Podejrzany przetarg w rzeszowskim ratuszu

– Ze strony Urzędu Miasta nie było przetargu i umowy na takie usługi – mówi Zbigniew Bury, dyrektor Wydziału Edukacji UM w Rzeszowie.

Przetarg w ratuszu, którego nie było i 2 mln zł za prace, których nie ma kto zapłacić, a w tle firmy, które nie istnieją.

Rzeszowska prokuratura bada aferę gospodarczą, której nitki prowadzą do rzeszowskiego ratusza. Poznańska firma Plusslinee wykonała na rzecz miasta prace, warte 2 mln zł i nie dostała zapłaty. Jak się potem okazało na to zlecenie nie było żadnej umowy ze strony Urzędu Miasta Rzeszowa. Zarówno urzędników jak i firmę wywiodła w pole Małgorzata Sz., właścicielka firmy L., która najprawdopodobniej fałszowała umowy i podszywała się pod inne istniejące firmy.

Tegoroczne wakacje w Wydziale Edukacji Urzędu Miasta w Rzeszowie były miejscem dość dziwnych zdarzeń. Do urzędników zgłosiła się Małgorzata Sz., która przedstawiła się jako właścicielka firmy L. i oferowała usługę czyszczenia i konserwacji elewacji rzeszowskich szkół. Firma L nie miała być bezpośrednim wykonawcą usług. Czyszczenia miała dokonywać firma Plusslinee z Poznania. Przedsiębiorstwo L. zaoferowało usługi jako promocję i poprosiło o wskazanie 1000 metrów kwadratowych elewacji do wyczyszczenia za darmo jako prezentacje usługi. Ratusz przeprowadził formalności i podpisał umowę i wydał zgodę na wyczyszczenie elewacji jednej ze szkół. Tutaj kończy się to co w historii jest jasne.

Poznaniacy wchodzą do Rzeszowa
Poznańska firma Plusslinee została zwerbowana przez firmę L. jak podwykonawca, który miał zająć się realizacją czyszczenia elewacji. – Posiadamy doświadczenie, sprzęt i wszelkie uprawnienia do takiej działalności więc podpisaliśmy z firmą Małgorzaty Sz. umowę na takie usługi – mówi Mariusz Olejniczak, dyrektor generalny Plusslinee. – W umowie firma L. miała nam zapłacić 84 zł  netto za każdy wyczyszczony i zaimpregnowany metr kwadratowy. Ogólnie umowa opiewała na roboty warte 8 mln 543 tys. 52 zł netto (10 507 953,96 brutto.)
Plusslinee wszedł do Rzeszowa i zaczął wykonywać prace na różnych obiektach szkolnych. Od połowy czerwca czyścił oraz impregnował elewacje i co jest ważne, wywiązywał się z umowy. – Problemy zaczęły się kiedy wystawiliśmy firmie L. pierwszą fakturę – wspomina  dyrektor generalny Plusslinee. Poznańska firma nie otrzymała zapłaty. Małgorzata Sz. zaczęła odwlekać spłatę, zaczęły się negocjacje, telefony, maile, żądania zapłaty. W końcu kłótnie  i ostatecznie firma L. zaczęła unikać nie tylko płacenia ale też kontaktu. Plussline przestał wykonywać pracę gdy dług firmy L urósł do 2 mln zł.

Wydział Edukacji nic nie podpisał
Wszystko to trwało przez czerwiec, lipiec i początek sierpnia. Firma L. nie płaciła Plusslinee za wykonaną pracę jednocześnie zwracając się do miasta o wyznaczanie kolejnych obiektów do wyczyszczenia. Zapytaliśmy w Urzędzie Miasta Rzeszowa o zlecenie na czyszczenie i impregnację elewacji. Ku naszemu zaskoczeniu Zbigniew Bury, dyrektor Wydziału Edukacji stwierdził: – Ze strony Urzędu Miasta nie było przetargu i umowy na takie usługi. Zgłosiła się do nas firma L. oferująca nam darmową usługę czyszczenia i impregnacji elewacji na szkołach, informowaliśmy tę firmę o obiektach, które ewentualnie takiemu zabiegowi można by poddać. Decyzję o wpuszczeniu na obiekt podejmowali dyrektorzy szkół.

