Pierwszy taki triumf (ZDJĘCIA)

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

II LIGA. Biało-niebiescy zaczęli rundę od wygranej 3-0 w Tarnobrzegu i równie efektownie ją zakończyli.

Stadion przy ul. Hetmańskiej to dla Wigier miejsce przeklęte. Zespół z Suwałk nigdy tu nie wygrał, a w sobotę został doszczętnie rozbity. Pierwszy raz w rundzie Stal strzeliła na własnym boisku więcej niż jednego gola.

– Nareszcie zagraliśmy tak, jak na wyjeździe – cieszył się prezes rzeszowian Jacek Szczepaniak, który miał nosa, wietrząc zwycięstwo nad liderem. Ostatni raz biało-niebiescy na swoim terenie zdobyli punkty w tak efektownym stylu 30 lipca 2011 roku (!), pokonując 3-0 Garbarnię Kraków.

10. gol Prędoty i bramka kuriozum
Pierwszego gola stalowcy strzelili w okresie wyraźnej przewagi Wigier. Konrad Hus idealnie dośrodkował na głowę Piotra Prędoty, a ten z bliska wpakował futbolówkę do siatki. – Co z tego, że w tym okresie mieliśmy piłkę częściej od gospodarzy, skoro nic z tego nie wynikało – narzekał po meczu wyraźnie przybity Donatas Vencevicius, trener Wigier.

W 26. minucie mogło być 2-0, ale Prędota nie zdobył swojej 11. bramki w sezonie. Po podaniu od Jakuba Więcka uderzył po „dłuższym” rogu, lecz pomylił się o 2 metry. W następnej akcji pecha miał Więcek, bo zmierzającą do bramki piłkę wybił obrońca Wigier.

Tuż przed przerwą Stal dopięła jednak swego. Prędota „poszukał” w polu karnym Macieja Maślanego, ten przytomnie zagrał do Aleksejsa Kolesnikovsa i Łotysz posłał piłkę nad interweniującym Karolem Salikiem.

Na początku II połowy do dziennikarskich notesów trafił Maślany. Najpierw fortuna mu nie sprzyjała, bo piłkę sprzed linii wybił stoper Wigier. Potem skrzydłowy rzeszowian skorzystał z fatalnego wznowienia gry przez bramkarza gości, uderzył, futbolówka trafiła w nogę rywala i przedziwnym łukiem wpadła do siatki. 3-0 po najbardziej kuriozalnym golu jakiego można sobie wyobrazić. Nie byliśmy pewni, komu zapisać to trafienie, ale wątpliwości rozwiał sam zawodnik. – Było blisko pierwszego gola w barwach Stali. Może w następnym meczu z Siarką się uda? – puszczał oko pan Maciek.

Brawa dla obrońców
To był mecz, w którym każdy piłkarz Stali wywiązał się ze swojego zadania. Na najwyższe noty zapracowali jednak zawodnicy odpowiedzialni za defensywę. Arkadiusz Baran po profesorsku „łatał” wszystkie dziury, bracia Husowie grali jak skrzydłowi, przeprowadzając niezliczoną ilość rajdów. Czwórkę obrońców umiejętnie wspomagali defensywni pomocnicy. Młodszy z nich, Kacper Drelich, rozegrał chyba swój najlepszy mecz w drużynie seniorów.

STAL Rzeszów 3
WIGRY Suwałki 0
(2-0)
1-0 Prędota (14.), 2-0 Kolesnikovs (44.), 3-0 Omilianowicz (59. – samob.)

STAL: Lewandowski – Konrad Hus, Bednarczyk, Baran, Krzysztof Hus – Więcek (76. Jakubowski), Drelich (90. Daszyk), D. Jędryas, Kolesnikovs (72. Lisańczuk), Maślany – Prędota (83. Maca)
WIGRY: Salik – Lauryn, Karankiewicz, Wenger, Widejko (46. Makaradze) – Romachów (46. Omilianowicz), Drągowski, Atanacković, Radzio (64. Tuttas), Tarnowski – Karłowicz

Sędziował Marek Śliwa (Kielce). Żółte kartki: Kolesnikovs – Lauryn, Karłowicz. Widzów 400.

Tomasz Szeliga

[print_gllr id=99931]

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments