Pieniądze podatników utoną w poburzowym szlamie?

Ogródek Jordanowski w przeszłości często bywał zalewany przez wodę. Czy po modernizacji będzie odpowiednim miejscem do wypoczynku? Fot. Autor

KOLBUSZOWA. Dlaczego nikt przed rozpoczęciem modernizacji Ogródka Jordanowskiego nie pomyślał o odpowiednim odwodnieniu jego terenu?

Podczas niedawnych burz woda całkiem zalała modernizowany właśnie Ogródek Jordanowski. Całość placu bardzo długo stała w wodzie, w tym dopiero co położona kostka brukowa. Czy będzie się nadawała jeszcze do użytku? – pytają kolbuszowianie. – Dlaczego odpowiednio nie udrożniono terenu? Może wystarczyło go trochę podnieść? Czy przypadkiem pieniądze podatników nie zostały utopione w poburzowym błocie?

Rewitalizacja centrum miasta to jedno z największych przedsięwzięć Kolbuszowej ostatnich lat. Wartość projektu wynosi blisko 9 mln. zł, z czego 6,5 mln zł to dotacja unijna. Istotną częścią rewitalizacji jest trwające zagospodarowywanie Ogródka Jordanowskiego.

Po zakończeniu inwestycji plac ten ma być wizytówką miasta. Tylko czy będzie, skoro nie ma odpowiedniego odwodnienia. Efekt? Podczas niedawnych burz woda kompletnie zalała plac budowy. – Obawiam się, że kilkumiesięczna praca poszła na marne…smutne – tak na swoim blogu komentował zdarzenie radny Paweł Michno. – Może wystarczyło podnieść teren, wiedząc, że sytuacje z zalewaniem tego terenu już wcześniej występowały.

- Ogródek zaczynał nabierać rumieńców, aż do feralnego piątku. Co teraz? Ludzie są oburzeni…nie burzą, ale zmarnowanymi pieniędzmi – pisał Michno. – Ogródek jordanowski jest obecnie placem budowy i jego wykonawca ma obowiązek ubezpieczyć go na wypadek siły wyższej – tłumaczy burmistrz Jan Zuba. – Czy ubezpieczył? To już jest jego problem. Ma usunąć skutki zalania i tyle. Tam nic nie zapadło, niczego woda nie wypłukała – zapewnia.

***
Wielu, naprawdę wielu mieszkańców pokazywało mi teren ogródka kilka dni po ulewach. Woda co prawda już opadła, ale na dopiero co położonych kostkach widać było warstwę śmierdzącego szlamu. – Przecież to fuszerka. Bruksela na to pozwala? – pytali.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.