Pielęgniarka lub ratownik medyczny podpisze kartę zgonu

- Dobrym rozwiązaniem jest niewątpliwie poszerzenie kręgu osób mogących stwierdzić zgon. Reszta zapisów nic dobrego nie wnosi. Jak zwykle dołożono nam obowiązków nie licząc się z realiami organizacyjnymi i nie wskazując źródeł finansowania - mówi Mariusz Małecki. Fot. Wit Hadło

– Dobrym rozwiązaniem jest niewątpliwie poszerzenie kręgu osób mogących stwierdzić zgon. Reszta zapisów nic dobrego nie wnosi. Jak zwykle dołożono nam obowiązków nie licząc się z realiami organizacyjnymi i nie wskazując źródeł finansowania – mówi Mariusz Małecki. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Resort zdrowia szykuje kolejne zmiany. Chce wprowadzić instytucję koronera i rozszerzyć krąg osób mogących stwierdzić zgon.

Koroner, zatrudniony przez wojewodę, miałby za zadanie orzekanie zgonu w przypadku tych pacjentów, którzy nie mają lekarza rodzinnego, są bezdomni, albo umarli poza szpitalem, zakładem leczniczym lub domem. Podobne uprawnienia otrzymają także ratownicy medyczni oraz pielęgniarki. Wprowadzenie nowych przepisów ma kosztować w skali kraju 19 mln zł, czyli niewiele ponad milion na województwo.

Czy planowane zmiany rozwiążą problem z jakim od lat zmagają się lekarze rodzinni? – Niewątpliwie dobry pomysłem jest poszerzenie kręgu osób, profesjonalistów, którzy mogą stwierdzić zgon, o ratowników medycznych i pielęgniarki. To osoby wysoce kwalifikowane i kompetentne – mówi Mariusz Małecki, prezes Porozumienia Podkarpackiego Związku Pracodawców Opieki Zdrowotnej.

Jak dodaje, jednak na tym kończą się dobre zmiany. – Koronerzy będą stwierdzali zgon tylko w przypadkach wyjątkowych, ok. 1000 osób w skali roku. Reszta (rocznie w regionie dochodzi do ponad 19 tys. zgonów) spada na lekarzy rodzinnych lub specjalistów (w szpitalnictwie). W ustawie jest zapis o czasie (do 4 godzin), w jakim zgon powinien być stwierdzony. Jak zostanie to rozwiązane w małych miejscowościach gdzie przyjmuje jeden lekarz rodzinny, informację o zgonie dostanie o godzinie 8 rano, a przed gabinetem będzie miał tłum osób? – pyta dr Małecki. – Będzie musiał zostawić chorych i jechać do zmarłego?

Lekarz mówi, że w ustawie nie przewidziano też dodatkowego finansowania tych procedur.

W regionie problem stwierdzania zgonów osób nieubezpieczonych lub zmarłych poza miejscem zamieszkania został już częściowo rozwiązany. Wiele samorządów rozwiązało tę kwestię podpisując osobną umowę z jakąś placówką medyczną na swoim terenie. Stało się tak w Rzeszowie, Krośnie, oraz w powiecie tarnobrzeskim, łańcuckim i rzeszowskim.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.