Piłka po stronie działaczy

Wiadomo, że chciałbym grać o najwyższe cele. Takie ambicje ma chyba każdy szkoleniowiec - twierdzi Marcin Jałocha, trener Resovii. fot. Wit Hadło

Trener Mirosław Kalita zostaje w “Stalówce”. Co z Ryszardem Kuźmą i Marcinem Jałochą?

Pod czyją batutą ruszy do walki o ligowe punkty w sezonie 2012/13 podkarpackie trio? Dziś pewne jest tylko, że umowę ze Stalą Stalowa Wola przedłuży Mirosław Kalita.

- Otrzymałem propozycję i z niej skorzystam. Od jakiegoś czasu rozglądam się za nowymi piłkarzami, ale w tej kwestii wiele zależy od decyzji władz…miasta – mówi szkoleniowiec “Stalówki”. Klub z hutniczego grodu tradycyjnie ma kłopot ze znalezieniem dużego sponsora, więc wielkość budżetu uzależniona jest od pomocy polityków. – Sytuacja jest trudna, jeśli finansowo się nie poprawi, to następny sezon podobny będzie do obecnego – tłumaczy Mirosław Kalita, który jednak nie zamierza przeprowadzać kadrowej rewolucji. – Jak zwykle, wymienię 2-3 najsłabsze ogniwa. Mam na oku kilku ciekawych, młodych zawodników. Na nich chce oprzeć skład. Zgrane płyty do sukcesów nas nie poprowadzą – kwituje.

Działacze Stali liczyli, iż zespół zdobędzie więcej punktów, ale z pracy wykonanej przez Kalitę są zadowoleni. – Nadajemy na tych samych falach. Podobają się nam koncepcje trenera i jego znajomość rynku – zaznacza Mariusz Szymański, jeden z członków zarządu Stali.

Trener na dłużej, czy jednak zmiana?
- Ruch należy do działaczy. Muszą się określić, powiedzieć, czego oczekują od drużyny – odpowiadał w sobotę na pytanie o dalszą pracę w Resovii Marcin Jałocha, któremu 30 czerwca kończy się kontrakt. Jałocha ma nazwisko, piłkarze podkreślają, że prowadzi ciekawe zajęcia, że jest stanowczy, ale sprawiedliwy. To trener na dorobku, który już jednak udowodnił, iż na swojej robocie się zna. Dziś klub powinien zabiegać o niego, a nie odwrotnie. Można jednak zakładać, że jeśli Resovia nie zgłosi chęci do walki o zaplecze ekstraklasy, Jałocha poszuka wyzwań poza Rzeszowem. – Wiadomo, że chciałbym grać o najwyższe cele. Takie ambicje ma chyba każdy szkoleniowiec – ucina dyskusję o nowej umowie.

Od deklaracji ucieka również Aleksander Bentkowski, prezes klubu. – Chciałbym, żeby jeden trener prowadził zespół dłużej, niż przez sezon. Decydująca okaże się jednak ocena sekcji piłki nożnej. Poczekajmy do zakończenia ostatniego meczu – apeluje.

W Resovii rotacja szkoleniowców to chleb powszedni, niewiele dobrego z tego wyniknęło, ale Bentkowski podkreśla, że zmian nie dało się uniknąć. – Zmuszała nas do tego sytuacja. Ostatnim, który dobrowolnie zrezygnował ze stanowiska, był Tomasz Tułacz. Po awansie do drugiej ligi uznał, że nie pogodzi wszystkich zawodowych obowiązków – przypomina szef Resovii.

Kuźma: – Nic na siłę
Z przytupem na trenerską karuzelę wrócił Ryszard Kuźma. Pod jego wodzą Stal Rzeszów w 8 meczach zdobyła 15 punktów, tylko raz przegrała i spokojnie utrzymała się w lidze. – Misja zakończyła się sukcesem, ale dziś nie odpowiem na pytanie, czy zostanę w Stali – mówił Kuźma w piątek, w drodze na mecz ze Stomilem. Przyznał, że ze strony działaczy “jest wola, by kontynuował pracę”, ale na konkrety trzeba poczekać kilka dni. – Stal to mój klub, lecz nie podejmę pochopnej decyzji. Nic na siłę – tłumaczy opiekun biało-niebieskich.

Czego zatem oczekuje od szefów klubu? – Interesuje mnie stworzenie bazy, fundamentów, na których można będzie budować. Nie wynik, a systematyczna praca. W tym zawodzie łatwo składać obietnice bez pokrycia, ale czy to ma sens? W sporcie gwarancje są rzeczą naprawdę kruchą – prezentuje swój punkt widzenia.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.