Pierwsza bitwa dla Stali. FILM

Fot. Paweł Bialic

PLUSLIGA KOBIET – O UTRZYMANIE STAL MIELEC – AZS BIAŁYSTOK Gospodynie zwyciężyły dzięki ofiarnej i skutecznej grze w obronie. Stąd aż 19 punktów zdobytych blokiem.

Pierwszy raz od miesięcy kibice Stali mogli po meczu fetować zwycięstwo. W premierowym starciu o uratowanie ekstraklasy mielczanki zagrały tak, jak obiecywały, choć sama ambicja na “akademiczki” nie wystarczyłaby. – Kluczem do sukcesu okazała się żelazna dyscyplina taktyczna. Najpierw był dobry serwis, a potem skuteczny blok. W taki sposób zdobyliśmy aż 19 punktów – podkreślał szczęśliwy Jacek Wiśniewski, trener Stali.

Mielczanki do meczu z AZS-em przygotowywały się na krótkim zgrupowaniu w leśnej głuszy pod Sędziszowem Małopolskim. Było dużo zajęć z taktyki i rozmów, bo podłamane pechowym sezonem zawodniczki na nowo musiały odnaleźć radość z gry i uwierzyć w swoje możliwości. Eksperyment się powiódł. Stal do sobotniego pojedynku przystąpiła z niesamowitą wolą zwycięstwa. To nie była drużyna znana z poprzednich spotkań, wywieszająca białą flagę po stracie kilku punktów.

Mariola dała sygnał
Morale wzrosło, gdy zielone światło od lekarzy otrzymała Mariola Wojtowicz. Libero Stali pauzowała ostatnio z powodu kontuzji kolana, jej powrót na boisko już w sobotę wydawał się mało prawdopodobny, ale tym razem los okazał się łaskawy. Wojtowicz rzucała się do każdej piłki, umiejętnie się ustawiała i zachęcała koleżanki do równie ofiarnej gry. “Akademiczki” wyglądały na zaskoczone, ale to ich trener Czesław Tobolski już kilka dni wcześniej zaznaczał, iż waleczność i determinacja to największe atuty Stali. Swój dzień miała nie tylko libero gospodyń. Doskonale pod siatką spisywały się Sylwia Pycia i Katerina Kociova, które blokiem zdobyły 11 punktów. Czeszka atakowała z 44-procentową skutecznością, co w tym sezonie jeszcze jej się nie zdarzyło. Ale nagrodę dla najbardziej wartościowej zawodniczki zgarnęła Rita Liliom, która punktowała z najtrudniejszych pozycji i trzymała przyjęcie.

Kiepskie przyjęcie i ściana na siatce
Odbiór zagrywki był w sobotę mielecką piętą Achillesową. To cud, że AZS tego nie wykorzystał, wszak już w I secie prowadził 20-15! Od tego momentu Stal zdobyła jednak 7 punktów z rzędu, z czego cztery blokiem! Białostoczanki odbijały się od mieleckiej ściany i musiało to na nich zrobić wielkie wrażenie, bo kolejną partię oddały niemal za darmo. Podniosły głowy dopiero, gdy przegrywały 8-20. Zryw w połączeniu z dekoncentracją Stali pozwolił “akademiczkom” wyjść z opresji z twarzą, ale set był nie do uratowania. W trzeciej odsłonie wymiana ciosów trwała do stanu 15-15. Potem Wojtowicz podbiła piłkę znad samej podłogi, w następnych akcjach w roli głównej wystąpiła Kociova (blok i “gwóźdź” z przechodzącej piłki), Stal odskoczyła na 3 punkty i nie dała sobie odebrać zwycięstwa.

Tomasz Szeliga



Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.