Plan wykonany

PLUSLIGA. Zdaniem trenera Asseco Resovii, Andrzeja Kowala najważniejsze są punkty, a na spektakularną grę trudno jeszcze liczyć.

Asseco Resovia nie miała większych problemów z pokonaniem beniaminka z Gdańska. Jedynie niewielkie emocje w tym mało porywającym widowisku były w III secie, które nie wynikała tak do końca z bardzo dobrej gry rywali, ale z braku koncentracji u gospodarzy.

- To nie jest ważne z kim graliśmy i jakie problemy miał nasz przeciwnik. W każdych rozgrywkach jest tak, że są mocniejsze i słabsze drużyny. Najważniejsze jest to, że wygraliśmy 3-0 i wywalczyliśmy cenne trzy punkty -  mówi wybrany MVP meczu czeski rozgrywający Asseco Resovii, Lukas Tichacek.

Bezrobotny Ignaczak

Przez dwa pierwsze sety mecz miały bardzo jednostronny przebieg. Resoviacy zagrywką odrzucili rywali od siatki i spokojnie kontrolowali przebieg wydarzeń. Siatkarze z Gdańska w żadnym elemencie nie stanowili zagrożenia dla przeciwnika. Praktycznie przez dwa sety bezrobotny w przyjęciu był libero Asseco Resovii, Krzysztof Ignaczak, bowiem rywale tylko dwa razy zaserwowali na niego piłkę z odbiorem, której zresztą nie miał żadnych problemów

Rozluźnienie spowodowało emocje

Nieco więcej emocji było w trzeciej partii. – Było te efektem naszego rozluźnienia po dwóch wcześniej wysoko wygranych przez nas setach. Jednak we właściwym momencie opanowaliśmy sytuacje i wygraliśmy co może tylko nas cieszyć – mówi środkowy Asseco Resovii, Piotr Nowakowski. Dwa wcześniejsze sety przypominały pojedynek gospodarzy z dobrze znanym w Rzeszowie, Mikko Oivanenem. Gdy w trzecim do fińskiego atakującego dołączył jego rodak przyjmujący Matti Hietanen siła ognia ekipy z Gdańska była nieco większa. Goście od połowy seta utrzymywali 2-3 pkt dystans. W końcówce prowadzili nawet 18:14 czy 21:19 ale nie byli w stanie utrzymać przewagi do końca seta. – Pokazaliśmy w tej części meczu, że potrafimy walczyć, czego zupełnie zabrakło wcześniej. Boli mnie to, że nie potrafimy jeszcze przełożyć pracy wykonywanej na treningach na warunki meczowe – mówi szkoleniowiec ekipy beniaminka PlusLigi, Lotosu Trefl, Grzegorz Ryś, a środkowy Michał Kaczmarek dodawał. – Trochę walki z naszej strony w III secie nie świadczy najlepiej o naszym zespole. Był szansa przedłużyć ten mecz ale 2-3 głupie błędy z naszej strony spowodowały, że wyjeżdżamy bez seta z Rzeszowa – stwierdza były siatkarz ekipy z Rzeszowa.

Pokazali charakter

Wśród gospodarzy nastroje były zgoła odmienne, choć resoviacy zdają sobie sprawę co było złego z ich strony w III secie. – Na pewno koncentracja i utrzymanie poziomu gry, to dwa czynniki, które często przewijają się w tego typu spotkaniach – mówi Lukas Tichacek. – Z Treflem przegrywaliśmy już 14:18, ale pozbieraliśmy się i skuteczną grą w zagrywce i innych elementach zdołaliśmy doprowadzić do remisu. Pokazaliśmy, że przy dobrej koncentracji potrafimy odrobić nawet kilkupunktową stratę do rywala. Wiadomo, że w siatkówce gra się do ostatniego punktu w secie, dlatego z punktu widzenia naszej waleczności i charakteru jest ważne, żeby umieć odwrócić losy seta nawet w trudnej sytuacji -  mówi wybrany MVP meczu rozgrywający Asseco Resovii.

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.