Piesi też stwarzają niebezpieczeństwo na ulicach

Kilkanaście metrów dalej jest przejście dla pieszych. Widoczne na zdjęciu osoby wolą jednak przejść ulice w miejscu, gdzie im się to podoba, a w rzeczywistości jest to zabronione. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Pieszym wydaje się, że mogą wszystko i nie obowiązują ich żadne przepisy.

Narzeka się na kierowców, że są chamscy wobec pieszych, nie przepuszczają ich na pasach, a wręcz przyśpieszają przed zebrą. Co więcej, pieszy musi się czuć jak dzika zwierzyna na drodze, na którą polują myśliwi-kierowcy. Z naszych obserwacji wynika, że to w dużej mierze sami piesi kompletnie nie znają przepisów lub je na każdym kroku ignorują. Często wręcz nie myślą o tym, że kierowca nie zatrzyma się w miejscu.

W środę, gdy spadł śnieg, na drogach zrobiło się bardzo ślisko. Na jednym z rzeszowskich skrzyżowań skręcaliśmy w lewo. Gdy wykonaliśmy ten manewr, który musiał zostać wykonany szybko, ponieważ nadjeżdżał kolejny sznur samochodów, o mały włos nie przejechaliśmy człowieka. Co ciekawe, nie stał on przy przejściu, tylko w ubranym na głowę kapturze, kompletnie nie patrząc, że ktoś jedzie, wszedł energicznie na pasy.

Nietrudno się domyślić jak wówczas, przy gwałtownym hamowaniu nawet z niedużą prędkością reaguje auto. Takich sytuacji w ciągu 20 minut jeżdżenia po Rzeszowie mieliśmy aż trzy. A wszystko dlatego, że większość pieszych uważa, że pasy są przedłużeniem chodnika. Oczywiście policjanci mają na to odpowiedź, że to kierowca ma zachować szczególną ostrożność. Pieszy może robić co mu się żywnie podoba.

Przepisy są takie, a nie inne i jeżeli, co zresztą uważamy za całkiem słuszne, kierowca jedzie pod wpływem alkoholu lub narkotyków jest karany. Natomiast pieszy może być pod wpływem alkoholu i przechodząc przez jezdnię nikt go nie ukaże, choć stwarza duże zagrożenie – co prawda głównie dla siebie, ale kierowca także jest narażony na manewr, który może doprowadzić do tragedii lub ewentualnie do zniszczenia samochodu.

Oczywiście normą jest również to, że piesi dochodzący do zebry zwykle nie czekają na przejazd ostatniego samochodu, choć często wystarczy przepuścić dwa auta. W zamian pchają się na pasy, często zmuszając do gwałtownego hamowania kierowców. Nagminne jest także przechodzenie przez jezdnię np. 20 metrów od przejścia dla pieszych, gdzie można to zrobić bezpiecznie, ponieważ postawiona jest sygnalizacja świetlna. Takie spacerowanie po jezdni jest jednak zabronione. Ogólnie rzecz biorąc pieszym wydaje się, że wolno im wszystko, szkoda tylko, że w razie wypadku, to kierowca zwykle musi tłumaczyć się przed prokuratorem.

Grzegorz Anton

do “Piesi też stwarzają niebezpieczeństwo na ulicach”

  1. julka

    moiom zdaniem piesii to na gorsza zmora dróg, nie patrza co się dzieje na drodze, sa nie widoczni jestem za wprowadzeniem obowiązkowych odblasków dla pieszych,szkoda tylko że policja im pobłaz i daje tylko upomnienia

  2. Piotr

    Cieplinskiego, z Jałowego do Bernardynów. Cały ciąg pieszych,gorzej niż święte krowy w Indiach idący w odstępach dwu-trzy metrowych.

    • mania pulacja

      te swiete krowy chodza do szkoły na jałwego i wiekszosc do pracy nie kazdy dysponuje samochodem, a zachwanie kierwocow na tym pzrejsciu przechodzi wszelkie greanice nie raz zdaza sie ze zatrzymaja sie kierowcy na dwoch pasach a z trzeciego z buta ktos ruszy i siwte krowy zostaja oszołomione na przejsciu.Inan sprawa ze powinny byc przejscia podziemne ale ich nie ma a ludzie nie potrafia latac

  3. ROMAN

    no to dla czego nie na radarów na skrzyżowaniach i nie robią tym „pieszym matołom” zdjęć – a podobno w szkołach mieli uczyć dzieci zachowania w ruchu drogowym – i co z tego wyszło – tylko propagandowe medialne hasło – no bo jak widać efekt bardzo mizerny – nie ?

  4. Hejhotralala

    Dobrze by było, aby ktoś zajął się tym co dzieje się na Grottgera przy dworcu PKS jak i na skrzyżowaniu z Jabłońskiego i Grunwaldzką. To co tam się dzieje to zgroza ludzie bez wyobraźni chodzą środkiem ulicy i skrzyżowania kompletnie nie zwracając uwagi na jadące auta, zdezorientowani kierowcy po zmianie pierwszeństwa przejazdu nie potrafią przejechać przez skrzyżowanie, praktycznie każdy chodzi i jeździ tam jak chce. Naprawdę kiedyś dojdzie tam do nieszczęścia.

  5. wulkanr

    droga jest przede wszystkim dla pojazdów i dopóki piesi nie zdają sobie sprawy będą ginąć nawet mając pierwszeństwo (niebo pełne jest tych co mieli pierwszeństwo).
    jest masa niedoszkolonych kierowców którzy nie umieją odpowiednio zareagować na sytuację na drodze,
    masa nie znających przepisów pieszych lub uważających się że są ponad prawem lub że pieszy ma zawsze pierwszeństwo.
    ludzie nawet na pasy nie wolno wchodzić jak cielę-co z tego że po twojej śmierci kierowca może odsiadywać wyrok(choć nie zawsze)
    myślenie nie boli ale niestety nie wszystkich

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.