Podkarpacie zbrojeniówką stoi

Przemarsz posłów ze SKON przez halę montażu finalnego Huty Stalowa Wola. Fot. Jerzy Mielniczuk

NISKO, NOWA DĘBA, STALOWA WOLA. To już nie jest galicyjska bieda. Parlamentarzystom zaparło dech, gdy na liniach produkcyjnych zobaczyli maszyny, których nie mają nawet najbardziej znane firmy zbrojeniowe Starego Kontynentu.

Posłowie z Sejmowej Komisji Obrony Narodowej wizytowali północne Podkarpacie. Nie dlatego, że do tej części ze stolicy im najbliżej, ale że w tej części województwa usytuowane są dwa znaczące zakłady zbrojeniowe. Między Dezametem w Nowej Dębie i Hutą Stalowa Wola, parlamentarzyści wstąpili do Niska, gdzie podejmowali ich saperzy i żołnierze z wojsk inżynieryjnych.

Wycieczki, takie jak ta SKON, mają nie tylko swój wymiar kosztowy. Tego ostatniego nie poznaliśmy, bo gospodarze nie byli skłonni do wynurzeń, ale gotowi jesteśmy uwierzyć, że nie tylko o podkarpacką gościnność we wtorkowej wizytacji chodziło. Co innego usłyszeć, a zupełnie co innego usłyszeć i zobaczyć.

Nie tylko Dorn był pod wrażeniem
Posłowie chcieli przekonać się, że informacje o nowoczesności podkarpackiej zbrojeniówki są uzasadnione. Sądząc chociażby po liczbie zdjęć, jakie sobie robili przy każdym z elementów uzbrojenia, pochodzącym z wideł Wisły i Sanu, byli pod wrażeniem. Po prostu nie mamy się czego wstydzić i dobrze, że posłowie Wziątek czy Dorn zawiozą to do Warszawy, o naszej członkini sejmowej KON, czyli Renacie Butryn, nie wspominając. – Teraz koledzy z Warszawy będą wiedzieli o czym mówię, gdy jest dyskusja o „Krabach” czy „Rakach” – stwierdziła na koniec pos. Butryn.

Z wizytą na Podkarpacie nie przybył Stefan Niesiołowski (PO), który podobno jest „chory przejściowo”. Szefa SKON reprezentował pos. Stanisław Wziątek (SLD), zastępca przewodniczącego. Wziątek był oblegany przez dziennikarzy. Głównie przez to, że rząd ciągle nie może wybrać ścieżki konsolidacyjnej zakładów zbrojeniowych. Lobby Bumaru trze się z przeciwnikami łączenia zbrojeniówki pod skrzydłami molocha. Związkowcy z HSW próbowali przekonywać posłów do idei rozdzielenia losów ich firmy od Bumaru. Raczej im się to udało, bo wiceprzewodniczący Wziątek mówił w podsumowaniu wizyty o wyborze całkiem innej drogi. – Konsolidacja głównych zakładów pod skrzydłami kolosa na glinianych nogach nie byłaby najszczęśliwszym rozwiązaniem – powiedział wiceprzewodniczący SKON.

jam

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.