Piłkarze u buka? PGE Stal: To plotki!

– Czy mecze z Odrą i Chrobrym mogły mieć drugie dno? Nie chcę mi się to wierzyć, dlatego wszystkie medialne doniesienia o grze naszych piłkarzy w zakładach bukmacherskich to dla mnie plotki – podkreśla Jacek Orłowski, prezes PGE Stal Mielec. Fot. Stal Mielec

FORTUNA I LIGA. Dziennikarska kaczka czy początek afery?

– Trzeba twardych dowodów, by oskarżać kogoś o korupcję. My takowych nie posiadamy, więc nie prowadzimy żadnego wewnętrznego śledztwa. To „afera” oparta na plotkach i domysłach – podkreśla Jacek Orłowski, prezes PGE Stali Mielec. Dwa mecze tego zespołu znalazły się ponoć pod lupą rzecznika dyscyplinarnego PZPN.

Zaczęło się od wywiadu, jakiego „Przeglądowi Sportowemu” udzielił Dariusz Marzec. Dziennikarz Michał Trela spytał trenera Stali czy to prawda, że niektórych piłkarzy podejrzewano w klubie o grę u bukmacherów. – Obijały mi się o uszy takie pogłoski, ale ja nawet czegoś takiego nie dopuszczam. Nie chcę w ogóle o tym myśleć – odpowiedział opiekun wicelidera Fortuna I ligi. Jednocześnie przyznał, iż pierwszy raz spotkał się z sytuacją, że w stabilnym i poukładanym klubie nie wszyscy chcieli tego samego, co zarząd i kibice. – Nie wszyscy szliśmy w jedną stronę. Z najsłabszymi przegrywaliśmy, a w innych meczach jakoś dawaliśmy sobie radę. Mecze z Odrą Opole i Chrobrym Głogów pokazały, że nie wszyscy dążymy do tego samego – stwierdził Dariusz Marzec w wywiadzie, który ukazał się tuż po nowym roku.

Kilka dni później Dominik Panek, dziennikarz specjalizujący się w opisywaniu korupcji w polskim futbolu, poinformował na swoim blogu „Piłkarska Mafia”, iż rzecznik dyscyplinarny PZPN sprawdzi, czy na dwa spotkania Stali Mielec nie były zawierane nieuczciwe zakłady bukmacherskie. Jeśli PZPN znajdzie podstawy do prowadzenia dalszego postępowania, ruszy śledztwo i przesłuchani zostaną piłkarze oraz sztab szkoleniowy biało-niebieskich.

W niniejsze rewelacje nie chce wierzyć ani trener Marzec, ani Jacek Orłowski. – Nie żyję w innej galaktyce, więc oczywiście słyszałem plotki, ale nikt nikogo za rękę nie złapał i nie bardzo mam ochotę się tym zajmować. Plotki nie wyszły z klubu, traktuję to wszystko jak dziennikarską kaczkę. Nie pierwszy raz pojawiają się medialne „wrzutki” mające osłabić Stal. Chodzi o wywołanie zamieszania, które odciągnie wszystkich w klubie od treningów i przygotowań do rundy rewanżowej – przekonuje sternik podkarpackiego klubu. – Bartek Nowak i Andreja Prokić też mieli opuścić Stal, a przecież nie było żadnego tematu. Nie tylko na boisku walczy się o awans – puszcza oko szef klubu.

Stal nie przeprowadza wewnętrznego śledztwa, bo jak mówi Orłowski, nie posiada do tego narzędzi. – Poza tym można popaść w paranoję, a ja wierzę w uczciwość zawodników. Może i jestem naiwny, lecz naprawdę nie chce mi się wierzyć, że ktoś ryzykowałby karierę dla zarobku u bukmachera. I to jeszcze obstawiając wyniki meczów pokazywanych przez telewizję. Na razie poruszamy się w medialnym świecie domysłów i wpisów na forach internetowych i Twitterze. Nikt z PZPN nie zwrócił się do klubu z prośbą o wyjaśnienie sprawy – argumentuje prezes Stali.

Owszem, porażki mielczan w Opolu i Głogowie były przykrymi niespodziankami, ale Orłowskiemu nie podoba się, iż oskarżenia padają w kierunku zawodników, którzy zostali wystawieni przez Stal na listę transferową. – Znaleźli się tam z dwóch powodów: albo nie spełniali naszych oczekiwań albo mieli za wysokie kontrakty, a my teraz szukamy oszczędności. Jeszcze nas nie stać, by na ławce siedziało sto tysięcy zł – tłumaczy obrazowo.

Tomasz Szeliga

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o