Play-off to odrębna historia

FOT. MACIEJ GOCLON / FOTONEWS

– Na koniec rundy zasadniczej pokonałyście Grupę Azoty Chemika Police 3:1. W poprzednich meczach z tym zespołem, chociażby w ćwierćfinale Pucharu Polski, byłyście blisko wygranej, ale czegoś jednak brakowało do końcowego sukcesu…
– Te poprzednie porażki z Chemikiem po tie-breakach, zwłaszcza ta u siebie w Pucharze Polski, były dla nas frustrujące. Tym razem w końcu zagrałyśmy na równiejszym poziomie przez cały mecz. Możemy uznać tę wygraną za nasz mały rewanż na Chemiku, mimo że dla nas to spotkanie nie zmieniało niczego w układzie tabeli. Pod względem mentalnym było jednak ważne dla nas, żeby udowodnić sobie samym, że jesteśmy w stanie wygrać z Policami. Uważam, że rozegrałyśmy dobre spotkanie, wychodziło nam w nim wiele rzeczy, które chciałyśmy właśnie zrealizować na boisku. To bardzo dobry prognostyk i przede wszystkim ważne zwycięstwo dla naszego samopoczucia. Mam nadzieję, że to doda całej naszej grupie jeszcze większej pewności siebie.
– Jedynie w pierwszym secie możecie żałować niewykorzystanych okazji na wygraną, zwłaszcza że prowadziłyście już 22:16…
– Nie byłyśmy wtedy w stanie skończyć piłek po własnych akcjach. Tak się czasami zdarza; na szczęście to nas nie załamało. Zresztą często to my w starciu z innymi drużynami byłyśmy właśnie w takiej sytuacji, że potrafiłyśmy nagle odwrócić losy partii i w końcówce odrobić straty do rywalek. Dobrze, że po tym co się wydarzyło w końcówce pierwszego seta nie zwiesiłyśmy głów, tylko cały czas walczyłyśmy. Te kolejne trzy sety były już naprawdę solidne i równe w naszym wykonaniu. To się najbardziej liczy.
– Pani wejście na boisko i gra od drugiego seta w podstawowej szóstce, wniosły dużo dobrego dla Developresu. Obok niesamowicie skutecznej Kiery Van Ryk była Pani również bohaterką tego spotkania.
– Ten sezon jest niestety bardzo dziwny dla mnie. Przytrafiają mi się w nim mniejsze lub większe urazy, które czasem wyłączają mnie z treningów i gry. Nie jestem przyzwyczajona do takiej sytuacji; pierwszy raz mam takie problemy. Cieszę się jednak za każdym razem kiedy mogę wejść na boisko i pomóc drużynie dodając coś pozytywnego od siebie, bo wiem, że mnie na to stać. To świetne uczucie kiedy gra mi się układa, kiedy czuję się swobodnie i mogę grać na takim poziomie, na jakim potrafię. Bardzo dużo pracuję na treningach i zajęciach indywidualnych żeby jak najszybciej wrócić do dobrej dyspozycji po każdym urazie czy przerwie w grze. Takie mecze jak ten z Chemikiem, kiedy mogłam dać z siebie coś więcej, to dla mnie nagroda za ciężką pracę.
– Czy problemy zdrowotne, z którymi się pani borykała w ostatnim czasie, należą już do przeszłości? Jak wygląda sytuacja z pani barkiem, który stanowił największą bolączkę od początku sezonu?
– Czuję się dobrze. Ciężko trenuję i są jeszcze pewne rzeczy, które mogę wciąż poprawić jeśli chodzi o moją dyspozycję fizyczną. Mam jednak poczucie, że wracam już do swojej dawnej pewności siebie i prezentuję się coraz lepiej. Co do urazu barku, to potrzebowałam dużo czasu żeby zaleczyć ten uraz. Nie jest on może jeszcze w stu procentach w tej samej kondycji co wcześniej, ale jestem już w stanie poradzić z tym sobie również w ataku. Ostatnio borykałam się bardziej z urazem pleców. Poczułam taką blokadę, że ledwo mogłam wykonywać jakieś ruchy. Potrzebowałam więc kilku dni przerwy żeby to zaleczyć. Wróciłam już jednak do pełnych treningów i po tej przerwie czuję się dobrze. Wykonałam mnóstwo pracy nie tylko na standardowych jednostkach treningowych, ale też tej dodatkowej żeby odbudować dyspozycję fizyczną. Cieszę się, że to przyniosło efekty i bardzo mi pomogło.
– Jak ocenia pani formę całego zespołu tuż przed rundą play-off, która od początku rozgrywek była dla was najważniejsza?
– Musimy oczywiście robić swoje i kontynuować pracę, którą wykonałyśmy już do tej pory. Ważne jest to, żebyśmy miały w sobie jak najwięcej pozytywnej energii i pewności siebie, a takie zwycięstwa, jak to z Chemikiem, na pewno temu sprzyjają. Cieszy też to, że w ostatnim czasie wygrałyśmy trudne mecze ligowe po tie-brekach, które wcześniej stanowiły dla nas problem i kilka tych piątych setów przegrałyśmy. Mecze w Bydgoszczy i Wrocławiu kosztowały nasz zespół naprawdę wiele sił, zwłaszcza, że nie byłyśmy w pełnym składzie i grałyśmy w innym ustawieniu. Potrafiłyśmy jednak wyjść z opresji i to powinno teraz procentować. Runda play-off ma to do siebie, że stanowi odrębną historią i wcześniejsze zwycięstwa nie mają już żadnego znaczenia. Takie wygrane, jak ta z Policami 3:1, zostają gdzieś jednak w głowie i są potwierdzeniem tego, że wykonujemy dobrą pracę. Mam nadzieję, że dziewczyny, które wciąż borykają się z urazami, będą powoli wracać do gry i na te najważniejsze spotkania będziemy dysponowały pełnym składem. Liczę oczywiście na to, że do samego końca będziemy walczyły w play-offach o ten najwyższy cel, czyli o mistrzostwo Polski.
– W ćwierćfinale zagracie z kaliszankami, które w pierwszej rundzie rundy zasadniczej u siebie sprawiły wam sporo problemów i zasłużenie wygrały.
– Kalisz jest dobrym zespołem i rywalizacja z nim wcale nie będzie łatwa. W TAURON Lidze nie ma zresztą łatwych meczów; każdy z zespołów walczy o swoje i trzeba się mocno napracować żeby wygrać. Nastawiamy się więc na trudne mecze z tym przeciwnikiem i walkę. Bardzo ważne będzie nasze podejście i nastawienie na walkę od samego początku, bo jeśli tej agresji z naszej strony zabraknie, to rywalki będą w stanie sprawić nam duże problemy. Tutaj nic nie przyjdzie nam łatwo i to świadczy dobrze o TAURON Lidze.
rm

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments