PKS Dębica sprzedany za ułamek wartości

- Chciałem ratować pracowników, ale widać związkowcy nie mogą wygrać z ministerstwem - mówi rozgoryczony Antoni Wilczyński, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników PKS w Dębicy. Fot. Artur Getler

– Chciałem ratować pracowników, ale widać związkowcy nie mogą wygrać z ministerstwem – mówi rozgoryczony Antoni Wilczyński, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników PKS w Dębicy. Fot. Artur Getler

DĘBICA. Prywatyzacja firmy wzbudza wątpliwości.

PKS Dębica ma już nowego właściciela. W poniedziałek po południu przestał nim być Skarb Państwa. Za zaledwie 1,25 mln zł 85 procent akcji przedsiębiorstwa kupiła firma Monis. Związkowcy z PKS oraz dębicki ratusz zainteresowany przejęciem spółki są oburzone sposobem dokonania prywatyzacji.

Na mocy podpisanej umowy właścicielem 85 procent akcji PKS-u stał się Gustaw Fediów, prowadzący firmę MONIS Usługi Transportowe, zarejestrowaną w miejscowości Bielowy (powiat dębicki). Pakiet akcji nabył za 1.252.560 zł.

W całej sprawie dziwi pośpiech Ministerstwa Skarbu Państwa. Bo wokół prywatyzacji PKS-u nie ucichły kontrowersje. Ponadto o przejęcie spółki zaczął starać się dębicki ratusz.

W zimie związkowcy z PKS Dębica skierowali do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez urzędników MSP podczas prywatyzacji. W postępowaniu prywatyzacyjnym wystartowała wtedy tylko firma Monis. Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania. – Złożyliśmy zażalenie na tę decyzję – mówi Antoni Wilczyński, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników PKS w Dębicy. – Sąd Rejonowy dla Warszawa Śródmieście odroczył rozstrzygniecie zażalenia do sierpnia. Sprawa nie jest więc zamknięta.

Równocześnie o komunalizację, czyli przejecie PKS-u zaczął walczyć dębicki Urząd Miasta. 27 maja ratusz skierował do MSP pismo o gotowości przejęcia spółki. Dwa dni później decyzje tę poparli radni, przegłosowali stosowną uchwałę i skierowali ją do ministerstwa.

Ministerstwo przyznaje, że prowadziło rozmowy z Robertem Muchą – przewodniczący Konwentu Burmistrzów i Wójtów Powiatu Dębickiego oraz Zdzisławem Pupą – sekretarzem Urzędu Miejskiego w Dębicy. – Zgodnie z ustaleniami, Minister Skarbu Państwa oczekiwał na jednoznaczną deklarację gotowości przejęcia akcji spółki przez miasto Dębica, złożoną w formie wniosku o przeprowadzenie procesu komunalizacji – wyjaśnia w oficjalnym komunikacie MSP. – Taki wniosek jednak nie wpłynął.

- A czym, jeśli nie wnioskowaniem jest pismo od burmistrza i od sekretarza miasta? – zastanawia się Paweł Wolicki, burmistrz Dębicy. – Ministerstwo nawet nie odpowiedziało na nasze pisma.

Zapytaliśmy w ministerstwie o to, dlaczego zignorowano pisma z ratusza. Do zamknięcia numeru nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Kontrowersje wzbudza też cena, za jaką Skarb Państwa pozbył się PKS-u. – Same działki warte są kilka milionów zł, nie wspominając o taborze, dworcu i budynkach – mówi Paweł Wolicki.

Spółka posiada też Stację Kontroli Pojazdów, która jest dumą PKS-u. Półtora roku temu modernizowano ją gruntownie i wyposażono w nowoczesny sprzęt diagnostyczny kosztem 1 mln zł. Sama więc stacja kontroli warta jest tyle, za ile sprzedano cała firmę.

O komentarz i plany co do losu spółki zapytaliśmy też nabywcę, tj. właściciela firmy Monis, a od poniedziałku również PKS-u. – We wtorek odbędzie się nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy, będą zmiany w zarządzie i radzie nadzorczej – zapowiada Gustaw Fediów, nowy właściciel PKS. – Dopiero po zgromadzeniu udzielę więcej informacji.

Związkowcy obawiają się o miejsca pracy i wróżą zwolnienia. Samorządowcy z kolei obawiają się, że Monis zmonopolizuje teraz przewozy osobowe na terenie powiatu i zacznie dyktować ceny. Wszyscy zastanawiają się czemu MSP sprzedało PKS tak szybko i tak tanio?

Artur Getler

do “PKS Dębica sprzedany za ułamek wartości”

  1. Ambroży

    Może zapomnieli zapomnieli przykleić znaczek na kopercie ?. To śmieszne tak ważne sprawy nie ma kto pojechać osobiście do W-wy i potrząsnąć kim trzeba?. Cóż burmistrz połowę czasu siedzi na L-4 , resztę na przesłuchaniach w sądach lub na urlopie?. A pasuje zapytać i powiat i bezradnych o parlamentarzystach nawet wstyd pisać , jak boją się cośkolwiek istotnego dla ludzi dopiąć!.!!. Cena faktycznie poniżej krytyki , pomimo zakupu z długiem. Za tą cenę większy dochód osiągnąłby burmistrz z plantacji cebuli na tym areale!.

  2. ROMAN

    no kolejne kręcenie lodów – nie ?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.