Urząd miasta czyli “macie niezły burdel w tym Archeo”
Zapytaliśmy kilku dyrektorów szkół. Przedstawiali tę sama wersję. Zgłaszała się do nich firma, sprawdzali w Urzędzie Miasta o co chodzi. Tam uzyskiwali informację, że jest to darmowa promocyjna usługa. W większości wypadków dyrektorzy korzystali z darmowego czyszczenia. Wynika stąd, że Wydział Edukacji był poinformowany o tym, że firma czyści oraz impregnuje elewacje i zgłasza się do kilku szkół. Tymczasem gdy zapytaliśmy dyrektora Burego czy wiedział, że firma z Poznania na zlecenie firmy L. czyści i impregnuje elewacje na kilkunastu szkołach odpowiedział nam. – Takiej wiedzy nie było. Niestety nasuwa się tu smutny wniosek, że firma L. mogła bez formalności i poza wiedzą urzędników wykonywać zlecenia na publicznych obiektach podlegających miastu. Bo pamiętać trzeba, że Urząd Miasta Rzeszowa miał podpisaną umowę tylko na wyczyszczenie 1000 metrów kwadratowych elewacji w ramach promocji. Reszta działa się poza wszelkimi formalnościami i wygląda na to, że poza kontrolą urzędników.  – Cały czas firma L. tłumaczyła, że usługa jest darmowa i ma na celu przetestowanie środków czyszczących i impregnujących oraz zareklamowanie usługi – podkreśla dyrektor Bury.

Nowi bohaterowie afery
Wygląda więc na to, że urzędnicy z ratusza stracili kontrolę nad działaniami Małgorzaty Sz., a ta używała sobie w najlepsze. Nie płaciła Poznaniakom i wybierała kolejne obiekty do wyczyszczenia. Posunęła się nawet do stworzenia fikcyjnych umów. Pojawia się w nich trzecia firma S. z Leżajska. Według dokumentów to ona miała być zleceniobiorcą, rzekomego przetargu na czyszczenie i impregnację elewacji. Zadzwoniliśmy do firmy S. okazało się, że ktoś podszył się pod tę firmę. Jej właścicielka stwierdziła, że osoby, które posługiwały się szyldem jej przedsiębiorstwa nie są jej nawet znane i żadnej umowy z firmą L. i rzeszowskim ratuszem nie podpisała. Małgorzata Sz. tworząc fikcyjne umowy posługiwała się nazwiskami urzędników z Urzędu Miasta Rzeszowa. Te osoby oczywiście żadnych umów nie podpisały, pod dokumentami widnieją zresztą podpisy innych osób niż deklarują dokumenty. Np. w nagłówku umowę miała podpisać Magdalena B. (pracownica UM Rzeszów), ale parafka była autorstwa pana G. Przykłady tego typu w dokumentach firmy L można mnożyć.

Prokuratura potwierdza
Prokurator nie wyraził na obecnym etapie zgody na publikację jakichkolwiek informacji na temat prowadzonej sprawy. – Potwierdzam jedynie, iż w tutejszej prokuraturze nadzorowane jest postępowanie w którym występują wskazane przez Super Nowości osoby i podmioty – odpowiedział Łukasz Harpula, zastępca Prokuratora Rejonowego dla miasta Rzeszów.
Śledztwo jest więc w toku i miejmy nadzieję, że prokuratura rozwikła tę niezwykle zagmatwaną historię. W każdym razie Małgorzata Sz. oszukała poznańską firmę Plusslinee. Wywiodła też w pole urzędników podszywając się pod nich tworząc fałszywe umowy i udając, przed poznańską firmą, że działa na podstawie umowy z ratuszem. Nie wiadomo tylko co uzyskała. Stratę poniósł Plusslinee. Szkoły zyskały czyste i zaimpregnowane elewacje. Urzędnicy się pogubili. Jednak w działaniu Małgorzaty Sz. nie widać logiki. Wielokrotnie próbowaliśmy się z nią skontaktować. Jednak telefon do firmy L milczy. Istnieje możliwość, że tworząc całą tę niejasną sytuację chciała wyłudzić kredyt z banku na rzekomą inwestycję finansowaną przez miasto? To już musi rozwikłać prokurator.

Artur Getler

do “Podejrzany przetarg w rzeszowskim ratuszu”

  1. Patryk

    Zgrozo.Najlepsze jest to,że z Panem Mariuszem z firmy PLUSSLINEE rozmawiałem na ten temat,tzn.zlecenia na czyszczenie elewacji w Rzeszowie.Współczuję firmie,jednak poniosła olbrzymie koszty w imię chciwości i pazerności innej osoby.

  2. Marek

    Bardzo dziwna sprawa. Firma z Poznania robi zlecenie na miliony bez przetargu jako podwykonawca.

  3. ROMAN

    no wygląda na to że jest w dalszym ciągu za mało jest urzędników w ratuszu bo ” urzędnicy się pogubili ” – a firma ” L” nie ciekawe co jest grane ? – oby Pan prokurator ten węzeł rozkiklał – ciekawe będzie rezime całej historii.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.