Podbrożny: – Działaczom Resovii brakuje cierpliwości

Tylko pół roku trwała przygoda Jerzego Podbrożnego z Resovią. Fot. Wit Hadło

 II LIGA. Rzeszowski klub zlikwidował stanowisko dyrektora sportowego.

- Żałuję, że odchodzę, bo zaczynała się tworzyć fajna drużyna, trener Marcin Jałocha umiejętnie układa wszystkie klocki. A teraz klub znów zrobił krok wstecz – mówi Jerzy Podbrożny, który tuż przed końcem roku przestał być dyrektorem sportowym Resovii.

Popularny “Gumiś” to najbardziej utytułowany piłkarz, jaki zakładał koszulkę Resovii. To stąd wyruszył do wielkiej kariery (dwukrotny mistrz Polski z Lechem i Legią, dwukrotny król strzelców ekstraklasy – łącznie aż 122 gole, uczestnik Ligi Mistrzów, reprezentant kraju) i tutaj podjął się zadania, które miało pomóc “pasiakom” zawojować II ligę. Nie udało się. – Była to pierwsza praca Jurka w roli dyrektora sportowego. Wynik jaki osiągnęła drużyna na półmetku rozgrywek sprawia, że o awansie musimy mówić z dużą rezerwą. Dlatego też, w ramach oszczędności, zrezygnowaliśmy z etatu dyrektora sportowego. Choć niewykluczone, iż kiedyś wrócimy do współpracy z Podbrożnym – tłumaczy Adam Sadecki, prezes sekcji piłkarskiej Resovii.

Lada dzień w klubie dojdzie do zmian w strukturze sekcji. – W zarządzie pojawi się wiceprezes ds. sportowych, który po części przejmie uprawnienia dyrektora sportowego i będzie miał znaczący głos w sprawie transferów – zdradza Sadecki.

Resovia na rozstaniu z Podbrożnym na pewno zaoszczędzi, bo ten zarabiał ponoć 7-8 tysięcy zł miesięcznie. Działacze i kibice źle oceniają również pracę “Gumisia”. – Poszła fama, że odpowiadam za wszystkie transfery, a podpisać się mogę tylko pod Piechniakiem i Twardowskim. Czeneskowa zaprosiłem na testy, ale to trener Łuczył uznał, iż Bułgar będzie w stanie pomóc zespołowi – tłumaczy Podbrożny, który twierdzi, iż szefom klubu znów zabrakło cierpliwości. – Oni muszą pojąć, że w pół roku nie da się zbudować niczego wielkiego, bo też niełatwo utrafić z nowymi zawodnikami.

Podbrożny uważa, że o rozstaniu z nim działacze powinni go poinformować wcześniej. Niechętnie, ale jednak, mówi też, że ktoś kopał pod nim dołki. – Niektórym ludziom od samego początku nie w smak była moja obecność w klubie – zaznacza.
Doskonały ongiś piłkarz po zakończeniu kariery nie może znaleźć dla siebie miejsca. Przed

podjęciem pracy w Resovii był trenerem V-ligowego Orkana Sochaczew. Szło mu nieźle, tyle, że odpowiedzialny był za wszystko – od kluczy do szatni po sprzęt. – Na dłuższą metę nie sposób było tak funkcjonować. Co teraz zamierzam robić? Chcę zostać przy futbolu, ale jeszcze nie wiem, w jakiej roli – skwitował Podbrożny, który wrócił do swojego domu pod Warszawą.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.