Pod pełną kontrolą

PLUSLIGA. Resoviacy zainkasowali komplet punktów i umocnili się na pozycji wicelidera

Sobotni pojedynek w hali na Podpromiu nie był aż tak jednostronny jak by mógł wskazywać, końcowy rezultat. Szczególnie w dwóch pierwszy setach nie brakowało emocjonujące walki i efektownych akcji z obu stron. Bydgoszczanie mimo, że do Rzeszowa przyjechali w nieco okrojonym składzie na pewno nie mają się czego wstydzić.

- Każdy z nas chce wygrywać, choć wiemy, że sytuacja w tabeli jak taka, a nie inna – mówi rozgrywający Delcety, Michał Masny i dodaje. – Mamy nieco problemów zdrowotnych i trener nie ma zbyt wielkiego pola manewru. Dziś w decydujących momentach popełniliśmy za dużo błędów własnych i dlatego przegraliśmy – stwierdza Słowak w barwach ekipy z Bydgoszczy.

Dwa sety walki

W I secie wyrównana walka toczyła się do stanu 19:19, ale w decydującym momencie górą byli już gospodarze. W drugiej partii przez długi czas to na prowadzeniu byli goście. Znacznie lepiej niż w inauguracyjnym secie radził sobie Grzegorz Szymański. Po asie serwisowym atakującego Delecty goście wygrywali 21:20 ale znów końcówka, w której pierwszoplanowymi postaciami na boisku byli Krzysztof Ignaczak i Matej Cernic zakończyła się pomyślnie dla resoviaków. – W momencie kiedy graliśmy dobrze, zaczynaliśmy czekać na to co zrobi drużyna z Rzeszowa i to nas zgubiło – mówi kapitan Delecty, Wojciech Jurkiewicz i dodaje. – Brakowało nam zacięcia, graliśmy zbyt statycznie. Rywalizując z taką drużyną jak Resovia trzeba wznieść się na wyżyny umiejętności, a my tego nie zrobiliśmy – mówi środkowy zespołu z Bydgoszczy, który w III secie dość szybko spasował. – Nie wychodziły nam kontrataki – mówi Masny. – Sporo broniliśmy ale już te kontry nie przekładaliśmy na punkty. Na pewno takie wymiany mogły się podobać kibicom – stwierdza rozgrywający Delecty.

Równy poziom

Kibice w hali na Podpromiu byli usatysfakcjonowani podobnie jak trener Asseco Resovii, Ljubo Travica. – To był dobry i na równym poziomie w naszym wykonaniu mecz – mówi szkoleniowiec gospodarzy, Ljubo Travica. – Od samego początku zachowywaliśmy spokój i pewność siebie co tylko może mnie cieszyć. To było widać, jak przegrywaliśmy kilkoma punktami to z wiarą we własne siły i spokojem odrabialiśmy straty. Wydaje mi się, że po raz pierwszy w tym sezonie zagraliśmy na tak dobrej skuteczności, oby została ona podtrzymana w kolejnych meczach – mówi szkoleniowiec.

Grają dla siebie

W znacznie gorszym humorze był trener ekipy z Bydgoszczy Waldemar Wspaniały. Jego zespół poniósł już trzecią porażkę z rzędu w II fazie. – Od poprzedniej kolejki nie ciąży na nas żadna presja – mówi trener Delecty. – Teraz czeka nas walka o piąte miejsce . Staramy się grać przede wszystkim dla siebie, każdy zawodnik chce walczyć i dawać z siebie to co najlepsze. Nie mogłem skorzystać z kilku znaczących zawodników. Brakowało w szczególności w ataku Dawida Konarskiego, który przypuszczam, że by skończył kilka piłek, których nie potrafił skończyć nasz inny atakujący. Przegraliśmy dwie końcówki. Szkoda, ale szczęście sprzyja lepszym – mówi Wspaniały

Pierwsza statuetka

Po raz pierwszy w tym sezonie statuetkę dla najlepszego zawodnika meczu (MVP) otrzymał Matej Cernic. Włoch jednak bez większego entuzjazmu podsumował sobotni mecz. – Rozegraliśmy dobry mecz, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że nasi rywale nie zagrali z kolei na sto procent swoich możliwości – mówi. – Na pewno mamy silniejszą drużynę od Bydgoszczy. Myślę, że my też nie pokazaliśmy dziś wszystkiego, na co nas stać. Mimo tego byliśmy w stanie wygrać to spotkanie 3-0 i te trzy punkty za zwycięstwo są dla nas właśnie najważniejsze – kończy Matej Cernic.

Asseco Resovia – Delecta Bydgoszcz 3-0 (25:22, 26:24, 25:19)

RESOVIA: Cernic 13, Kosok 6, Grozer 16, Achrem 12, Millar 9, Baranowicz 1 oraz Ignaczak (libero), Grzyb 1, Buszek.
Trener Ljubo Travica

DELECTA: Lipiński 2, Sopko 15, Cerven 5, Szymański 16, Siltala 3, Jurkiewicz 3 oraz Andrzejewski (libero), Masny, Serafin 5.
Trener Waldemar Wspaniały

Sędziowali: Wojciech Kasprzyk (Częstochowa) i Maciej Maciejewski (Radom). Widzów 4 tys. MVP meczu: Matej Cernic.

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.