“Pasiaki” dostały wycisk

Z Resovią trenuje 30-letni Jurij Storożuk (przy piłce). Ukrainiec mieszkający przez ostatnie 9 lat w Hiszpanii, ma za sobą grę w tamtejszej 3. lidze. Fot. Paweł Bialic

II LIGA. W piątek resoviacy kończą obóz w Woli Chorzelowskiej. Z drużyną przygotowuje się kilku nowych zawodników.

- Jestem bardzo zadowolony. Za oknem mróz i śnieg, a my ćwiczyliśmy w iście królewskich warunkach. Zawodnicy wykonali kawał roboty – podkreśla krótko przed wyjazdem ze zgrupowania Tomasz Tułacz, trener Resovii.

Najlepsza podkarpacka drużyna (czwarte miejsce na półmetku sezonu) przeżywa niemałe problemy finansowe, ale też jest jedyną w regionie, która pozwoliła sobie na zorganizowanie obozu z prawdziwego zdarzenia. Z dala od domu, w leśnej głuszy, w położonej kilka kilometrów od Mielca Woli Chorzelowskiej. Koszt pobytu pokryła z własnej kieszeni prywatna osoba związana z “pasiakami”.

Padali ze zmęczenia
Tomasz Tułacz przez te sześć dni w niezwykle intensywny sposób ładował akumulatory u swoich podopiecznych. Piłkarze wstawali o 6.45, już kwadrans później meldowali się na siłowni. Każdego dnia odbywały się aż trzy treningi, grali na świeżym powietrzu i pod balonem, mieli zapewnioną również pełną odnowę biologiczną (jacuzzi, sauna, basen, masaże). – Robiliśmy wszystko, by uniknąć monotonii. Wprowadziliśmy np. aerobik, dzień kończyliśmy odprawą, gdzie omawialiśmy sprawy związane z taktyką, zwracaliśmy uwagę na błędy, oglądaliśmy materiały filmowe. O 22.30 zaczynała się cisza nocna. Zawodników nikt nie musiał kontrolować. Padali ze zmęczenia – śmiał się szkoleniowiec rzeszowian, który nie miał jednak do dyspozycji pełnej kadry.

Ukrainiec z Hiszpanii
Marcin Pietryka zamiast na obóz pojechał do szpitala na badanie rezonansem magnetycznym. Bramkarz u siebie w domu doznał urazu kręgosłupa, na szczęście skończyło się na strachu i tygodniowych zabiegach. – To był klasyczny “postrzał” w banalnej sytuacji, przy schylaniu się. Niegroźna, ale szalenie bolesna historia – tłumaczył Piotr Kmiotek, masażysta “pasiaków”. Do domu z gorączką wrócił natomiast kapitan zespołu Konrad Domoń. Z Resovią przygotowują się natomiast: napastnik Łukasz Zaniewski (22 lata), wypożyczony na rundę z Jagiellonii Białystok, a grający ostatnio w Okocimskim Brzesko, napastnik Dorian Buczek (18 lat), wychowanek Orląt Łuków, były zawodnik MSP Szamotuły i Lecha Poznań, pomocnik Bartłomiej Miazga (19 lat), który trafił do Resovii ze Stali Mielec oraz bramkarz Mateusz Flak (17 lat), wychowanek Orła Przeworsk, od paru miesięcy uczeń SMS Resovia. Z “pasiakami” ćwiczy również defensywny pomocnik Jurij Storożuk (30 lat), wychowanek Dynama Kijów, który ostatnie 9 lat spędził w klubach 3 ligi… hiszpańskiej. Storożuk w Mielcu ma dziewczynę i bez skutku próbował się zaczepić w tamtejszej Stali. Ciekawostką jest, że nie mówi w ojczystym języku, lecz po polsku, hiszpańsku i rosyjsku. – Sroce spod ogona nie wypadł, ale zobaczymy, jak będzie wyglądał w sparingach – mówi Tułacz.

Mięśniak “Maka” i trudne tematy
Na razie formą imponują Dawid Kwiek i Piotr Szkolnik, którzy tej zimy zainwestowali w prywatnego trenera od przygotowania fizycznego. Za to najmniejszą tkankę tłuszczową posiada Bartłomiej Makowski. – To góra mięśni – pokazywał z podziwem na stopera Piotr Kmiotek.

Zawodnicy harują aż miło, ale od tematu pieniędzy uciec nie sposób. – Nadal przeprowadzamy trudne rozmowy. Ale tak jest, odkąd pojawiłem się w Resovii – przyznaje Tomasz Tułacz. – Myślę, że znaleźliśmy wspólny język z chłopakami. Zdaję sobie sprawę, że ich cierpliwość jest na wyczerpaniu, ale nie przestaję wierzyć, iż wszystko jakoś się ułoży.

- Sytuacja jest trudna, lecz może się poprawić. Najbliższe dni będą zapewne decydujące – dodaje pełniący obowiązki prezesa sekcji piłkarskiej Wojciech Zając.

Tomasz Szeliga



Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.