Pierwsza liga – marzenie ściętej głowy

Tomasz-SzeligaW ostatniej kolejce, jak w soczewce, skupiły się problemy podkarpackich drugoligowców. Mająca cień nadziei na uratowanie skóry Siarka w starciu z Resovią wyglądała na pogodzoną z losem. Beniaminek już jesienią został w blokach i nie pomogły ani zmiana trenera, ani wietrzenie szatni.

Paradoks polega na tym, że spadek przytrafił się klubowi, który – w przeciwieństwie do trzech pozostałych – nie mógł narzekać na brak zainteresowania ze strony władz miasta. Prezydent Tarnobrzega Norbert Mastalerz to największy dobrodziej Siarki. Nic nie dzieje się w klubie bez jego wiedzy, więc zobaczymy, jak zareaguje na porażkę. Poniesioną w kiepskim, niestety, stylu. Siarka spadła z ligi zanim jej kibice nauczyli się nazw wszystkich drugoligowych drużyn. Szybko i z hukiem, z ostatniego miejsca.

Zawodnicy Stali Rzeszów wybrali się na wycieczkę do Suwałk. Po 10 godzinach jazdy wysiedli z autokaru, postali chwilę na boisku, bramkarz cztery razy schylił się, by wyciągnąć piłkę z siatki. Potem był szybki prysznic, posiłek i kolejne 500 km podróży. Czasu na rozpamiętywanie wstydliwego 0-4 było dużo, ale nikt się pewnie nie biczował. Wszak swoje piłkarze zrobili już wcześniej. Stal broniła się przed spadkiem, choć miała walczyć o zupełnie inne cele. W klubie z ul. Hetmańskiej nie brakowało dobrych graczy, ale nie było drużyny. Odpowiednia chemia panowała w Stalowej Woli, choć 10. miejsce to absolutne minimum zespołu posiadającego tak doświadczonych zawodników.

Siarka, Stal Rzeszów i “Stalówka” zmieniały trenerów, Resovia nie musiała. Tomasz Tułacz działał w skrajnie trudnych warunkach, gasił pożar, gdy zawodnicy nie mogli się doczekać na obiecane pieniądze, a zadłużenie rosło. Ale to właśnie “pasiaki” dostarczyły swoją grą najwięcej pozytywnych emocji. Seria pięciu wiosennych zwycięstw dodała rozgrywkom pikanterii. Wisła Płock, Puszcza Niepołomice i Pelikan Łowicz z niepokojem zaczęły się oglądać za siebie. I mimo, że atak na miejsca 1.-2. się nie powiódł, resoviakom należą się pochwały.

Nie ma przypadku w tym, że pierwsza liga dla Podkarpacia to wciąż niedościgłe marzenie. Wisła Płock otrzymała z miasta dotację w wysokości 3,5 mln zł, Puszcza Niepołomice – 1 mln. Resovia i Stal Rzeszów mogą liczyć na jałmużnę z ratusza czyli całe 140 tysięcy zł rocznie. Stolica Podkarpacia nie rozumie sportu i na tym, niestety,  polega jej innowacyjność.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.