Pancerne przymierze

Rosomak jest dobrym wozem, ale jego licencjodawcy stawiają zbyt wygórowane warunki, dając szansę do popisu polskim konstruktorom. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Rząd ma dość kaprysów zagranicznych licencjodawców i chce dać dobrze zarobić naszym konstruktorom. Wyzwanie o wartości kilku miliardów złotych podjęli m.in. podkarpaccy zbrojeniowcy.

Tuż przed świętami Huta Stalowa Wola podpisała z trzema innymi zakładami zbrojeniowymi porozumienie, które tworzy drugą co do wielkości grupę przemysłu obronnego w Polsce. Zbrojeniowców połączył zamiar zbudowania zupełnie nowych wozów bojowych, które na polu walki mają zastąpić m.in. Rosomaka. Przyszłość tego wozu, znanego m.in. z Afganistanu, ze względu na upór licencjodawcy jest w naszej armii przesądzona. Fińską konstrukcję ma zastąpić rodzima, która będzie powstawać m.in. w Stalowej Woli i ma być lepsza od AMV.

Rosomak to wóz sprawdzony na kilku frontach, który został opracowany przez fińską Patrię. W 2003 r. został podpisany kontrakt na dostawę dla naszej armii blisko 700 pojazdów o napędzie na wszystkie 8 kół wart – bagatelka – 6 mld zł. Fiński pojazd w wersji spolonizowanej, czyli nasz Rosomak, produkowany jest w Siemianowicach Śląskich. Mógłby być produkowany jeszcze długo, ale Finowie zaczęli stawiać warunki i pewnie na dotychczasowym kontrakcie się skończy.

Finowie zniechęcają MON do współpracy
Licencjodawca nie wywiązał się z zamówień offsetowych w polskich zakładach, a teraz dodatkowo żąda, by wszystkie unowocześnienia w wozie autorstwa polskich inżynierów, stały się nieodpłatnie fińską własnością, z prawem do nieograniczonego wykorzystania. Rozmowy z Finami jeszcze trwają, ale z MON poszedł sygnał, że kolejnego kontraktu z Patrią, na przeszło 300 pojazdów, nie będzie. Resort obrony wyraźnie dał do zrozumienia, że gotów jest dobrze zapłacić za dobrą polską konstrukcję, by w przyszłości uniknąć targów podobnych do tych z Finami. Rękawica została podjęta.

W ub. tygodniu HSW podpisała umowę z: Wojskowymi Zakładami Mechanicznymi w Siemianowicach Śl., Wojskowymi Zakładami Motoryzacyjnymi w Poznaniu oraz Wojskowymi Zakładami Inżynieryjnymi w Dęblinie. To kluczowe przedsiębiorstwa zbrojeniowe w Polsce, a powstaniu nowego konsorcjum patronuje MON.

Sygnatariusze porozumienia nie kryją, że interesuje ich kilka tematów z bogatego programu rozwoju sił zbrojnych RP na lata 2013-22. Rząd chce na to wydać prawie 100 mld zł. Podejmują się skonstruowania nowego transportera opancerzonego z napędem na 6 i 8 kół oraz nowego bojowego wozu piechoty (BWP). Firmy podzielą między siebie zadania tak, by obie konstrukcje powstały bardzo szybko, a przy obecnym stanie zaawansowania technicznego naszej zbrojeniówki, jest to realne.

Nowy wóz to miliardowe zamówienie
- Daliśmy jasny sygnał, że potencjał polskich firm zbrojeniowych można znacząco podnieść przez tworzenie zadaniowych konsorcjów – mówi Krzysztof Trofiniak, prezes HSW. Umowę zawarto na okres do końca 2019 r. Ma ona charakter otwarty i kilka innych firm już zadeklarowało chęć współpracy. Jedną z nich jest Wojskowy Instytut techniki Pancernej i Samochodowej z podwarszawskiego Sulejówka. HSW w nowym konsorcjum ma odpowiadać za nowy BWP. Inżynierom ze Stalowej Woli animuszu do pracy powinien dodawać fakt, że tylko nasza armia już potrzebuje do 750 nowoczesnych wozów. Wartość takiego zamówienia liczona jest w miliardach złotych.

Jerzy Mielniczuk

do “Pancerne przymierze”

  1. oleg

    przecież w stalowej juz był wóz opancerzony ( Partia czy coś takiego )

    • mrrainy

      Ty, oleg, tak sam z siebie jesteś głupi czy cię ktoś skrzywdził? Jak nie tryskasz lubelskim patriotyzmem przy Jasionce, to znowu tutaj masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.