Po co nam miasta partnerskie?

Zdaniem rzeszowian, partnerstwo miast dla przeciętnych mieszkańców niewiele znaczy. Fot. Wit Hadło

Zdaniem rzeszowian, partnerstwo miast dla przeciętnych mieszkańców niewiele znaczy. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Większość rzeszowian na co dzień nie odczuwa korzyści ze współpracy z miastami partnerskimi.

Kilka dni temu kolejnym miastem partnerskim Rzeszowa został chorwacki Split. Co to oznacza dla przeciętnego mieszkańca naszego miasta? Tak zwane miasto partnerskie jest formą współpracy pomiędzy miejscowościami różnych krajów na szczeblu kulturowym, sportowym i gospodarczym. Chodzi o wzajemne poznawanie obyczajów oraz wymianę informacji. Zdaniem rzeszowian, skutki samego „partnerstwa” w mieście rzadko jednak odczuwa przeciętny Kowalski. Najczęściej chodzi więc o kurtuazyjne uściski dłoni, degustacje kuchni czy kilka wspólnych zdjęć.

Wielu mieszkańców Rzeszowa obawia się, że podpisanie umowy ze wspomnianym Splitem będzie tak naprawdę „papierową przyjaźnią”. – Podobno są pewne porozumienie pomiędzy instytucjami czy szkołami obu krajów, ale zdarza się też, że włodarze miast chcą jedynie zrobić sobie wycieczkę na koszt podatnika i tyle – mówi dr Krzysztof Prendecki, socjolog z Politechniki Rzeszowskiej.

Rzeszów zyska?
Jakie korzyści przynosi miasto partnerskie? Zdaniem radnych Rzeszowa, współpraca opiera się m.in. na szerzeniu lokalnej rekreacji. – Zespoły muzyczne jednej miejscowości zapraszane są na występy do drugiej, dzięki czemu następuje wymiana kulturowa – zauważa Waldemar Kotula, radny Rzeszowa z ramienia PiS.

Partnerstwo to również porozumienie na szczeblu edukacyjnym. – Szkoły publiczne utrzymują kontakt z innymi placówkami np. w Bielefeld (Niemcy), a to pozwala doprowadzić do wymiany uczniów – wyjaśnia Witold Walawender, radny „Rozwoju Rzeszowa”. Co więcej? – W naszym mieście organizowane są kursy języka angielskiego przez lektorów z Buffalo (USA) oraz następuje np. przyjmowanie studentów – tłumaczy Walawender.

Sztuczne partnerstwo?
Zdaniem mieszkańców Rzeszowa, drobne korzyści, o których wspominają przedstawiciele Rady Miasta nie są żadną atrakcją dla przeciętnego Kowalskiego. – Słuchanie na Rynku muzyki z innego kraju nie jest czymś nadzwyczajnym – ocenia pan Mariusz, mieszkaniec Rzeszowa. – Prawdziwą atrakcją byłaby możliwość zorganizowania dla rzeszowian tańszej komunikacji miejskiej w miejscowości partnerskiej, ulg na noclegi oraz zniżek na zwiedzanie np. muzeów – dodaje. I rzeczywiście taka opcja bez wątpienia stanowiłaby atrakcyjną formę współpracy dla osób chcących pozwiedzać inne miasto, nie wydając przy tym fortuny. Czy obecnie rzeszowianie mogą na zniżki liczyć? – Nie funkcjonuje u nas coś takiego, lecz może warto poruszyć ten temat na najbliższym spotkaniu komisji kultury – mówi Kotula.

Kamil Lech

do “Po co nam miasta partnerskie?”

  1. Paweł

    Tak jak za komuny:proletariat (robotnicy, chłopi i pracująca inteligencja) pije szampan ustami swoich przedstawicieli… Nie mogą przecież wszyscy pić?

    • ROMAN

      Racja – kto by w końcu na tych pijących / jeżdżących i klepiących się po plecach – i tych ” buźka – buźka” – urobił – co ?

  2. Sieradz

    Resovia Rzeszów – Spartacus Nyigerghaza
    Kluby partnerskie xD

  3. Benek

    Oczywiście że sprawa miast partnerskich to tylko inwestycja włodarzy miasta w siebie samych !!!! radni mówią że: następuje wymiana kulturowa (przecież i bez takich umów do Rzeszowa mogą przyjeżdżać zespoły z różnych stron świata i koncertować). Wymiana uczniów – to i bez zamiast partnerskich można robić – wystarczy się dogadać. Miasta partnerskie są po to by włodarze spotkali się między sobą, wypili lampkę wina, pojedli i pogadali sobie, no może jeszcze do miejsc atrakcyjnych jak Split na Chorwacji i i Nyigerghaza na Węgrzech pojechać na baseny i na urlop. Przecież nie będą robić miast partnerskich np. z Mościskami na Ukrainie – bo tam nie ma atrakcji ani np. z Donbasem gdzie jest obecnie wojna.

    • ROMAN

      No chwila – chwila czy by ten Donbas nie był zły dla chętnych dla bijatyki i dla tych ; kupom mości Panowie – ” Kiemlicze za mną – prać ”
      O na pewno byli by chętni na wąchanie prochu : co ?

  4. aaa

    A nie jest tak, że w Nyiregyhaza bilety do muzeów są darmowe (albo tańsze) dla mieszkańców Rzeszowa? Coś mi się obiło o uszy.

  5. ROMAN

    No jak zwykle frazesy i banialuki : wymiana kulturowa / zespoły/ klepanie po plecach / fotki / bla – bla – bla /
    Wszystko cacy – może i ważne
    tylko niech se jadą za swoje i zwiedzają a istotne w tym wszystkim to ;
    Co zwykły mieszkaniec Podkarpacia ma konkretnie wymiernego z tego całego partnerstwa no ten Pan nic nie wymienił i to jest właśnie asencja tego parnerstwa ; wiele szumu i piany medialnej

  6. realista

    Jak widać nawet ten radny nie potrafi wymienić żadnych sensownych korzyści

  7. Karina

    Teraz radni będą jeździć w delegacje na południe w cieplejsze tereny

Skomentuj

Uważaj, co piszesz. W Internecie nie jesteś anonimowy!

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.