Płynie fala pomocy dla Raciaków!

Krystyna i Adam Raciakowie z synami Bartkiem (16 l.) i Kamilem (17 l.). Chłopcy cierpią na postępujący zanik mięśni. Aby zapobiec koszmarnym komplikacjom, muszą być rehabilitowani.

RAKOWA, GMINA TYRAWA WOŁOSKA. Czytelnicy Super Nowości po raz kolejny udowodnili, że los tych, którzy potrzebują wsparcia, nie jest im obojętny.

Po naszym poniedziałkowym (1 sierpnia) artykule, w którym opisaliśmy trudną sytuację rodziny Raciaków z Rakowej, odzew jest spory. Niemal codziennie odbieramy telefony; ludzie z całego Podkarpacia dzwonią i pytają, jak mogą pomóc rodzicom, którzy wychowują pięcioro dzieci, w tym dwóch ciężko chorych synów.

Przypomnijmy, synowie Krystyny (46 lat) i Adama (51 lat) Raciaków cierpią na postępujący zanik mięśni. Jest to choroba genetyczna, nieuleczalna. Kamil (17 lat) porusza się na wózku inwalidzkim, a Bartek (16 lat) jest przykuty do łóżka, wymaga wentylacji mechanicznej w warunkach domowych (oddycha za niego respirator). W przypadku Kamila występuje jeszcze niedorozwój umysłowy. Obaj chłopcy są jak niemowlęta: wymagają codziennej pielęgnacji, trzeba ich nie tylko nakarmić, ale także umyć, przebrać i zadbać, by nie powstały odleżyny.

Z rodzicami mieszkają jeszcze trzy córki w wieku 19, 18 i 8 lat Rodzina co prawda otrzymuje wsparcie z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, jednak to kropla w morzu potrzeb.– Jest nam naprawdę ciężko; czasem już nie dajemy sobie rady, jednak nie poddajemy się – zwierzają się nam Adam i Krystyna Raciakowie.

Wielkie dzięki za serce!

Artykuł poruszył serca wielu naszych Czytelników, którzy nie pozostali obojętni na nasz apel. Po naszej publikacji w krośnieńskim oddziale redakcji rozdzwoniły się telefony. – Choć sama nie jestem zamożna, to pomogę im przekazując 300 zł, żeby się im życie polepszyło.– oznajmiła z kolei Marta Słoma z jednej z miejscowości w gminie Przeworsk. Takich sygnałów z konkretnymi ofertami pomocy oczywiście odebraliśmy więcej.

- Jeszcze nie wiem w jakiej formie, ale na pewno pomożemy Raciakom. Najprawdopodobniej zapłacimy rachunek za prąd na przykład za miesiąc lub dwa. Oprócz tego postaramy się także przekazać im żywność. Może uda się nam dotrzeć również do innych sponsorów – mówi Danuta Kowalczyk, prezes Towarzystwa Rodzin Wielodzietnych w Krośnie.

Wioletta Zuzak

 

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.