„Patriota” nie spodobał się „Polityce”

"Patriocie” nie jest pisane spokojne stanie na cokole, ale to nie pierwsza rzeźba Pityńskiego, która wzbudza takie emocje. Kilka lat temu jego "Partyzanci" zostali wyproszeni z parku w Bostonie. Fot. Autor

STALOWA WOLA. Rzeźba Pityńskiego rywalizuje w ogólnokrajowym plebiscycie m.in. z pomnikiem Chrystusa w Świebodzinie, budynkiem Opery Krakowskiej i stołecznymi „Złotymi Tarasami”. Wyróżnienie, czy wstyd?

Tygodnik „Polityka” nominował stalowowolskiego „Patriotę” do plebiscytu na „Arcykoszmar polskiej architektury ostatnich dwóch dekad”. Rzeźba Andrzeja Pityńskiego znalazła się w bardzo doborowym towarzystwie, obok m.in. „Pijanej kamienicy”w Sopocie, katedry w Licheniu czy pomnika Chrystusa w Świebodzinie. Arcykoszmar i jego przeciwieństwo wybiorą internauci.

Tygodnik podsumowuje dwudziestolecie wolności architektonicznej, przy okazji wydania „Wrzasku w przestrzeni”. Kampania zapewne pomoże sprzedać książkę Piotra Sarzyńskiego, ale wątpliwe, by odwróciła trendy w naszej architekturze. Najpewniej jednak przyniesie rozgłos budowlom wskazanym przez redakcyjne kolegium.

Gigantomania kiczem podszyta

I wcale nie mam za złe „Polityce”, że nominowała „Patriotę” – mówi Andrzej Szlęzak, prezydent Stalowej Woli. – Nie chcę polemizować z gustami dziennikarzy tego tygodnika, bo mam o nim wyrobione zdanie. A co do „Patrioty”, to dobrze że się o nim mówi, bo najgorzej jest, gdy dzieło staje i nie wzbudza żadnych emocji.

12-metrowa rzeźba wzbudza emocje od samego początku. Jest darem Polonii amerykańskiej; miasto dało tylko pieniądze na cokół i oprawę uroczystości odsłonięcia. Wrześniową uroczystość poprzedziła kampania reklamowa w prasie ogólnopolskiej. Magistrat wykupił m.in. kolumnę w „Polityce” i chyba stąd wzięło się zainteresowanie jej dziennikarzy. „Najnowszy przykład podszytej kiczem pomnikowej gigantomanii” – tak uzasadniono wybór „Patrioty” do plebiscytu na architektoniczną brzydotę dwudziestolecia. Internauci znajdą się w kłopocie, bo oprócz wspomnianych budowli będą musieli decydować, czy oddać głos na stalowowolską rzeźbę, czy może na stołeczne „Złote Tarasy”, albo nową siedzibę TVP, bo i te budynki znalazły się w piętnastce pretendentów. Ciekawe jest uzasadnienie nominacji sopockiej „Pijanej kamienicy”. „Pracę powinni stracić wszyscy urzędnicy, którzy podpisali sie pod zgodą na jej wystawienie” – złości się „Polityka”. Tymczasem „płynący” budynek przy sopockim „Monciaku” stał się jedną z głównych atrakcji turystycznych Trójmiasta. To dobrze wróży rzeźbie Pityńskiego.

„Patriota” duży, to go zauważyli

Dla przeciwwagi, opiniotwórczy tygodnik proponuje też inetranutom wybór architektonicznego arcydzieła dwóch ostatnich dekad. I znów jest to piętnastka, która budzi skrajne emocje. Ot, chociażby palma stojąca na rondzie, na Al. Jerozolimskich, która podobno idealnie wkomponowała się w stołeczny pejzaż i zasługuje na laur arcydzieła. Palma na rondzie obok budynku giełdy w Warszawie jest „arcycacy”, a „Patriota” na rondzie w Stalowej Woli „arcybe”. Tak, czy inaczej skrzydlata rzeźba jest jedyną budowlą z Podkarpacia, którą dostrzeżono w stolicy. Pewnie gdyby była mniejsza, nie zasłuzyłaby na takie wyróżnienie.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.