Personalne zagrywki? Prezydent nie odpuszcza

Związkowcy i pracownicy MPK murem stanęli za Teresą Kubas-Hul i Sławomirem Krygowskim i chcą ich przywrócenia na dotychczasowe stanowiska. Fot. Paweł Bialic

RZESZÓW. Protest związkowców MPK pod ratuszem i ostra dyskusja na sesji Rady Miasta.

Związkowcy z MPK uważają, że zarówno Teresa Kubas-Hul (odwołana przez prezydenta ze stanowiska przewodniczącej Rady Nadzorczej MPK) oraz Sławomir Krygowski (były prezes MPK) dobrze wywiązywali się ze swoich obowiązków i wyciągnęli spółkę MPK z zadłużenia. Domagają się przywrócenia ich na stanowiska. Prezydent nie daje za wygraną.

Zdaniem Tadeusza Ferenca zmiany personalne były konieczne w celu ratowania spółki. – Jeżeli dowiaduję się, że na stacji paliw jest pusto, że na myjni pracownik nic nie robi, że baza przy ul. Lubelskiej jest pusta, że baraki gniją i jest syf, to mam obowiązek reagować – mówił prezydent Tadeusz Ferenc (73 l.) na sesji Rady Miasta.

- Albo jestem gospodarzem, albo nie! Podjąłem decyzję o zmianie dyrektora MPK i w radzie nadzorczej, i zdania nie zmienię. Pewno pani Kubas-Hul szkoda tych 150 tys. zł, które zarobiła przez ten okres (od 2007 r. – przyp. red.) – dorzucił na koniec. W obronie byłej przewodniczącej RN stanął Andrzej Dec, przewodniczący Rady Miasta: – Panie prezydencie trochę nie wypada wypominać, ile pieniędzy się komuś wypłaciło.

- Zarabiałam 1667 zł miesięcznie, czyli 0,6 proc. średniej krajowej. Mogę pracować w spółce bez jakiegokolwiek wynagrodzenia, bo traktuję to jako misję – mówiła z kolei Teresa Kubas-Hul.

Konflikt personalny
Spółka MPK została wydzielona z RGK w 2007 roku. Zaczynała z 30-proc. kapitałem własnym, reszta stanowiła kilkudziesięciomilionowe kredyty, które były spłacane przez kolejne lata. MPK wyszło na prostą, mimo to prezydent Rzeszowa uważa, że jest źle zarządzana. Zdaniem pracowników MPK, prezydent szuka „dziury w całym”.

- Spółka jest w bardzo dobrej kondycji, ale zastanawiam się, czy powinniśmy zajmować się tym sporem? To konflikt o zarządzanie spółką i spór personalny – twierdził Robert Kultys, radny PiS.

A związkowcy pod ratuszem
Na sesji trwała dyskusja, a pod ratuszem związkowcy i pracownicy MPK przez dwie godziny protestowali. Chcieli, aby sprawą zainteresowała się Rada Miasta Rzeszowa.

- Żądamy przywrócenia Teresy Kubas-Hul i Sławomira Krygowskiego na swoje stanowiska, uznania wozokilometra zgodnego z audytem oraz traktowania spółki MPK na równi z innymi spółkami komunalnymi w Rzeszowie – mówili Michał Białogłowski, przewodniczący NSZZ “Solidarność” w MPK oraz Stanisław Sadlej, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników MPK.

Protest przebiegał spokojnie, ale związkowcy zapowiadają, że jeśli prezydent nie zmieni swojego działania, to podejmą ostrzejsze kroki. Na razie nie chcą, żeby ucierpieli pasażerowie MPK.

Ewelina Nawrot

do “Personalne zagrywki? Prezydent nie odpuszcza”

  1. Coco

    I Wiesia, tego pijaczka diagnostę ze Staromieścia też ściągnęli? A był choć raz trzeźwy?

  2. komentator

    na zgodę powinna „zagrać” Budka Suflera, a rzecznik prezydenta powinien wytłumaczyć gawiedzi dlaczego nie grali i nie śpiewali
    szło z pleybecka, a kasa się …
    ‚rozeszła’ – mimo to …

  3. blokers

    panie ferenc ,pan nawet nie potrafi zatrudnić kompetentnego pracownika.Winny postawionych zarzutów i totalnego bajzlu,to pana nieudaczny koleś.Jeszcze trochę i bedzie siepan rozgladal za wymiana dziagwy- drugiego orla

  4. CITARO

    Ooo…z lewej strony to Rysio co mu Michałek przyjął synka i jeszcze dał gaziaka na stałe…no tak- on musi protestować…

  5. stary rzeszowiak

    Ile was przyszlo z tymi rzadaniami ? 10-ciu czy 12-stu ?
    Idzcie do pracy bo za strajk sie nie placi. Jak nie pasuje to mozecie se wziasc te pania na swoje utrzymanie.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.