Paweł R. odpowiada za 5 gwałtów i 3 usiłowania w Jarosławiu

Kilkanaście godzin trwały oględziny domu, który w grudniu 2012 r. szturmowali policyjni antyterroryści i w którym to Paweł R. popełnił samobójstwo. Fot. Wit Hadło

MALENISKA, JAROSŁAW. Śledczy nie mają praktycznie żadnych wątpliwości.

To już koniec tej bulwersującej opinię publiczną sprawy gwałciciela z Jarosławia. Śledczy mają już niemal 100-proc. pewność, kto stoi za gwałtami oraz usiłowaniami gwałtów w Jarosławiu. Nie ma tu niespodzianki, bo jak już wcześniej jako pierwsi podejrzewali policjanci z Jarosławia, za wszystkimi napadami stał Paweł R. (+42 l.), mieszkaniec Malenisk, który podczas szturmu policyjnych antyterrorystów sam sobie wymierzył sprawiedliwość, strzelając w swoją głowę.

Już w połowie grudnia oficjalnie policjanci z laboratorium kryminalistycznego potwierdzili, że Paweł R. stoi za dwoma gwałtami: w lipcu 2011 roku około godziny 3 w nocy w brutalny sposób zgwałcił 30-letnią kobietę w rejonie Podzamcza. Drugi z gwałtów oficjalnie przypisanych Pawłowi R. miał miejsce także w lipcu, tyle że 2012 roku. Gwałty można było potwierdzić, bo policjanci, choć nie zdradzają skąd, ale dysponowali materiałem DNA bandyty jeszcze przed szturmem na jego dom oraz materiałami biologicznymi zabezpieczonymi po gwałtach.

We wtorek prokurator Bożena Harasz-Wołoszyn otrzymała kolejne wyniki ekspertyz i okazało się, że w dwóch kolejnych przypadkach zgadzają się zabezpieczone ślady. Chodzi o gwałty dokonane u zbiegu ulicy Konfederackiej w grudniu 2011 r. i maju 2012 r. Tam ślady zgadzają się w 100 proc. – Jeśli chodzi o piąty gwałt, dokonany w maju 2011 roku, eksperci nie mają 100 proc. pewności, ale są cechy wspólne zabezpieczonych materiałów, a więc można powiedzieć, że to prawdopodobnie ten sam sprawca – tłumaczy prokurator Harasz-Wołoszyn.

Nie tylko gwałciciel, ale i złodziej
Pozostają jeszcze trzy usiłowania gwałtu w Jarosławiu. Czy za nimi także stoi Paweł R.? – Biegli psycholodzy stworzyli portret psychologiczny gwałciciela – sposób działania podczas gwałtów był taki sam, jak podczas usiłowania gwałtów, więc uważamy, że to ten sam mężczyzna stał za wszystkimi tymi przestępstwami – dodaje prokurator.

Tym samym postępowania zostaną umorzone ze względu na śmierć gwałciciela. Paweł R. był także złodziejem, dlatego osobno prowadzona jest sprawa o włamania i kradzieże. Nawet policjanci z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego KWP w Rzeszowie szukają osób, które pomogłyby w identyfikacji rzeczy pochodzących z przestępstw popełnionych przez R. w latach 2011-2012. Gwałciciel kradł m.in. biżuterię, sprzęt rtv, odzież, elektronarzędzia, ale nie gardził nawet ubrankami dla dzieci.

Grzegorz Anton

do “Paweł R. odpowiada za 5 gwałtów i 3 usiłowania w Jarosławiu”

  1. Ambroży

    A TUSK się PO i MIRA jakoś nie wstydzi? !!!!!!

    „Tagi: złodziejstwo, policja, Monika G., Mirosław Drzewiecki, kradzież, Janina D., Floryda

    Żona Drzewieckiego płakała po kradzieży – niezalezna.pl
    foto: Andrzej Pobiedziński/ sxc.hu
    Nowe okoliczności kradzieży przez żonę Mirosława Drzewieckiego, byłego ministra sportu i polityka Platformy Obywatelskiej, opisuje „Super Express”. Dziennikarzowi gazety udało się porozmawiać z policjantem, który zatrzymał Janinę D. i Monikę G., narzeczoną znanego celebryty.
    Policjant Roger Jr. Luly otrzymał wezwanie 5 grudnia zeszłego roku do jednego z ekskluzywnych sklepów w Fort Lauderdale na Florydzie.
    - Wezwano mnie do sklepu Neiman Marcus. Kiedy zobaczyłem obie panie, myślałem na początku, że jest to matka z córką. Nie wyglądały na ubogie, były elegancko ubrane. Miały drogą biżuterię, torebki, portfele, a w nich karty kredytowe i gotówkę – opowiada „Super Expressowi” policjant, który z relacji pracowników sklepu dowiedział się, że kobiety działały z premedytacją.

    Janina D. z Moniką G. wzięły ubrania do przymierzalni, tam sprawnie odczepiały sensory alarmowe. Według gazety to „wskazuje na profesjonalizm”, bo zabezpieczenia są przykręcone z obu stron materiału i trudno jest się ich pozbyć. Trzeba mieć narzędzia. W dodatku przy nieumiejętnej próbie pozbycia się zabezpieczeń rozlewa się atrament brudzący ubrania i ręce.
    - Obie panie płakały, kiedy się pojawiłem. Starsza płakała mniej, młodsza więcej. Starsza mało mówiła, tak jakby nie znała ani słowa po angielsku. Młodsza jakoś potrafiła się porozumieć, choć bardzo słabo. Starsza była bardzo przestraszona. Powiedziała, że chce najpierw porozmawiać ze swoim prawnikiem – relacjonuje Roger Jr. Luly.”

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.