POD NASZYM PATRONATEM: Stali w kolejce, by zostać dawcą

Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Gdyby w całej Polsce udało się znaleźć tylu chętnych do oddania szpiku co w Tarnobrzegu, setki osób udałoby się wyrwać ze szponów śmierci.

Blisko 400 osób zgłosiło się w Tarnobrzegu, by zarejestrować się w banku dawców szpiku kostnego. Biorąc pod uwagę, że w całej w Polsce zarejestrowanych jest zaledwie 300 tysięcy potencjalnych dawców, a co godzinę ktoś dowiaduje się, że jest chory na białaczkę to ogromny sukces akcji, której patronowały Super Nowości.

Dzień Dawcy pod hasłem “I Ty możesz uratować komuś życie” odbył się 30 marca. Poprzedziła ją ogromna akcja promocyjna i edukacyjna, w którą zaangażowani byli Celina i Piotr Błaszkiewiczowie (pani Celina choruje na białaczkę przewlekłą już prawie 12 lat), a także nauczycielka Barbara Piekutowska oraz lekarze hematolodzy z Tarnobrzega i Rzeszowa.

Wysiłek, który włożyli pomysłodawcy akcji przerósł ich najśmielsze oczekiwania. – Tak ogromny odzew na prośbę o zarejestrowanie się w banku dawców szpiku mieliśmy tylko wtedy, gdy zachorował Adam Darski – Nergal i o pomoc w znalezieniu dla niego dawcy zaapelowała Dorota Rabczewska – mówi Rafał Młodzikowski z fundacji DKMS., która posiada największy bank dawców szpiku w Polsce. – Robimy wiele akcji w Polsce, przyjeżdżamy nawet do najmniejszych miejscowości, gdzie spodziewamy się kilkunastu – kilkudziesięciu chętnych do wpisania się do banku dawców. To, co wydarzyło się w Tarnobrzegu, czyli kolejki czekających na to, by się zarejestrować to szok. Były setki maturzystów, wielu dorosłych, przedstawiciele Urzędu Miasta. 400 osób zarejestrowanych w ciągu kilku godzin to sukces, który trudno opisać.

Pomysł na tarnobrzeską akcję miał Piotr Błaszkiewicz, który od lat szuka dawcy szpiku dla swojej żony. Gdy do organizacji akcji włączyli się nauczyciele i młodzież chętna podarować komuś życie akcja nie mogła się nie udać.

- Przychodziły całe klasy, młodzież stała w kolejkach, a wolontariuszki pielęgniarki cierpliwie pobierały krew do setek fiolek – mówił wzruszony tarnobrzeżanin. – Dziękujemy wszystkim, którzy dali dowód tego, że warto łączyć siły dla ratowania chorych na białaczkę, bo ta choroba to nie wyrok, trzeba tylko zgromadzić jak najwięcej dawców.

- Dawców w Polsce wciąż jest zbyt mało i dlatego, chorzy na białaczkę umierają. W Niemczech, gdzie mieszka około 78 mln osób, w bankach dawców widnieje 4 mln nazwisk, w Polsce jest nas 38 mln, i mamy zarejestrowanych jedynie 300 tysięcy dawców. Tam umiera co szósty chory na białaczkę, u nas co drugi – mówi Rałał Młodzikowski.

Gdyby taka akcja jak w Tarnobrzegu powtórzyła się we wszystkich miastach, szansę na życie miałyby setki chorych białaczkę.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.