Partyworkerzy popilnują ci drinka i zamówią taksówkę

Partyworkerzy pojawią się w klubach w grudniu. Jeśli się sprawdzą, miasto zatrudni kolejnych.
Partyworkerzy pojawią się w klubach w grudniu. Jeśli się sprawdzą, miasto zatrudni kolejnych.

SANOK. Pomagają osobom pod wpływem alkoholu i środków odurzających, zajmują się edukacją seksualną i profilaktyką uzależnień.

– Młodzi ludzie przychodzą do klubu po to, by się napić i pobawić, a nie słuchać wykładów o szkodliwości alkoholu czy narkotyków. Staramy się dotrzeć do nich z informacją o szkodliwości napojów wyskokowych, ale w taki sposób, aby zechcieli nas wysłuchać – wyjaśnia Justyna Rozbicka z fundacji „Czyste Dźwięki”, która od sześciu lat pracuje jako partyworker.

Partyworkerzy od kilku lat są już w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Poznaniu i Trójmieście. Od grudnia sześciu będzie pracować także w czterech sanockich klubach, gdzie będą pilnować bezpieczeństwa bawiących się ludzi, rozmawiać z młodzieżą o szkodliwości alkoholu i narkotyków, i rozdawać edukacyjne ulotki.

Justyna Rozbicka z fundacji “Czyste Dźwięki” swoją przygodę z partyworkingiem rozpoczęła w 2007 roku w Sopocie, gdzie wolontariusze (partyworkerzy) działają w trzech klubach. Pomagają osobom pod wpływem alkoholu i środków odurzających, zajmują się edukacją seksualną i profilaktyką uzależnień. Justyna jest koordynatorem projektu, ale zdarza się, że chodzi do klubów na dyżury.

– To nie jest tak, że obserwujemy ludzi, podchodzimy do nich i mówimy: – O, widzę, że pije pan piąte piwo, to jest ryzykowne… – mówi. – Ludzie przeważnie sami do nas podchodzą. Pytają, czym się zajmujemy, po co to robimy. W każdym klubie mamy swój stolik, przy którym siedzi nasz zespół. Mamy materiały edukacyjne, ulotki, ale też np. prezerwatywy. Odbiorcy naszych projektów to osoby trudne, przychodzą do klubu po to, by się napić i pobawić, a nie słuchać wykładów o szkodliwości alkoholu. Staramy się dotrzeć do nich z informacją, ale w taki sposób, aby zechcieli nas wysłuchać – wyjaśnia Justyna.

Zdarza się, że osoby, które podchodzą do stolika, wstydzą się zadać pytanie albo przyznać, że mają problem. – Mówią, że biorą ulotkę dla kolegi, a po kilku tygodniach podchodzą do nas i zaczynają rozmowę mówiąc: – Wyczytałem w waszej ulotce… i tak to się zaczyna – mówi Justyna.

– Rocznie do naszego stolika podchodzi około tysiąc osób – szacuje. – Zdarza się, że najpierw imprezowicz, zanim odważy się podejść, najpierw nam się przygląda. Ale jeśli już ktoś się odważy, to traktuje nas poważnie. Choć zdarzają się podchmielone osoby, które robią sobie żarty, ale są to odosobnione przypadki – mówi koordynatorka. Nawet jeśli osoba, która bierze ulotkę, jest pijana, to może rano przeczyta ją i dowie się, czym jest partyworking, zobaczy, gdzie może skorzystać z fachowej pomocy, zrobić darmowe badania w kierunku HIV i AIDS – dodaje.

– Współpracujemy z menedżerami klubów, którzy mają świadomość tego, że dzięki nam na imprezach ludzie są bardziej bezpieczni. Są wśród nas osoby przeszkolone medycznie, mamy przy sobie apteczkę, więc jeżeli cokolwiek się dzieje, reagujemy natychmiast, nie trzeba czekać, aż przyjedzie pogotowie. Mamy też alkomat. Podchodzą do nas ludzie, którzy są kierowcami, a na początku imprezy wypiły sobie piwo i chcą sprawdzić, czy po kilku godzinach mogą już prowadzić samochód. Moim zdaniem, partyworkerzy świetnie się sprawdzają, choć trzeba trochę czasu, aby imprezowicze się z nimi oswoili – podsumowuje nasza rozmówczyni.

W grudniu pójdą w miasto
W Sanoku partyworkerzy będą pracować w ramach programu “Bezpiecznie dla mnie i dla miasta”. Projekt jest podzielony na kilka strategii. Ten, w którym działają partyworkerzy, nazywa się “Miasto nocą. – Tworzy spójny system działań pozwalających poczuć się bezpieczniej w Sanoku. Zorganizowaliśmy kurs samoobrony oraz zajęcia wendo dla kobiet, doświetliliśmy ulice, kupiliśmy kolejną kamerę, dzięki której straż miejska może obserwować to, co dzieje się w mieście, a na ulicach jest więcej patroli policji – wylicza Jadwiga Warchoł, koordynatorka projektu.

Partyworkerzy, zanim zaczną pracować, przejdą specjalne szkolenie. Później w dwu- trzyosobowych zespołach przez całą noc będą czuwać nad bezpieczeństwem osób bawiących się w wybranym klubie. Będzie ich można rozpoznać po odblaskach, które będą nosić. Dyżury rozpoczną w grudniu.

– Planujemy objąć nimi cztery kluby w Sanoku po zawarciu porozumienia z właścicielami lokali. Będą obserwować i przestrzegać imprezowiczów, żeby pilnowali swoich drinków, nie przesadzali z alkoholem, unikali narkotyków i niebezpiecznych sytuacji – mów Jadwiga Warchoł.

Do ich zadań będzie też należało zapobieganie sytuacjom, jaka wydarzyła się kilka lat temu w Sopocie, gdzie zaginęła Iwona Wieczorek. Dziewczyna w środku nocy wyszła z imprezy i ślad po niej zaginął. Rodzina i policja do dzisiaj nie wie, co się stało z nastolatką, trwają poszukiwania. Partyworkerzy mają pilnować, aby pojedyncze osoby nie odłączały się od grupy i nie wracały same w nocy do domu. Kiedy zajdzie potrzeba, wezwą taksówkę, która odwiezie imprezowicza do domu.

Martyna Sokołowska

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments