Podali rękę rywalom

Niemoc siatkarzy Asseco Resovii, zwłaszcza w pierwszej partii poniedziałkowego meczu była porażająca. Ostatecznie całe spotkanie wygrała PGE Skra czym wyrównała stan ćwierćfinałowej rywalizacji. Fot. Wiesław Kozieł

PLUSLIGA. Piąty mecz w Rzeszowie zadecyduje o awansie do półfinału.

- Wierzyłem już po porażkach na wyjeździe, że wygramy u nas oba mecze. Teraz pojedziemy zagrać i wygrać piąty mecz w Rzeszowie, zobaczycie! – mówił Aleksandar Atanasijević, atakujący PGE Skry. Bełchatowianie w poniedziałek wygrali drugi mecz i wyrównali stan rywalizacji, w której w pewnym momencie byli już na krawędzi.

Inauguracyjny set od samego początku przebiegał pod dyktando gospodarzy. Bełchatowianie nakręcali się z akcji na akcję. Praktycznie nie mylili się w kontratakach, natomiast rzeszowianie mieli olbrzymie problemy ze skończeniem ataków. Na dodatek goście popełniali raz za razem błędy w zagrywce (7). Słabo spisywał się Nikola Kovacević, który rozpoczął mecz w wyjściowym składzie, nie błyszczał też Olieg Achrem, który rozkręcił się jednak na dobre w dalszej części meczu. Trener Andrzej Kowal dokonywał zmian, ale nie przynosiły one zamierzonego efektu i po 24 minutach było już po secie.

Kluczowy Achrem
W kolejnym bełchatowianie również przeważali, choć już nie tak zdecydowanie jak w inauguracyjnej partii. Skra prowadziła 21:19, a później 24:22 ale resoviacy się nie poddali. W kluczowym momencie ciężar gry wziął na swoje barki Olieg Achrem, który kończył kontrataki i popisał się tez skutecznym blokiem. To był prawdziwy koncert w jego wykonaniu.

W III secie od samego początku trwała twarda walka niczym w pięściarskim pojedynku. Resoviacy objęli prowadzenie 12:10 i konsekwentnie utrzymywali je niemal do samego końca. Gdy Atanasijević zaatakował w aut rzeszowianie wyrywali 22:20 i wydawało się, że są na jak najlepszej drodze do zwycięstwa. Niestety, końcówka należała już do gospodarzy, którzy zdobyli cztery punkty z rzędu, a kluczową rolę w decydującym momencie odegrał Michał Bąkiewicz.

Skra pokazała, na co ją stać
W IV partii bełchatowianie nie dali sobie już wyrwać zwycięstwa. – Zaczęliśmy się bawić grą i pokazaliśmy na co nas stać. Maksa prezentujemy tylko wtedy, gdy nie zjada nas stres. Nasza forma idzie w górę, lecz w Rzeszowie od początku czeka nas wojna – stwierdził Aleksandar Atanasijević, serbski atakujący PGE Skry.

PGE SKRA Bełchatów    3
ASSECO RESOVIA    1
(25:17, 25:27, 25:23, 25:21)

PGE SKRA: Woicki, Winiarski, Kłos, Atanasijevic, Wlazły, Pliński oraz Zatorski (libero), Muzaj, Boninfante, Bąkiewicz
ASSECO RESOVIA: Tichacek, Kovacevic, Kosok, Schops, Achrem, Nowakowski oraz Ignaczak (libero), Lotman, Bartman, Dobrowolski, Perłowski

Sędziowali: Marek Lagierski i Andrzej Kuchna. Widzów 2300. MVP meczu: Aleksandar Atanasijević. Stan rywalizacji (do 3 zwycięstw): 2-2.

Decydujący, piąty mecz w poniedziałek (4 marca) w Rzeszowie.

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.