Poćwiartowane zwłoki pod autostradą

Tomasz K. chwilę po zatrzymaniu przez policjantów. Fot. KMP Bielsko Biała

PODKARPACIE, ŚLĄSKIE. Ruszył nietypowy proces mieszkańca powiatu krośnieńskiego oskarżonego o morderstwo. Nigdy nie udało się odnaleźć ciała zamordowanego.

W czwartek, w Bielsku Białej rozpoczął się nietypowy proces mieszkańca powiatu krośnieńskiego oraz kobiety oskarżonych o rozczłonkowanie ciała 44-letniego mężczyzny i schowanie go pod budowaną autostradą. 31-letni Tomasz K. i 56-letnia konkubina zamordowanego zostali zatrzymani w ubiegłym roku, po ośmiu latach od zbrodni. W zatrzymaniu K. musieli brać udział antyterroryści z Rzeszowa i Katowic. Proces jest poszlakowy i dlatego nietypowy, że nie udało się odnaleźć ciała zamordowanego.

Ta nietypowa sprawa rozpoczęła się w lipcu 2003 roku, kiedy w Bielsku Białej zaginął 44-letni mężczyzna. Jego konkubina powiedziała, że wyjechał do pracy w Niemczech. Policjanci ustalili razem z kolegami z Interpolu, że to nieprawda, zastanawiające było również to, że zaginiony przestał nawiązywać kontakty ze swoją rodziną.

Tropili ich osiem lat
Po latach sprawą zajęła się specjalna grupa realizacyjna, która wytypowała potencjalnych zabójców. Funkcjonariusze obserwowali podejrzewanych i wiedzieli już, że doszło do morderstwa. Wreszcie w jednakowym czasie po ośmiu latach zatrzymali 56-letnią kobietę i 31-letniego Tomasza K. Mieszkańca powiatu krośnieńskiego musieli zatrzymywać antyterroryści z Rzeszowa i Katowic ponieważ posiadał on ukryte materiały wybuchowe z czasów II wojny światowej i istniała obawa, że może je próbować zdetonować.
Okazało się, że motywem zbrodni była chęć finansowego wzbogacenia się konkubiny, po sprzedaży działek należących do zamordowanego.  Dlatego zatrzymano również trzeciego mężczyznę, mieszkańca Katowic, który u notariusza podszywał się pod zamordowanego z jego dowodem osobistym.

Ćwiartowali piłą zwłoki
Z zeznań Tomasza K. wynika, że przytrzymywał i przyduszał 44-latka, z kolei konkubina zadała mu kilka śmiertelnych ciosów w głowę ostrym narzędziem. Z naszych informacji wynika, że zwłoki poćwiartowali piłą, oblali chemikaliami i ukryli prawdopodobnie pod budową autostrady. Prokurator przeprowadził eksperyment procesowy na miejscu zdarzenia, w trakcie którego potwierdzono przebieg zbrodni, ale ciała nie odnaleziono.

- Mężczyzna przyznał się do winy, a kobieta nie i rzeczywiście nie odnaleziono ciała, ale prokurator może wykonać szereg innych działań, które potwierdzą, że ten człowiek został zamordowany. Ostatecznie o tym czy rzeczywiście ta dwójka osób zabiła zadecyduje sąd – tłumaczy Jarosław Sablik, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Bielsku Białej, przed którym w czwartek o godzinie 9 rozpoczął się proces.

Grzegorz Anton

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.