Pechowy początek Baji

Fot. Bogdan Myśliwiec

STALOWA WOLA. Węgierska załoga Erik Korda i Peter Czegledi zaraz po starcie w prologu Baja Carpathia, rozbiła samochód na jednym z zakrętów. Zawodnicy zostali odwiezieni do szpitala, rajd został przerwany. Nazajutrz rano wszyscy, z wyjątkiem Węgrów, pojechali dalej.

Baja to jeden z najbardziej widowiskowych rajdów pojazdów terenowych. Na tegoroczny przyjechał Adam Małysz, który w piątek zdążył tylko rozdać autografy. Gdy nasz mistrz grzał silnik swojego mitsubishi, wyścig o punkty i sekundy został zatrzymany. Prolog rozgrywany był na nadsańskich błoniach w Stalowej Woli. Trasę zdążyli przejechać motocykliści i quadowcy oraz dwa samochody. Trzecia była załoga z Węgier, która wyścig z czasem zakończyła na łagodnym, wydawałoby się, łuku wstępnego odcinka. Auto przekoziołkowało i „spoczęło” na dachu. Kierowca i pilot zostali odwiezieni do szpitala. Poza solidnymi stłuczeniami, nie odnieśli poważniejszych obrażeń.

Nazajutrz rano uczestnicy rajdu wyjechali na bezdroża między Stalową Wolą i Nową Dębą. Motocykle i quady według czasów i miejsc zajętych na prologu. Samochody wg miejsc na liście startowej. A skoro o bohaterach piątkowego prologu, to Węgrzy mają pecha do Baji. Rok temu na jednym z odcinków uderzyli w dzrewo i urwali koło, ale charakter bratanków zasługuje na szacunek…

jam

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.