno to oszacować dokładnie, ale może to dotyczyć ok. 400 rozpoznań nowych, z których większa część może być oczywiście leczona skutecznie zachowawczo. Jeżeli jednak doliczy się tych, którzy mają rozpoznanie i czekają w kolejkach, zbierze się nawet ok 200 osób.  

W odczuciu pacjentów operacja na kręgosłupie to trudna i ryzykowna operacja. Wielu się boi ryzyka, czy słusznie? – Bez wątpienia to poważny zbieg. Wchodzi się bowiem we wrażliwe struktury, pomiędzy duże naczynia zaopatrujące mózg w krew. W przypadku kręgosłupa szyjnego mamy jeszcze tchawicę i przełyk, bardzo istotne dla naszego funkcjonowania. Nie można jednak demonizować zabiegu. Jeżeli przepuklina uciska na korzenie nerwowe trzeba je odbarczyć –  mówi ortopeda.

Anna Moraniec

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o