Po kolędzie na wesoło

Fot. Bogdan Myśliwiec

Kilkuminutowa wizyta duszpasterska, którą pamięta się przez całe życie? Kapłani zdradzają kolędowe wpadki, których nie da się zapomnieć.

Rok w rok, zaraz po Bożym Narodzeniu, tysiące księży wyrusza w kolędowy maraton do swoich parafian. Nie wszyscy otwierają im drzwi. Nie wszyscy są na tę wizytę należycie przygotowani. Są jednak i takie kolędy, które zarówno wierni, jak i kapłani pamiętają przez lata. Oto największe kolędowe wpadki.

O tym, że ksiądz przekraczając próg gościnnego domu może zostawić po swojej wizycie nie tylko ślad w postaci obrazka, przekonał się pewien dominikanin. Po wejściu do mieszkania, w którym domownicy byli przygotowani na jego odwiedziny, zauważył leżący wzdłuż ściany zwinięty w rulon dywan. Kapłan nieco zdziwił się na ten widok i nie uszło to uwadze gospodyni, która wprost powiedziała, że dywan zwinięto po to, żeby go zakonnik nie pobrudził.

Ten sam kapłan wspomina także inną historię, która ma być przestrogą dla wszystkich, którzy bez zastrzeżeń przyjmują księdza po kolędzie. Otóż, podczas jednej z wizyt, ów zakonnik tak zamachnął się kropidłem, którym święcił mieszkanie, że uderzył nim w wiszący u sufitu żyrandol. Szklany klosz pękł z dwóch stron. Zmieszany kapłan próbował jeszcze załagodzić sytuację, mówiąc, że może nie był to najcenniejszy przedmiot w domu…  Właścicielka żyrandola,nie kryjąc zdenerwowania, powiedziała tylko, że może nie jest, ale przywiozła go 40 lat temu z Egiptu…

Czasem zdarzy się impreza
Spory zbiór kolędowych wspomnień ma także ks. Adam Marek, proboszcz parafii Chrystusa Króla w Tarnobrzegu, który z wizytą duszpasterską odwiedza parafian już od 25 lat.

- Pracowałem w kilku parafiach: i na wsi, i w mieście. Na wsi przyjmowany byłem w 100 procentach domów, w których mieszkali katolicy, obecnie około 25-30 procent rodzin nie przyjmuje księdza po kolędzie. Większość z nich, gdy przychodzą ministranci z zapytaniem, czy życzą sobie odwiedzin kapłana, deklaruje taką chęć, ale dzień później, gdy kapłan wchodzi już do klatki, albo wychodzą z mieszkań, albo udają, że ich nie ma i nie otwierają drzwi.

Przeczytaj pełny tekst artykułu w papierowym wydaniu Super Nowości.

Małgorzata Rokoszewska

do “Po kolędzie na wesoło”

  1. iza

    To brakuje Babci Jadzi odwagi – otworzyć drzwi i powiedzieć, że księdza nie przyjmuję? Tak czai się jak obłudnik?

    Tylko jak coś się chce z kościoła (chrzest, pogrzeb, ślub) to wtedy idzie się do proboszcza i żąda.

    Nielicznych stać na akt apostazji. Reszta to takie wiechcie, zachowują się w zależności jak wiatr zawieje.

  2. wnuk kolejarza

    Przede wszystkim po co ten pośpiech. Od wieków tradycja nakazywała, by kolędę rozpoczynac po Trzech Królach, czyli po 6 stycznia. Tego przestrzegano aż do lat 90-tych. czas do 6 stycznia, tzw. „szczodre dni” był czasem dla rodziny.

    Teraz człowiek jeszcze talerzy po świętach nie zdąży umyć, a tu już – dzwonek, ministrant napalony na łatwy zarobek i gadka, że już 27 grudnia ksiądz po kolędzie chodzi. I siedzisz, i czekasz, czekasz, – ani wyjść do sklepu, ani do kibelka, ani się wykąpać, ani położyć, bo się ksiądz obrazi – i obgada po ludziach albo na kazaniu.
    Od 16:00 niby zaczyna „kolędować”, ale zanim zapuka, zanim pomodlimy się, poświęci mieszkanie i powie tych parę banałów w ciągu trzech minut, jest już 21:00..
    W moim dzieciństwie jeszcze 1 lutego ksiądz po kolezie przychodził – toż przecie do Gromnicznej jest czas Bożego Narodzenia i kolędowania. Teraz – byle szybko i mieć z głowy.

    Apel do księży:
    1. Po pierwsze uszanujcie czas rodzinny i nie przychodźcie przed 6 stycznia!
    2. Po drugie jak blok ma 10 klatek – podajcie orientacyjny przedział czasowy kiedy w której klatce będziecie, a nie o której zaczynacie kolędę w pierwszej. Ceńcie ludzki czas!
    3. Po trzecie i chyba najważniesze – nie obgadujcie odwiedzanych po kolędzie. Jest to chyba najpaskudniejszy i najsmutniejszy a niestety powszechny Wasz zwyczaj, właściwie już plaga, kiedy najpierw wpraszacie się „z bożym błogosławieństwem” do czyjegoś domu, a potem obśmiewacie gospodarza na kazaniu czy w rozmowach z „zawsze przykościelnymi”. Pakudna, obrzydliwa cecha godna baby plotkary a nie mężczyzny.

