Pierwsza porażka Sokoła u siebie. ZDJĘCIA

Karol Dębski z Sokoła Mija Radosława Hyżego ze Śląska. Fot. Paweł Bialic

NETO SOKÓŁ ŁAŃCUT – ŚLĄSK WROCŁAW. – Daliśmy rywalowi rzucić za dużo punktów w pierwszej połowie meczu. Śląsk odskoczył i w drugiej części spotkania musieliśmy go gonić – tak po meczu komentowała swój występ większość koszykarzy Sokoła.

Pogoń przynosiła skutek trzykrotnie – wtedy na tablicy pojawiał się 2 razy remis, a raz nawet gospodarzom udało się prowadzić jednym “oczkiem”. Do ostatecznego sukcesu jednak trochę zabrakło.

ZOBACZ ZDJĘCIA

O pierwszych dwóch kwartach gospodarze chyba chcieliby szybko zapomnieć. Podopieczni Dariusza Kaszowskiego dali pograć koszykarzom ze Śląska. Trzeba przyznać, że trochę Sokołowi brakowało szczęścia bo piłka za często w dziwny sposób nie mogła wpaść do kosza. Inna sprawa, że w I i II kwarcie brakowało gospodarzom agresji i sprytu, który trzeba było przeciwstawić z Wrocławia.

Na długą przerwę koszykarze schodzili przy stanie 27-36, i zanosiło się na pogrom gospodarzy. – Wtedy już w głowach mieliśmy pewną wygraną w Łańcucie i to mogło źle się dla nas skończyć – mówił po meczu Adrian Mroczek-Truskowski, były zawodnik Sokoła, grający obecnie w Śląsku. – Całe szczęści, że w odpowiednim czasie zareagowaliśmy – dodał.

Gorzka pigułka
Emocji co nie miara było w IV kwarcie. Wtedy to właśnie Sokół doprowadził do remisu, a po “trójce” Michała Barana nawet prowadził 61-60. W tym momencie jeszcze bardziej zakasali rękawy i wzięli się do roboty Radosław Hyży i Paweł Kikowski ze Śląska. Ich dobra postawa w końcówce sprawiła, że Sokół musiał przełknąć gorzką pigułkę pierwszej porażki we własnej hali w tym sezonie.

Paweł Bialic

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.