Podkarpacie gotowe na powódź?

Mieszkańcy północnego Podkarpacia mają jeszcze w pamięci powódź sprzed 3 lat i obawiają się, że wiosenne roztopy mogą im znów zagrozić. Fot. Bogdan Myśliwiec

PODKARPACIE. Po katastrofie powodzi, jakiej Podkarpacie doświadczyło w 2010 roku, na ochronę przeciwpowodziową wydano grube miliony. Czy możemy czuć się bezpiecznie?

Zima nie odpuszcza, ale nie dalej jak za kilkanaście dni będzie musiała w końcu skapitulować i wówczas przykrywający obecnie całe Podkarpacie śnieg stopnieje i spłynie do rzek. Czy wzmocnione w ciągu ostatnich dwóch lat wały są w stanie przyjąć taką ilość wody? Na poprawę bezpieczeństwa rząd wydał grube miliony podatników, teraz oczekują oni, że koszmar powodzi z 2010 roku już nigdy się nie powtórzy.

Mieszkańcy miast położonych wzdłuż Wisły i mniejszych rzek w regionie z niepokojem patrzą, czy podnoszący się stan wody nie zwiastuje kolejnej powodzi. Wielu doświadczyło siły żywiołu i chcą usłyszeć, że nic im nie grozi.

O stanie zabezpieczenia przeciwpowodziowego na terenie województwa podkarpackiego ze szczególnym uwzględnieniem miejscowości położonych w widłach rzek Wisły i Sanu mówili w Tarnobrzegu samorządowcy z województwa podkarpackiego, małopolskiego i Lubelszczyzny.

Miliony na wały
Jak wynika z danych, które udostępniono podczas spotkania, tylko w ubiegłym roku w ramach rządowego projektu ochrony przed powodzią zrealizowano w całym kraju 106 projektów za ponad 88 milionów złotych. Piętnaście z nich dotyczyło Podkarpacia. W tym roku w ramach programu ma być zrealizowanych ponad 100 projektów za kolejne 140 milionów złotych. Pieniądze ogromne, ale czy mądrze wydane? Podczas powodzi sprzed dwóch lat wał w Koćmierzowie pękł na granicy województwa podkarpackiego i świętokrzyskiego i w jednej chwili pokonał biurokrację, dla której nieważna była współpraca między sąsiednimi regionami.

Popatrzmy wreszcie na mapę
- Chciałbym, aby do naszej świadomości przedarła się taka prawidłowość: myślimy nie kategoriami podziału administracyjnego, tylko myślimy kategoriami zlewni. Bo jeżeli chcemy zapanować nad żywiołem powodzi, to trzeba patrzeć na dane dorzecze od źródeł aż do ujścia do Wisły – mówił Jerzy Miller, (61 l.) pełnomocnik rządu do spraw Programu ochrony przed powodzią w dorzeczu górnej Wisły. – Sukces naszego programu zależy przede wszystkim od współpracy.

Nie tylko Wisła
Co jeszcze trzeba zrobić, aby na Podkarpaciu było bezpieczniej? Zdaniem marszałka województwa, Mirosława Karapyty (53 l.), najważniejszym zadaniem dla samorządu i mieszkańców województwa jest obecnie modernizacja wałów na Wiśle, choć nie kryje on, że konieczne jest jeszcze przeprowadzenie inwestycji związany z  zabezpieczeniem także miast leżących wzdłuż innych rzek.

- Tylko w tym roku Podkarpacki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych planuje wydać ponad 60 milionów złotych na takie zadania – zapewnił Karapyta.

Inwestycje obejmą m.in. teren Sędziszowa, Ropczyc i Mielca.

Wyciągnęliśmy wnioski
Pozytywnie stan zabezpieczeń przeciwpowodziowych ocenia prezydent Tarnobrzega Norbert Mastalerz (41 l.)

- Myślę, że wyciągnęliśmy wnioski jako samorządowcy z rozmiarów katastrofy w 2010 roku. Straty powodziowe w infrastrukturze publicznej po roku 2010 opiewały na kwotę około 50 mln zł. Obecnie dla nas tak naprawdę tym najważniejszym problemem, z którym się mierzymy, jest kwestia odprowadzenia  spływających wód z rowów melioracyjnych do kanału Atramentówki, która przechodzi z terenu województwa podkarpackiego na teren świętokrzyskiego.

Powstaną zbiorniki retencyjne
Stanisław Stachura – dyr. Podkarpackiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, twierdzi natomiast, że w pierwszej kolejności należy zająć się obwałowaniami Wisły począwszy od Tarnobrzega aż po granice z województwem lubelskim.

- Jest to odcinek o długości 25 kilometrów. W programie przewidziano również budowę czterech dużych przepompowni. Stanisław Stachura mówił także o konieczności budowy zbiorników retencyjnych. Aktualnie opracowywane projekty techniczne opiewają na kwotę 900 milionów złotych. Realizacja tej inwestycji powinna rozpocząć się już w przyszłym roku.

Małgorzata Rokoszewska

do “Podkarpacie gotowe na powódź?”

  1. John

    Tak, GOTOWE. Większość już ma w swoich domach przygotowane łódki.

  2. czytelniczka

    Tak jest zawsze gotowe na przyjęcie wielkiej wody do swoich domów.

  3. Łowca Burz

    Kochani, powódź roztopowa na 100% nam nie grozi (jedynie lokalne podtopienia). Ostatnia taka powódź była na początku lat 80-tych XX wieku. Jeżeli już mówimy o prawdziwej powodzi, to zagrożenie z jej strony może się pojawić tylko wtedy, gdy poziom wody na rzekach po zimie będzie się utrzymać na wysokim poziomie. Jeśli wówczas nad krajem znalazłby się stacjonarny niż genueński to wtedy istniałoby realne zagrożenie powodzią. W innym przypadku (bez niżu) skończy się tylko na podniesionych stanach rzek

  4. ROMAN

    Polska leży w takim miejscu na kuli ziemskiej że ze względu na lokalizację i klimat sytuacje ekstremalne występująStosuje się specjalne skrzynki z polipropylenu-rozsączające albo komory drenażowe,
    powodzie były są i będą ,można ograniczyć skutki wielkiej wody, nigdy nie możemy czuć się bezpieczni.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.