Para na scenie i w życiu

Fot. Archiwum

Bartek i Delfina jeszcze nie wiedzą co zrobią z wygranymi w “Mam talent” 300 tys. zł. Chcą skupić się na występach i maksymalnie wykorzystać swoje 5 minut.

Choć ich wspólny akrobatyczny staż wynosi tylko 1,5 roku, Delfina i Bartek potrafią wykonać figury, które, jak się wydaje, podważają prawa grawitacji. Wszystko to efekt ciężkiej, systematycznej pracy, wielu wyrzeczeń i ogromnych chęci. Nie bez znaczenia jest fakt, ze są zgraną parą nie tylko na scenie, ale w życiu prywatnym. Zaufanie w tym sporcie jest bowiem bezcenne.

Po wygranej programu “Mam talent” i zdobyciu 300 tys. zł, życie pochodzących z Rzeszowa Bartka i Delfiny nabrało tempa, choć i wcześniej na nudę narzekać nie mogli. Łączyli treningi z nauką, zawodami i występami. Łatwo nie było, tym bardziej, że akrobatyka to niezwykle wymagająca i niebezpieczna dziedzina.

Sukcesów jest więcej
Dziś Bartek Byjoś może podziękować przede wszystkim mamie. To ona bowiem zapisała go na treningi akrobatyki, gdy chodził jeszcze do podstawówki.

Po kontuzji jego partnerki akrobatykę zamienił na fitness, w którym cały czas ma duże osiągnięcia. Bartek to czwarty zawodnik na świecie i aktualny wicemistrz Europy juniorów, ostatnio, po raz piąty z rzędu, obronił tytuł mistrza Polski. Wystartuje także w kadrze narodowej, z którą w grudniu będzie reprezentował Polskę w Mistrzostwach Świata w Kulturystyce i Fitness w Budapeszcie.

Choć trudno w to uwierzyć, Delfina Przeszłowska akrobatykę trenuje zaledwie od 1,5 roku. Nabyła jednak solidne przygotowanie fizyczne, przez 11 lat tańcząc w rzeszowskiej grupie “Kornele”, z którą zdobyła tytuły wicemistrzyni świata i II wicemistrzyni Europy.

Oboje od roku są członkami Elite Talent Club – stowarzyszenia zrzeszające elitarnych zawodników polskiej sceny akrobatycznej i artystycznej.

Zaufanie to podstawa
Decyzja by razem trenować akrobatykę podjęli gdy już od 1,5 roku byli parą. Połączyli swoje doświadczenia zarówno z tańca jaki fitnessu.
- Czekało nas bardzo, naprawdę bardzo dużo pracy, ponieważ Delfinka wcześniej nie miała nic wspólnego z akrobatyką, a ja wróciłem do pracy w zespole po długiej przerwie – wyjaśnia Bartek – Podchodziliśmy do treningów nie z przymusu czy obowiązku, lecz z czystej przyjemności i przede wszystkim chęci. Początki były bardzo ciężkie ale dzięki systematyczności nam się udało. Było też przy tym wiele wyrzeczeń żeby pogodzić treningi zwłaszcza w okresie maturalnym jednak wspieraliśmy się nawzajem i jakoś przez to przebrnęliśmy– podkreśla.

Prywatny związek Bartka i Delfiny jest dla nich ogromnym ułatwieniem w tym, co robią.

- Fakt, ze jesteśmy parą pomaga nam w tym że godziny treningów ustalamy wspólnie i nie ma sytuacji, że ktoś do kogoś, musi się dopasowywać. A przede wszystkim mamy do siebie większe zaufanie – podkreślają zgodnie.

Uwaga na powierzchnie i… pszczoły
Co jest najtrudniejsze w tym sporcie? – Jest wiele trudnych rzeczy, zwłaszcza kiedy uczymy się nowych elementów, figur czy kiedy np. zaczyna się treningi np. na podeście – tłumaczy Grzegorz Bielec, trener zawodników rzeszowskiego Towarzystwa Gimnastycznego “Sokół”, do którego należą zwycięzcy “Mam Talent”. – Dla Bartka trudne są elementy gibkościowe gdyż jest on facetem, a dla Delfinki często elementy siłowe, ponieważ jest filigranowa. Oczywiście w tym, co robią jest duże ryzyko kontuzji, dlatego muszą na siebie uważać – dodaje.

Jak przyznają Bartek i Delfina, podczas występów rzadko zdarzają im się jakieś niebezpieczne sytuacje, gdyż każdy występ jest przez nich traktowany poważnie i dokładnie się do niego przygotowują. Nie zawsze jednak da się uniknąć sytuacji losowych, kiedy to np. powierzchnia na której występują jest śliska, czy zostają lekko oślepieni przez światło lub słonce. – Raz nawet się zdarzyło, że na pokazie w plenerze Bartkowi na brwi usiadła pszczoła! – dopowiada Delfina.

Najpierw występy, potem pieniądze
Czy łączą przyszłość z akrobatyką? Bartek, studiuje wychowanie fizyczne, Delfina – technologię żywności i żywienia człowieka – oboje na Uniwersytecie Rzeszowskim.

- Kierunki studiów na pewno dadzą nam dodatkową wiedzę i doświadczenie jakiego nie zdobędziemy na sali gimnastycznej. Na dzień dzisiejszy zajmujemy się i będziemy zajmować jednak przede wszystkim akrobatyką i występami – mówią zwycięzcy “Mam Talent”. – Dopóki nam zdrowie pozwoli będziemy trenować i cały czas się w tym kierunku rozwijać. Jest to nasze hobby, robimy to, co kochamy i to też w przyszłości może nam przynosić dochody z których będziemy żyć. Czas pokaże – podkreślają.

Póki co mają swoje 5 minut i wykorzystują je w maksymalny sposób. Zdobytą sumą 300 tyś. zł jeszcze sobie nie zawracają głowy, skupiając się przede wszystkim na występach, których propozycjami są cały czas bombardowani.

- Jest to dla nas bardzo miłe uczucie kiedy ludzie nas zapraszają, rozpoznają i nam gratulują To znaczy, że nasze wyzwanie i wysiłek się opłaciły, bo dostać od ludzi owacje na stojąco jest bezcenne… – podsumowują.

Aneta Jamroży

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.