Park dla ludzi czy dla gawronów?

Park Inwalidów Wojennych. Fot. Autor

MIELEC. Plaga ptaków w miejscu, które ma być oazą spokoju i ciszy. 

Wedle zapowiedzi władz miasta, park Inwalidów Wojennych po rewitalizacji ma stać się wizytówką miasta. – Chyba dla gawronów, bo na pewno nie dla mieszkańców – irytuje się radny Jan Misiaszek (65 l.). – Naliczyłem tam ponad 250 gniazd. To jest 500 ptaków. Wylęgnie się z tego ponad tysiąc ptaków. Przecież tam będzie horror – złości się.

Rewitalizacja parku Inwalidów Wojennych od początku wywołuje wiele emocji. Wielu mieszkańców nie godziło się na, związaną z tą inwestycją, ubiegłoroczną wycinkę drzew. – Rzeczywiście mieliśmy z tym trochę problem – przyznawał prezydent Janusz Chodorowski (69 l.). – Stowarzyszenia ochrony środowiska uważają, że nie należy w ogóle nic tam zmieniać. Opóźniało to prace przy przebudowie tamtejszej infrastruktury – dodał.

Misiaszek: – Wylęgnie się ponad tysiąc ptaków
Drzewa w końcu zostały wycięte, ale pojawił się kolejny problem – ptactwo. – Często przejeżdżam tamtędy i obserwuję prace przy rewitalizacji tego parku – mówi radny Jan Misiaszek (65 l.). – Sporo na ten cel idzie pieniędzy z budżetu miasta. Tylko ja się pytam, dla kogo? Dla wron? Ja rozumiem, że musimy przestrzegać zasady ochrony środowiska, tylko nie może to jednak utrudniać życia ludziom. No chyba że ten park służyć gawronom – grzmi.

- Na drzewach w tym parku naliczyłem ponad 250 gniazd – dodaje Misiaszek. – To jest 500 ptaków. Wylęgnie się z tego ponad 1000 kawek czy wron. Przecież tam będzie horror. Można poradzić sobie z tym problemem, trzeba tylko pomyśleć. Na pewno jakieś rozwiązanie się znajdzie. Zapewniam, że znajdą się tacy, którzy spowodują, że nie będzie ani jednego gniazda w tym parku i będą mogły z niego korzystać matki z dziećmi i emeryci – zaznacza.

Chodorowski: – Przecież ich nie wystrzelamy
Prezydent Chodorowski przyznaje, że jest problem. – Od dawna próbowaliśmy płoszyć tam ptaki za pomocą armatki na gaz, która strzela i próbowała je wypłoszyć. Jak na razie bez skutku – mówi. – Jeśli ktoś w życiu chował gołębie, a ja to robiłem, to wie, że mają one instynkt powrotu do gniazda. Wydawało nam się, że poprzez przetrzebienie drzew w tym parku, zmniejszenie możliwości zainstalowania tych gniazd, sytuacja się zmieni.

- Tymczasem okazało się, że zwiększyło się tylko zagęszczenie gniazd. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy kupili strzelbę i te ptaki wystrzelali, albo je wytruli. Będziemy musieli innymi metodami z tym walczyć. Jeśli ktoś ma na to jakąś receptę, to chętnie skorzystamy. Kto bywa w Krakowie, to wie jakim utrapieniem są tam gołębie. One zaczynają zalęgać się na naszym stadionie. Wystarczy, że wyrośnie tam jedno pokolenie i będziemy mieć problem – dodaje.

Paweł Galek

do “Park dla ludzi czy dla gawronów?”

  1. Aleksander

    Wyłapać, oskubać I do gara włożyć

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.