Paranoja! Z receptą pójdziemy do urzędnika, a nie do apteki

- Uważam, że lekarz powinien brać odpowiedzialność za to co wypisze na recepcie jeżeli chodzi o nazwę leku, dawkowanie czy dane chorego (niestety różnie z tym jest), dochodzenie czy pacjent jest ubezpieczony czy nie, nie powinno być jego obowiązkiem – mówi Aleksandra Goś, kierownik apteki z Rzeszowa.

PODKARPACIE. Ustawa nakazująca lekarzowi sprawdzanie, czy pacjent ma prawo do refundacji to bubel prawny.

- Lekarz nie jest od tego żeby sprawdzać dowody ubezpieczenia tylko żeby leczyć. Od nowego roku (w przypadku wątpliwości co do ubezpieczenia) będziemy więc wypisywać leki na 100 proc. odpłatności  – mówi dr n. med. Krzysztof Szuber, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Rzeszowie. – Pacjent chcąc mieć zniżkę powinien udać się do NFZ po zaświadczenie, że ma prawo do leków refundowanych i na tej podstawie zapłaci w aptece mniej.

To kontrpropozycja Naczelnej Izby Lekarskiej do ustawy nakazującej lekarzowi sprawdzanie, czy pacjent ma prawo do refundacji. Jak twierdzi Izba, danymi dotyczącymi ubezpieczenia zdrowotnego dysponuje w tej chwili wyłącznie NFZ, a skoro do dzisiaj nie był w stanie wyposażyć pacjentów w odpowiednie dokumenty elektroniczne, niech teraz sam weryfikuje recepty.

Pacjent tak czy tak dostanie w d…

- Czy w tym zwariowanym państwie coś wreszcie zmieni się na lepsze, a nie na gorsze dla obywatela? Co nowa ustawa, to gorszy gniot. Dlaczego za niedoróbki posłów czy urzędników mamy płacić my pacjenci? Dlaczego po odstaniu w kolejce do lekarza mam gonić do NFZ, a dopiero potem do apteki? A co z ludźmi starszymi, dla których często wędrówka do lekarza jest problemem? – mówi Małgorzata Drążek z Rzeszowa. – Czy ktoś wreszcie zapanuje nad tymi bzdurami?
- Pomysł jest absurdalny, ale… wiadomo każdy broni siebie. O ile uważam, że lekarz powinien brać odpowiedzialność za to co wypisze na recepcie jeżeli chodzi o nazwę leku, dawkowanie czy dane chorego (niestety różnie z tym jest), to dochodzenie czy pacjent jest ubezpieczony czy nie, nie powinno być jego obowiązkiem – mówi Aleksandra Goś, kierownik apteki z Rzeszowa. – Przekierowywanie ciężaru odpowiedzialności na pacjenta nie powinno jednak mieć miejsca.

Lekarze się bronią przed karami

Według Macieja Hamankiewicza, prezesa NIL, procedura wypisywania recept refundowanych powinna przebiegać tak, jak w przypadku recept na sprzęt ortopedyczny: pacjent zbadany przez lekarza dostaje od niego receptę i z nią idzie do urzędnika. Ten znajduje w komputerze aktualne dane dotyczące ubezpieczeń tej osoby oraz wszystkich przysługujących jej zniżek na leki. Zaznacza na recepcie, że pacjent ma prawo refundacji, przybija stempel i można iść do apteki.

Lekarze się bronią, przed wypisywaniem recept refundowanych, bo w przypadku gdy wypiszą ją nieubezpieczonemu pacjentowi, albo wypiszą leki nie ze swojej branży np. diabetolog na prośbę pacjenta wypisze lek kardiologiczny, bo “panie doktorze lekarstwo mi się kończy a termin do kardiologa mam dopiero za miesiąc” będą musieli zapłacić z własnej kieszeni. I to wcale nie małe pieniądze, bo sięgające kilku a nawet kilkudziesięciu tysięcy zł.

Anna Moraniec

do “Paranoja! Z receptą pójdziemy do urzędnika, a nie do apteki”

  1. Ulka

    To nie paranoja.Co chcieliście i co wybraliście to macie,więc nie naarzekajcie.Będzie jeszcze „lepiej”.

  2. tyshory

    Zobowiązać dyrektorów oddziałów NFZ do wywieszenia listy adresów:guślarzy,znachorek,zielarek i innych bioterapeutow ordynujących na danym obszarze

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.