Pełnomocnik medyczny zdecyduje kiedy możemy umrzeć

Co roku w każdym szpitalu kilkadziesiąt osób poddawanych jest uporczywej terapii, która nie ma szans na przywrócenie ich do życia. Fot. Archiwum

PODKARPACIE. Jest projekt ustawy mający uregulować kwestie “testamentu życia” i stosowania lub nie uporczywej terapii.

Do prezydenta Bronisława Komorowskiego trafił projekt nowelizacji ustawy wprowadzający m.in. zasady udzielenia pełnomocnictw medycznych, sporządzania “Testamentu Życia” oraz “oświadczeń o wyrażeniu zgody lub sprzeciwu na stosowanie określonych procedur medycznych”. – To potrzebna inicjatywa. Kilkadziesiąt razy w roku stajemy przed dylematem: stosować wielomiesięczną uporczywą terapię czy nie, bo leczyć trzeba, ale nie wolno się znęcać nad osobami będącymi w skrajnych stanach – mówi dr n. med. Wojciech Chmiest, ordynator oddziału intensywnej terapii i anestezjologii z ośrodkiem ostrych zatruć w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie.

Według obowiązujących obecnie przepisów, decyzje o leczeniu lub nieleczeniu w przypadku dorosłych i nieubezwłasnowolnionych pacjentów może podejmować wyłącznie sam pacjent. Ale jak ma to zrobić, gdy trafi do szpitala w ciężkim stanie, po ciężkim uszkodzeniu mózgu i mimo podjętego leczenia nie odzyskuje przytomności przez kilka miesięcy?

Prawo nie zezwala na wyrażanie woli w tym przedmiocie przez osoby trzecie (nawet wskazane kiedyś przez pacjenta). Pełnomocnictwo medyczne ma taką lukę wypełnić i będzie stanowić wiążące dla lekarzy upoważnienie drugiej osoby do podejmowania decyzji w imieniu pacjenta.

Pełnomocnik musiałby wyrazić zgodę u notariusza
Według projektu każda osoba fizyczna, która ukończyła 18 lat i nie jest ubezwłasnowolniona, mogłaby wyznaczyć inną osobę pełnoletnią i nieubezwłasnowolnioną swoim pełnomocnikiem medycznym. Czyniłaby to pisemnie, z podpisem poświadczonym notarialnie. Przy czym pełnomocnik musiałby wyrazić na to zgodę. Pełnomocnikiem nie mógłby być lekarz ani inny pracownik jednostki udzielającej świadczeń medycznych temu pacjentowi.

Podobnie mogłyby być złożone oświadczenia woli jakimi byłyby “Testament życia” oraz “Oświadczenie o wyrażeniu zgody lub sprzeciwu na stosowanie określonych procedur medycznych”. Dokumenty mówiące, jakich procedur medycznych nie wolno, a jakie wolno stosować wobec tej osoby. Testament życia wskazywałby ponadto, że osoba wyraża wolę niestosowania wobec niej uporczywej terapii. Podstawową różnicą między dwoma dokumentami jest fakt, że testament życia zaczyna obowiązywać w przypadku trwałej utraty zdolności do świadomego podejmowania decyzji, a więc z założenia odnosi się do ostatniej fazy życia człowieka i zawiera żądanie niewdrażania procedur sztucznie utrzymujących przy życiu. Natomiast oświadczenie stosuje się także w przypadkach chwilowej utraty świadomości i dotyczy wszystkich rodzajów świadczeń medycznych (np. może być wykorzystane przez Świadków Jehowy w zakresie dotyczącym transfuzji krwi).

Projektodawcy liczą, że ministerstwo zdrowia będzie prowadziło rejestr informatyczny umożliwiający każdemu lekarzowi, za pośrednictwem Internetu, w sposób błyskawiczny ustalenie czy dana osoba sporządziła oświadczenie lub testament oraz zapoznanie się z ich treścią. Ma to służyć bezpieczeństwu pacjenta, przy którym dokument nie został znaleziony.

Anna Moraniec

do “Pełnomocnik medyczny zdecyduje kiedy możemy umrzeć”

  1. ROMAN

    czyli tak; do 67 a potem łopatą w odpowiednią część ciała i wszyscy pociągający za sznurki zadowoleni nie ?

  2. Rzeszowianka

    miałam to samo powiedzieć, nie chcą wprost nazwać, że chodzi o eutanazję.

  3. Polityk

    I odezwały sie podkarpackie kretyny!!!!!

  4. gość

    Ładna nazwa dla eutanazji!

  5. Kasia

    No i zaczynamy wprowadzać eutanazję, Kiedy eutanazji będą poddawani pacjenci, których leczenie jest nieopłacalne.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.