Piątka wspaniałych

Wojciech Krauze walnie przyczynił się dop utrzymanie Stali Sandeco Rzeszów w II lidze

PLEBISCYT. Michał Bereś, Kamil Gęśla, Maciej Kuzicki i Wojciech Krauze imponowali w grze ofensywnej, Marcin Pietryka dbał by jego zespół ponosił minimalne straty

W kończącym się roku na Podkarpaciu błysnęło formą kilkunastu piłkarzy. Szansę na wygranie najbardziej prestiżowej kategorii w plebiscycie Podkarpackiego ZPN, ma jednak tylko pięciu nominowanych.

Listę nominowanych (kolejność alfabetyczna) otwiera Michał Bereś. Pomocnik, skrzydłowy, a czasem napastnik Izolatora Boguchwała, ma za sobą bardzo udany rok. W pierwszej jego połowie, był bodaj najjaśniejszą postacią ekipy Grzegorzas Opalińskiego. Jesienią, strzelając sześć bramek, walnie przyczynił się do tego, że to ekipa z Izo-Areny, jest liderem III ligi.

Napastnik nie do upilnowania

Kamil Gęśla błyszczał przede wszystkim w drugim półroczu, gdy do spółki z Danielem Radawcem, odpowiadał za grę ofensywną Stali Stalowa Wola. Obaj robili to na tyle dobrze, że w pewnym momencie, ich zespół przewodził w tabeli II ligi. Szczególnie imponowała postawa Gęśli, który niejednokrotnie umiał koncentrować na sobie uwagę czterech obrońców rywali. Robił to na tyle dobrze, że niekiedy i taka liczba przeciwników, nie wystarczała, by powstrzymać jego snajperskie zapędy.

Bezcenny dla Stali

Wojciech Krauze, to obok Wojciecha Reimana, zdecydowany lider Stali Sandeco Rzeszów. O ile jednak ten pierwszy udzielał się w ekipie biało-niebieskich od lata, to filigranowy pomocnik, błyszczał przez cały rok. To jego asysty i bramki walnie przyczyniły się do tego, że Stal najpierw dokonała niemałej sztuki jaką było utrzymanie się w II lidze, a jesienią wyrosła na jedną z czołowych drużyn w tej klasie rozgrywkowej. Szkoda tylko, że na finiszu ligi, Wojciech Krauze musiał pauzować z powodu kontuzji. Gdyby grał pewnie jego zespół miałby o kilka punktów więcej.

Sprytny reżyser

Maciej Kuzicki wydaje się być nie do zdarcia. Mimo upływu lat, nadal należy do czołowych postaci w Stali Sanok. W dobrej grze nie przeszkadza mu ani brak dynamiki oraz szybkości. Na boisku imponuje spokojem, doświadczeniem i zmysłem do gry kombinacyjnej. Umiał też błysnąć w pucharowych meczach żółto-niebieskich, o co na tle wybieganych i młodszych rywali, wcale nie było tak łatwo.

Ostoja Resovii

Gdzie by dziś była Resovia, gdyby nie równa forma Marcina Pietryki? Na pewno kilka pozycji niżej w obecnym sezonie II ligi. Jesienią uratował swój zespół przed stratą kilku bramek, a co za tym idzie i punktów. Na wiosnę, był jednym z niewielu, który nie zawiódł w przegranej walce o awans. Jego postawę docenili także rywale, w czerwcu dostał ofertę przejścia do I-ligowego zespołu z Niecieczy, ale na szczęście dla Resovii z niej nie skorzystał.

Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.