Pieniądze lubią ciszę

Na Podpromie przyjeżdżają ludzie z całego Podkarpacia, a także z Tarnowa, Krakowa i Kielc. Ilu z nich odwróci się od drużyny, która na koszulkach będzie mieć jedynie napis „Asseco”? Fot. Paweł Bialic

SIATKÓWKA. CWKS Resovia kontra Asseco Poland – temat nieustannie wzbudza wielkie emocje.

Co w sprawie CWKS Resovia kontra Asseco Poland zmieniło się przez kilka dni, od kiedy wybuchła medialna bomba? Resovia nie jest tak radykalna w swoich żądaniach i można przypuszczać, że obie strony wypracują kompromis. Piłka wciąż leży jednak po stronie Adama Górala.

Pecunia non olet – w Resovii wiedzą o tym doskonale. Powinni też wiedzieć, że pieniądze lubią ciszę. Tymczasem zamiast prowadzić rozmowy w kuluarach, działacze radośnie zaczęli opowiadać o wszystkim dziennikarzom. Dziś nie chcą przyznać się do błędu. – Gdybyśmy siedzieli jak mysz pod miotłą, kibice oskarżyliby nas o opieszałość – tłumaczył mi jeden z nich. Ale mnie się wydaje, że sztuka dyplomacji nie jest najmocniejszą stroną rządzących klubem.

Ratować kopaczy
Nie należę do tych, którzy rzucają kalumnie pod adresem prezesa CWKS Resovia Aleksandra Bentkowskiego. Nie oskarżam go ani o chciwość ani o próbę wyłudzenia pieniędzy. Skończyła się umowa, Resovia nie chce być na wieki świętym Mikołajem. Ma do tego prawo. Tylko że większość osób zaangażowanych emocjonalnie w ten spór już wydało wyrok: wadliwie zarządzany klub drugoligowych (de facto, trzecio) kopaczy chce w ten sposób ratować swoje finanse.

Szefowie Resovii spotkali się kilka dni temu z kierownictwem siatkarskiego klubu. Wciągnięty został w to wszystko również prezydent Rzeszowa. Ponoć rozmowy toczyły się w przyjaznej atmosferze. Wiem, że dziś o kwocie 40 tysięcy zł miesięcznie za prawo do posługiwania się przez Asseco nazwą Resovia, jej symbolami i barwami, nikt już nie mówi. CWKS Resovia gotowa jest pójść na ustępstwa. Duże ustępstwa. Tylko że wciąż nie wiadomo, co zrobi Adam Góral.

Zapewne jest poirytowany całą sytuacją. Czy rozważa zmianę nazwy siatkarskiego mistrza Polski? Trudno zgadnąć. Kilka lat temu sondował, czy Asseco Rzeszów przyjmie się wśród kibiców Resovii. Gdy usłyszał, że nie ma takiej opcji, z pomysłu zrezygnował. Ale wtedy nikt nie przypierał go do muru, nie żądał pieniędzy.

Nie ma już Mostostalu Kędzierzyn, Chemika Bydgoszcz ani GKS Jastrzębie. Mimo tego kibice chodzą na mecze ZAKSY, Delecty i Jastrzębskiego Węgla. Siatkówka przyciąga na trybuny rodziny z dziećmi, mnóstwo młodzieży, kobiet, ludzi kultury, polityki i biznesu. To jest inny rodzaj spektaklu i kibice różniący się diametralnie od tych, którzy chodzą na mecze piłkarskie. Gdy w Legii „Żyleta” obraziła się na właścicieli klubu, frekwencja i obroty spadły do tego stopnia, że koncern ITI ugiął się przed kibicami. Siatkówka to inny świat. Finałowe starcia Resovii z ZAKSĄ chciało obejrzeć ponad 40 tysięcy fanów. Na Podpromie przyjeżdżają ludzie z całego Podkarpacia, a także z Tarnowa, Krakowa i Kielc. Ilu z nich odwróci się od drużyny, która na koszulkach będzie mieć jedynie napis „Asseco”?

PRZECZYTAJ KOMENTARZ: „Twierdza Rzeszów powinna być resoviacka!”

Tomasz Szeliga

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.