PKS w Krośnie zostanie spółką pracowniczą

– Naszym celem jest znaleźć takie rozwiązanie, które ma przynieść środki na zapłatę zobowiązań z lat poprzednich. Chcemy wyprowadzić tę firmę na prostą – informuje starosta krośnieński Jan Juszczak. Fot. Wioletta Zuzak

KROSNO. Zdaniem związkowców sytuacja ekonomiczna zakładu jest coraz gorsza.

- Spółka ma kłopoty finansowe, a my otrzymujemy wynagrodzenia z poślizgiem – skarżą się pracownicy PKS-u. Zakład pilnie potrzebuje pieniędzy na spłatę długów. – Jeśli nie znajdziemy środków na uregulowanie zaległych zobowiązań i odnowienie taboru, to w perspektywie krótszej lub dalszej firma upadnie – mówił bez owijania w bawełnę podczas czwartkowej sesji Rady Powiatu starosta krośnieński Jan Juszczak, reprezentujący właściciela przedsiębiorstwa.

Prezes PKS-u Janusz Fudała podkreślił, że w zakładzie trwa wdrażanie programu naprawczego polegającego między innymi na restrukturyzacji zatrudnienia. Aktualnie w zakładzie pracuje 239 osób (w 2011 roku załoga liczyła 325 pracowników). Od stycznia br. pracownicy otrzymują pensje obniżone o 16 procent. – Dzięki obniżeniu wynagrodzeń w skali roku uzyskamy dodatkowy milion zł oszczędności – argumentował Fudała.

Związkowcy: – Sytuacja jest tragiczna
Prezes potwierdził, że sytuacja firmy jest trudna. – Zobowiązania wymagalne wynoszą ok. 1,5 mln zł – informował Janusz Fudała. – W br. chcielibyśmy pozyskać m.in. kredyt inwestycyjny w wysokości minimum 500 tys. zł. Za te pieniądze moglibyśmy wymienić stary tabor na nowy. Zakup małych autobusów jest wręcz konieczny – mówił prezes Fudała.

– Jest wręcz tragicznie – oznajmił wprost Eugeniusz Szczambura, przewodniczący “Solidarności” przy PKS-ie. – Przedsiębiorstwo nie wypłaca pensji pracownikom przez 3 miesiące,  nie są wypłacane premie. Załoga zrezygnowała ze świadczeń socjalnych na kwotę 1 mln zł – mówił Szczambura. – Aktualnie jest dwudziestodniowy poślizg z wypłatą pensji – sprostował prezes Janusz Fudała.

Utworzą spółkę pracowniczą?
Pracownicy PKS-u chcieliby utworzyć spółkę pracowniczą. Jak mówią, takie spółki funkcjonują w Polsce, także na Podkarpaciu. Przykład? – PKS Przemyśl – informują. W kwietniu ub. roku załoga PKS Krosno wyraziła zgodę na założenie spółki pracowniczej, której zadaniem byłoby kontynuowanie działalności przewoźnika. – Nadal podtrzymujemy wolę nabycia 100 procent akcji spółki, dlatego prosimy o pilną odpowiedź w tej sprawie – napisali związkowcy w piśmie adresowanym m.in. do Zarządu Powiatu Krośnieńskiego.

Właściciel nie widzi przeszkód, ale…
- 24 stycznia spotkałem się z pracownikami PKS-u. Prosiłem ich, aby przestali gadać o spółce pracowniczej, a wreszcie ją założyli – mówił starosta Jan Juszczak. – Kwestia, czy powstanie spółka i jaki będzie miała ona charakter, nie zależy ode mnie – stwierdził i zaznaczył przy tym, że zarząd nie ma nic przeciwko temu, aby PKS stał się spółką pracowniczą. Tymczasem póki co takowa spółka nie została utworzona, więc na razie nie ma co dyskutować o zbyciu akcji zakładu na rzecz przyszłej spółki pracowniczej.

Przypomnijmy, że PKS ogłosił przetarg na sprzedaż działki z budynkiem administracyjnym i części zajezdni przy ul. Tysiąclecia. Tę nieruchomość zamierzano sprzedać za 5 mln zł. A jako, że nie było chętnych na kupno, więc ogłoszono kolejny przetarg, z tym, że cena została obniżona do 4 mln. Dodatkowo do przetargu włączona została także działka stanowiąca część dworca autobusowego przy ul. Naftowej, do zbycia za 2,5 mln zł.  Nie było chętnych na kupno tychże nieruchomości. Czy będą ogłaszane kolejne przetargi? – Nie ma jeszcze decyzji w tej sprawie – dodał starosta.

Wioletta Zuzak

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.