Pasażerowie zapłacą za pandemię

Liczba osób korzystających z komunikacji miejskiej w Krośnie spadła o 25 procent, a dochody spółki o ponad 40 procent. Fot. MKS Krosno

Droższe bilety i mniej połączeń – mieszkańcy Krosna i okolicznych miejscowości zapłacą za pandemię koronawirusa. MKS jest w kryzysie, prezes rozkłada ręce i przyznaje. – Sytuacja jest bardzo trudna. Jeśli rząd utrzyma restrykcje i nie zniesie limitów pasażerów, będziemy mieć poważny problem. 

– Brak pasażerów sprawił, że z miesiąca na miesiąc nasze problemy finansowe się pogłębiają – przyznaje Roman Gierlach, prezes MKS Krosno. Dodaje, że od początku pandemii dochody spółki spadły o ponad 40 procent. – Do tej pory jakoś się bilansowaliśmy, ale teraz nasza sytuacja jest bardzo trudna – powiedział. Powodem problemów jest zdaniem prezesa było m.in. wprowadzenie limitów przewożonych pasażerów w autobusie. Liczba osób korzystających z komunikacji miejskiej spadła o 25 procent. Koszty generuje też zakup płynów dezynfekcyjnych i ozonowanie pojazdów.

Ratunkiem ma być podwyżka biletów i cięcia nierentownych linii. Decyzję o zwiększeniu opłat za bilety podczas ostatniej sesji miejskiej poparli radni i podjęli w tym celu stosowną uchwałę. Zgodnie z jej zapisami od 1 września zdrożeją wszystkie bilety – miejskie, strefowe i miesięczne. Z szacunków miasta wynika, że w ten sposób miejska spółka zarobi około 330 tys zł rocznie. Już teraz miasto dokłada do MKS około 4 mln zł rocznie.

Zgoda na podwyżki

Wszystko wskazuje na to, że część połączeń będzie zlikwidowana, część autobusów będą też rzadziej kursować. – Jesteśmy na etapie rozmów z gminami, które korzystają z miejskiej komunikacji samochodowej i partycypują w jej utrzymaniu. Wszystkie zgodziły się na podwyżki cen biletów. Dokładać do połączeń nie będą, bo nie mają z czego. Próbujemy wspólnie opracować optymalną mapę połączeń – mówi nam prezes MKS w Krośnie. Jak informuje prezes Gierlach, cięcia kursów będą dotyczyć głównie połączeń weekendowych i świątecznych. Część z nim zostanie zawieszona, z rozkładu znikną też prawie wszystkie autobus kursujący w soboty po godzinie 15. Oznacza to, że w niektóre części miasta w niedzielę autobusy nie dojadą wcale. – Szereg zmian jakie planujemy wprowadzić i tak nie zbilansuje nam budżetu – zaznacza prezes.

Dodaje, że trudna sytuacja może jeszcze bardziej pogłębić się we wrześniu kiedy rozpocznie się rok szkolny. – Jeśli rząd otworzy szkoły, a nie zniesie limitu pasażerów, będziemy mieć problem z dowożeniem do nich uczniów, bo braknie nam autobusów i kierowców – rozkłada ręce prezes. – Na bieżąco śledzimy rządowe komunikaty i obserwujemy rozwój sytuacji. Liczymy na to, że rząd zniesie ograniczenia liczby pasażerów i zezwoli im na przejazd w maseczkach – dodaje nasz rozmówca.

Martyna Sokołowska

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
lasowiok
lasowiok
2 miesięcy temu

A gdzie to jest powiedziane że Komunikacja Miejska ma być dochodowa ?
Gdzie to jest napisane ?

nobo
nobo
2 miesięcy temu
Reply to  lasowiok

Nie tak dawno, kilkanaście lat temu gdy rządziła platforma, media pisały ze komunikacja w miastach miała być darmowa. Pisano o tym tyle, że powstało przekonanie, ze rzeczywiście tak będzie. Kolejne miasta ogłaszały, że mają takie plany. I media pisały. Prawo do darmowej komunikacji miejskiej miało być wspisane do konstytucji ;) Dzisiaj można sie tylko pośmiac z tej medialno-samorządowej akcji

Feniks
Feniks
2 miesięcy temu

Suweren na auta i komunikacja mu nie potrzebna.