    Człowiek otwiera wnętrze – to duchowe nie tylko na spowiedzi, kiedy was obowiązuje „tajemnica spowiedzi”. Te wnętrza mieszkań, zachowania gospodarzy też wiele mówią o ich biedzie, niedostatku, problemach, chorobach, niepowodzeniach. Uszanujcie to i milczcie. To jest tajemnica ich i wasza, to nie jest na sprzedaż, a tym bardziej do wyśmiewania przez was do osób trzecich czy społeczności na kazaniu czy w jakimkolwiek duszpasterstwie.

  3. gienek

    był u mnie ale nie miałem piniędzy to co miałem mu dać ,wstyd bez koperty to dał ja koperte z gazeta w środku i poszed ,obrazek dał a,jakze ale na wiosnę jak krowa się ocieli ,cielę sprzedam to ja mu tam coś dam ,wstyd było mi gadać że nimam piniędzy bo te pomocniki stoją koło niego tak ja dał co miał co by było godnie

  4. bambaryła

    po co oni do mnie lezą jak nie dam im nic bo bide mam a, sa dni takie że patrzę na kota czy psa i zastanawiam się w jakiej potrawce będzie najsmaczniejszy i jakich przypraw użyć

    • gienek

      kot czy piesek najlepiej smakuje z duchówki ino pieprzu ,soli ,papryki to trza duzo a w środek papryki czerwonej takiej świeżej z cebulą napchać trzeba i wody do gąsiora wlać to wtedy sosu dobrego się narobi bo tuszczyk puści i do chleba dobre a z główki galaretę /studzinina/jak to u nas gadaja-ja ni gotował jeszcze ale dowiedział się jakby co bo czasy coraz cięższe

  5. OLEK

    LUDZIE, JAKI MACIE PROBLEM ,JAK NIE CHCECIE TO NIE DAJCIE I NIE NARZEKAJCIE-KSIĄDZ WAM Z KIESZENI NIE WYCIĄGA.

  6. JMG

    Taka ciekawostka, W Cierpiszu ksiądz po kolędzie chodzi w lecie . Nie wierzycie ?. Ja na początku tez nie mogłem uwierzyć.

  7. adaś

    u nas księża nie biorą kolędy w domach, tylko jak ktoś ma życzenie to daje w kopercie na tacę

    • yamalo

      A co to za różnica?
      Ta „kolęda” powinna iść na zbożny cel,
      najlepiej z góry zapowiedziany przez proboszcza , i w czym problem?
      ..Tak jest u Saletynów , nie mam żadnych oporów przy wręczaniu banknotu .
      Wszak ksiądz jest osobą zaufania publicznego

    • swojak

      Czy ofiara musi byc podpisana ?

  8. Ambroży

    Jedno co bym doradził księżom , to aby kolęda jak każe tradycja traktowali z należytą powagą , aa nie kilkuminutowym Ojcze Nasz , kasiorka i do nowego roku. Niestety wielu księży traktuje te wizyty jakby odrabiało pańszczyznę , a nie chciało faktycznie poznać problemy wiernych i parafii.

    • yamalo

      Jak masz do odwiedzenia kilkuset parafian/adresów
      to jak długo powinna wg. Ciebie trwać ta kolenda?
      Powiedzmy od 16*00 do 21. jest 5 godz.
      wizyta 10 min z przemieszczeniem sie od adresu do adresu
      tj. 6 adresów na godz ,6 x 5 = 30 adresów na wieczór .
      Jesli wizyta 15 min z przemieszczeniem tj 4 adresy na h.
      5 h x 4 adresy tj 20 adresów na wieczór itd.
      20 adresów x 20 dni kolędowania = 400 adresów
      Obawiam sie ,że księza nie maja duzego pola manewru w tej kwestii
      przeciez nie będą kolędować do wiosny.

      • babcia Jadzia

        a,niech kolędują cały rok a,co maja do roboty.Do mnie przyszedł ale nikogo nie było po sąsiadka mówiła ze popukał i poszedł ale jeb***ec uparty bo po 2 godzinach znowu był i znowu popukał i polazł sobie,Po 3-ch dniach ja już spokojnie w domku siedzę i pukanie-myślę komornik nie otwieram ale przez judasza cichutko zaglądam -ksiadz ale nie wpuściłam bo kto wie czy za księdzem komornik się nie czaił i tak to ksiadz i komornik się na mnie uwzięli-tylko ja dla nich nic nie mam to po jaką cholerę przychodza

  9. roman

    Kapłan nieco zdziwił się na ten widok i nie uszło to uwadze gospodyni, która wprost powiedziała, że dywan zwinięto po to, żeby go zakonnik nie pobrudził.

    powinien nosić z soba pantofle i się przebierać

  10. radny parafialny

    A do mojego domu ksiadz z Judy Tadeusza nie ma prawa wstepu.
    Dlaczego ?
    Spytajcie proboszcza.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.