Pijany jak…student

Fot. Wit Hadło

Żacy piją za dużo, zbyt często i zbyt intensywnie, tak wynika z badań dotyczących spożywania alkoholu. A potem robią głupoty…

Jak świat światem stoi żacy pili, piją i zapewne pić będą. A po co? Powodów jest wiele. Od tych prozaicznych, jak chęć odstresowania się i odreagowania po zajęciach czy uzyskania lepszego kontaktu z płcią przeciwną, do tych ich zdaniem poważniejszych, jak zapijanie smutków po straconej wielkiej miłości. Głównym jednak powodem studenckiego pijaństwa jest po prostu mnogość okazji ku temu – bo każda dla żaka jest dobra.

Co drugi student popada w stan upojenia alkoholowego w każdy weekend, a co czwarty nie chodzi na zajęcia z powodu… kaca – tak wynika z najnowszych badań przeprowadzonych w minionym roku przez terapeutów. Typowy student po alkohol sięga zwykle dwa albo trzy razy w tygodniu. W przeciągu jednego miesiąca upija się przynajmniej pięć razy. Straszne? Ale prawdziwe.

Rzeszowscy żacy pić lubią
Postanowiliśmy sprawdzić jak sytuacja przedstawia się na naszym podwórku. Odwiedziliśmy domy studenckie dwóch największych rzeszowskich uczelni i porozmawialiśmy z ich mieszkańcami.

- Mówi się, że studenci piją na umór, mało tego. Niektórzy twierdzą, że wy nic innego nie robicie, tylko pijecie – zaczepiamy pierwszą napotkaną w miasteczku akademickim grupę osób – A co, chcecie dziewczyny na imprezę? To zapraszamy – słyszymy w odpowiedzi. – Nie no, ale poważnie. Jak to jest u was? – dociekamy. – No normalnie. Jak się ma co, za co i okazje, to się pije, a kto zresztą dzisiaj nie pije? – śmieją się studenci. – Nie ma w tym przecież nic złego – Pewnie pijecie tylko w weekendy, kiedy nie ma zajęć – podpuszczamy rozmówców. – A dlaczego? – odpowiadają zdziwieni. – Bo są zajęcia, nauka, obowiązki. Na kacu to chyba nie da rady? – dopytujemy. – Jak głowa jest wyćwiczona, to i kaca nie ma (śmiech). A jak nie, to albo się poprosi kumpla, żeby na listę obecności wpisał, albo mówi się trudno i zostaje w łóżku – słyszymy.

Skąd biorą pieniądze?
Zakładając, że przeciętny student wypija podczas jednego “posiedzenia” siedem piw, można łatwo obliczyć (skoro średnio cena piwa wynosi ok. 2,5 zł), że wydaje na nie przynajmniej 17,5 zł. Przyjmując, że pije trzy razy w ciągu tygodnia, to miesięcznie na “pijaństwo” przeznacza 210 zł. Żaden student nie wyobraża sobie jednak, żeby w jego lodówce nie chłodziło się jeszcze kilka piwek (standardowa część zaopatrzenia studenta), więc kwota będzie i tak wyższa. Ci, którym jednak piwo nie wystarcza, lubią sięgać po tanie wino (wersja dla oszczędnych) lub wódkę (czasem można przecież zaszaleć). W przypadku tego drugiego trunku, kwoty wychodzą dużo wyższe. Typowy student lubi wypić cała flaszkę (0,7l) na “głowę”. Jej cena: ok. 30 zł, do tego “przepitka”, czyli 2-litrowy sok za np. 4 zł i wychodzi, że po jednej imprezie (w plenerze lub mieszkaniu, bo wypad do pubu byłby dużo kosztowniejszy) studencki portfel jest chudszy o 34 zł. W ciągu miesiąca “przepada” prawie 400 zł.

Zastanawia nas jedno: skąd “biedny” student ma pieniądze na tą wiecznie niekończącą się imprezę? – Jak się chce, to pieniądze zawsze się znajdzie. Są stypendia, prace dorywcze, no i oczywiście mama – wyjaśnia Kamil, student trzeciego roku zarządzania. – Oj tak, mama zawsze pomoże – dorzuca Krystian, jego współlokator. – Mówi się, że potrzeba na to czy tamto i zawsze trochę kasy wpadnie.

Trzymamy rękę na pulsie
A co na to wszystko trzymający pieczę nad rozpustną rzeszą studentów kierownicy domów studenckich, bo w regulaminie jak wół stoi: “zakaz spożywania alkoholu i używania środków odurzających”? – Czasami ma pani też w domu imprezę, a u nas jest podobnie, tyle że więcej gości, bo w akademiku mieszka przecież około 700 młodych osób – śmieje się Tadeusz Marut, pełnomocnik rektora ds. domów studenckich Uniwersytetu Rzeszowskie. –Zdążają się imprezy okolicznościowe jak imieniny, urodziny i studenci spożywają alkohol, bo tego trudno uniknąć. Nie możemy rewidować wchodzących do budynku osób, sprawdzać ich torebek. Jedyne co możemy, to działać prewencyjnie. Wracając do świętowania urodzin czy imienin. Wiadomo, że są granice i jak kameralna uroczystość zmienia się w huczną imprezę, to interweniujemy. Zresztą bezpieczeństwa na korytarzach strzegą zainstalowane kamery oraz dozorcy lub osoby z ochrony – dodaje – A co grozi studentowi za nagminne łamanie regulaminu – dopytujemy. – Wtedy taki delikwent może zostać wykwaterowany, ale w tym roku nie mieliśmy jeszcze na szczęście takiego przypadku.

Gdy picie prowadzi do dramatu
Na akademikach dochodzi czasem do tragedii. W końcu pijany człowiek nie myśli racjonalnie. W poniedziałek z okna drugiego piętra akademika “Ikar” wypadł 22-letni pijany student, który wcześniej imprezował ze współlokatorami. Żaden z jego kolegów nawet nie zauważył tej sytuacji. Takie przypadki można mnożyć.  – Chyba półtora roku temu była taka sytuacja, że chłopak chciał popełnić samobójstwo w swoim pokoju, po tym jak się dowiedział, że dziewczyna go zdradziła. Upił się i zamknął w pokoju jednego z akademików Polibudy. Na szczęście go uratowali – opowiada studentka Monika. Nie wszyscy mają jednak tyle szczęścia.– Mieliśmy trzy śmiertelne przypadki w akademikach Laura i Filon. Studenci wyskakiwali przez okna pod wpływem alkoholu. Od kilku lat jest jednak spokój i oby było tak dalej – mówi Tadeusz Marut.
Alkohol jest dla ludzi, ale pamiętajmy, że we wszystkim najważniejszy jest umiar i zdrowy rozsądek.

Katarzyna Szczyrek, Ewelina Nawrot

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.