Paweł Małaszyński – Scena to jego przystań

Aktor Paweł Małaszyński zagrał ostatnio w dwóch filmach fabularnych, występuje w teatrze i nagrywa płytę ze swoim zespołem. PAP rozmawia z artystą o filmie, muzyce i miłości do teatru.

PAP: – W czwartek wychodzi na DVD film “Skrzydlate świnie”, w którym grasz główną rolę. Powiedziałeś kiedyś, że czekałeś na tę rolę osiem lat…

Paweł Małaszyński: – Tak. Podsumowując cały swój aktorski dorobek, mogę powiedzieć, że to jest najważniejszy dla mnie film.

PAP: – Ile razy go widziałeś? Chodziłeś na “Skrzydlate świnie” do kina?

P.M.: – Aż tak nie (śmiech). Widziałem go na festiwalu w Gdyni. Ale po raz pierwszy obejrzałem go w domu. Jeszcze przed festiwalem w Gdyni dostałem tajnie zaklejoną kopię na DVD.

PAP: – Jesteś dla siebie surowym krytykiem?

P.M.: – Jestem bardzo krytyczny, jeżeli chodzi o to, co robię w swoim życiu. Lubię mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Staram się być profesjonalistą w każdym calu, choć wiem, że to mnie kiedyś zabije (śmiech).

PAP: – Kolekcjonujesz w domu DVD filmów ze swoim udziałem?

P.M.: – Oczywiście. Mam i filmy, i seriale. Zawsze coś tam po mnie zostanie dla potomnych…

PAP: – Masz swoich ulubionych aktorów, filmy?

P.M.: – Długo by o tym mówić. Jeżeli mówimy o Polsce, to bardzo podziwiam i uwielbiam Tadeusza Łomnickiego. Żałuję, że nie żyłem w tamtych czasach, kiedy tak rozwijał się polski teatr. Mieliśmy fantastycznych aktorów, którzy całkowicie oddawali się pracy w teatrze. Fascynuje mnie teatr polski lat 70. i 80. Natomiast, jeśli chodzi o film zagraniczny, to moją Biblią jest na pewno “Tańczący z wilkami”. Kocham ten film. A drugi to “Fight Club” Davida Finchera z Bradem Pittem. Chciałbym kiedyś zagrać w takim filmie…

PAP: – Co jest dla ciebie ważniejsze: teatr czy film?

P.M.: – Zdecydowanie teatr. Cieszę się, że mam tę przystań w postaci sceny, gdzie mogę się schować i robić to, co naprawdę kocham. Film też jest sztuką, którą lubię uprawiać, ale zawsze traktowałem to, jako dodatek, ponieważ to się może skończyć w każdej chwili. Dziś cię lubią, a jutro już nie. A scena i publiczność będą trwały zawsze.

PAP: – Co z twoim zespołem Cochise?

P.M.: – Rozwijamy się. Teraz będziemy mieć małą trasę koncertową. Będziemy sporo grać w maju, czerwcu i w lipcu. A na przełomie lipca i sierpnia wchodzimy do studia z gotowym materiałem “Back To The Beginning”. Najprawdopodobniej płyta będzie gotowa koło listopada 2011.

PAP, bez

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.