Pieniądze przyjadą „ruskim torem”

Tu leżą pieniądze. Wystarczy zainwestować w infrastrukturę przy szerokim torze, by szybko na tej inwestycji zarobić. Rosjanie powinni to szybko pojąć. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. ULANÓW. U nas na budowę suchego portu nikt nie wyłoży pieniędzy, choć wiadomo, że szybko się one zwrócą. Mają je Rosjanie i Szlęzak spróbuje ich przekonać do budowy.

Wraca temat suchego portu przeładunkowego w Hucie Deręgowskiej k. Ulanowa. Co ciekawe, najbardziej zainteresowana jego budową jest Stalowa Wola. Do tego stopnia, że niechętny zagranicznym wyjazdom prezydent Andrzej Szlęzak, wybiera się aż do Moskwy. Jedna z firm konsultingowych podpowiedziała mu, że w pobliżu Kremla są pieniądze, za które można sfinansować budowę terminalu. W samej Stalowej Woli jest natomiast duża potrzeba takiego terminalu.

Linia Hutnicza Szerokotorowa (dawniej Hutniczo-Siarkowa) biegnie zaledwie kilkanaście km od Stalowej Woli. W Hucie Deręgowskiej prawie sąsiaduje z torem normalnym i jest to wymarzone miejsce do budowy stacji przeładunkowej. Mieszkańcom Ulanowa i okolic dałaby ona tylko pracę, biznes na niej mogliby zrobić inwestorzy ze Stalowej Woli.

Ukraińcy dawali gotówkę „od ręki”
- Najpierw trzeba nawiązać odpowiednie kontakty – mówi prezydent Szlęzak. – Na Wschodzie są pieniądze i surowce, na które czeka Europa. Wystarczy tylko uruchomić kapitał. Nasz pomysł na jego pomnażanie wydaje się dobry.

Nawet bardzo dobry! Do tego stopnia, że byli już chętni na sfinansowanie portu w Hucie Deręgowskiej, a Stalowa Wola i Ulanów podpisały odpowiednie porozumienie. Biznes spalił na ukraińskiej panewce, bo biznesmeni zza naszej najbliższej granicy, aż palili się do budowy. Do tego stopnia, że zaczęli przyjeżdżać z gotówką w walizkach. Niestety, przy takich inwestycjach zatrudnia się wywiadownie gospodarcze. Wywiad doniósł, że mogą to być pieniądze bez pokrycia i samorządy po cichutku wycofały się z rozmów z Ukraińcami. Czas przyszedł na Rosjan. Głównie dlatego, że firma konsultingowa, do której prezydent Stalowej Woli zwrócił się o pomoc, ma dobre rozeznanie moskiewskiego rynku. Zapewne pod koniec roku delegacja stalowowolskiego biznesu z prezydentem na czele wsiądzie do samolotu i pewnie coś z Moskwy przywiezie, bo teraz już mało kogo stać na podróże stricte turystyczne.

Wschód mógłby być o wiele bliższy
Dlaczego Stalowa Wola tak się rwie do szerokiego toru? Bo działa w niej przynajmniej kilku inwestorów, którzy kooperują ze Wschodem na szeroką skalę. To oczywiście chiński LiuGong, który kupił pół Huty Stalowa Wola i nad Sanem chce zrobić fabrykę, która maszynami budowlanymi zaleje Stary Kontynent. Będą tu też powstawać szwedzkie meble, a jeszcze więcej półfabrykatów do nich. IKEA już się zaczyna sprowadzać do stalowowolskiej podstrefy Tarnobrzeskiej SSE. Koncern ten kupuje w Rosji bardzo dużo drewna i jak nic korzystałby z taniego i szybkiego transportu kolejowego. W tej chwili w rachubę wchodzi tylko transport drogą morską, czyli dużo droższy i jeszcze bardziej powolniejszy. Port przeładunkowy aż się tu prosi.

Jerzy Mielniczuk

do “Pieniądze przyjadą „ruskim torem””

  1. emigrant

    Co znowu beda z Polski wywozic co sie da ?
    Juz jako dziecko widzialem przez okno jak nawet na lorach wywozono wegiel z Polski do Rosji.
    Brali wszystko co sie dalo i co chca aby bylo jak poprzednio ?

  2. ROMAN

    wystarczy wzorować się na Singapurze gdzie już od 1819 roku zaczął działalność jako baza / potem jako port – od 2010 ma bum gospodarczy gdzie PKB na 1 mieszkańca to ponad 31400 USD- inflacja 1% a bezrobocie chyba oscyluje około 3 %.

  3. krzysztof

    Myślę, że to dobry pomysł. Uważam, że ten projekt powinny wesprzeć władze wojewódzkie. Jak nie będzie pomocy to skorzysta na tym Śląsk, gdzie w okolicy Olkusza znajduje się końcówka tej linii. Taka stacja przeładunkowa to ożywienie dla regionu Stalowej Woli, gdzie mieszkają wykształceni ludzie, ale bez pracy.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.