Podkarpacka czwórka rusza w bój

19 września, w środę, na Stadionie Miejskim dojdzie do derbów Rzeszowa. W roli gospodarza wystąpi Resovia. Fot. Paweł Bialic

II LIGA – JESIEŃ 2012. Stal Rzeszów chyba najmocniejsza i znów na Stadionie Miejskim, Resovia i “Stalówka” po przejściach, a Siarka nie zamierza składać broni.

Po 70 dniach przerwy najlepsze podkarpackie drużyny przystąpią do walki o mistrzostwo II ligi grupy wschodniej. Do Resovii, Stali Stalowa Wola i Stali Rzeszów dołączyła Siarka Tarnobrzeg, która na tym poziomie nie grała od 12 lat. Sezon może być ciekawy, choć tym razem nasi piłkarze do faworytów się nie zaliczają.

Mocni powinni być spadkowicze – Olimpia Elbląg i Wisła Płock, namieszać chcieliby: Pelikan Łowicz, Znicz Pruszków i Puszcza Niepołomice, o sukcesach marzą sympatycy Motoru Lublin. Podkarpackie zespoły do pierwszej części sezonu przygotowywały się na przeróżne sposoby, w różnych miejscach i nie zawsze w komfortowych warunkach. Najwyżej stoją chyba akcje Stali Rzeszów, która pozyskała wartościowych zawodników z dużym doświadczeniem i zatrzymała trenera Ryszarda Kuźmę, który wiosną 2012 odmienił oblicze biało-niebieskich i uratował ich przed spadkiem.

Stalowcy po liftingu
Dziś przy Hetmańskiej po cichu liczą na miejsce w szerokiej czołówce, choć wielkich ruchów kadrowych nie było. Z drużyny ubyło dwóch znaczących zawodników Piotr Klepczarek i Tomasz Margol. Tego pierwszego zastąpi któryś z wychowanków, tego drugiego – wracający po latach gry w Ekstraklasie i I lidze – Arkadiusz Baran. Udało się jeszcze pozyskać doświadczonego napastnika – Daniela Koczona. – Nie mam wątpliwości, że obaj będą sporym wzmocnieniem naszej drużyny. Rekomendować ich specjalnie nie trzeba, liczę na ich doświadczenie i spore umiejętności – zaznacza trener stalowców Ryszard Kuźma.

W zespole jest też kilku graczy, którzy z różnych powodów zatrzymali się w piłkarskim rozwoju. Andreja Prokic, Konrad Maca, Damian Jędryas to najbardziej jaskrawe przykłady. Czy ten sezon okaże się dla nich przełomowy? – Zobaczymy. Maca miał przez kontuzję straconą końcówkę rundy wiosennej. Teraz też niewiele trenował. Co innego Jędryas, myślę, że on akurat zrobił wyraźny krok do przodu – dodaje nasz rozmówca.

Niewątpliwie dobrą wiadomością jest też fakt, że biało-niebiescy wracają na Stadion Miejski w Rzeszowie, gdzie tak jak dawniej będą rozgrywać swoje mecze w roli gospodarza.

Wszystko byłoby super, gdyby nie zniszczona płyta głównego boiska, która mocno ucierpiała podczas przebudowy obiektu. – Niewątpliwie nie jest ona w najlepszym stanie. Z drugiej jednak strony, znów zagramy na stadionie, na którym najlepiej się czujemy. W dodatku obiekt prezentuje się bardzo przyjaźnie. Fajnie będzie na nim znów zagrać – przyznał szkoleniowiec Stali.

Apel o cierpliwość
Druga rzeszowska drużyna, Resovia, pierwszy raz od lat nie jest wymieniana w gronie faworytów. Wprawdzie kadrę udało się utrzymać (z ważnych zawodników odeszli tylko Michał Chrabąszcz i Dariusz Kantor), ale tego lata piłkarze rozpoczęli przygotowania później niż zwykle. Najpierw czekali na zaległe pieniądze, potem zastanawiali się nad przyjęciem nowych, dużo gorszych dla nich warunków. Resovię poprowadzi także inny trener – Tomasz Tułacz (trzy lata temu awansował z “pasiakami” do II ligi) zastąpił Marcina Jałochę, który nie zgodził się na proponowaną przez działaczy obniżkę zarobków.

Szkoleniowiec z Mielca nie mydli oczu i nie zaklina rzeczywistości. – Klub oszczędza, sytuacja jest trudna, ale wierzę, że za jakiś czas zapomnimy o kłopotach. Nie zamierzam się asekurować, jestem ambitnym człowiekiem i chciałbym wygrać każdy mecz, ale jednak prosiłbym kibiców i działaczy o cierpliwość. Dziś tej drużyny nie wolno stawiać pod ścianą i żądać od niej samych zwycięstw. Obiecuję natomiast, że moja Resovia walczyć będzie od pierwszej do ostatniej minuty – podkreśla Tomasz Tułacz.

Trener nie robi wielkiego halo z faktu, iż zespół nie pojechał na obóz. – Nie zaniedbaliśmy niczego, długo ćwiczyliśmy dwa razy dziennie, piłkarze są dobrze przygotowani do rundy – zapewnia Tułacz.

Mają rozgrywających
Problemy nie ominęły również Stali Stalowa Wola. Piłkarska spółka tradycyjnie musiała stawać na głowie, by otrzymać licencję na grę w II lidze. Działacze prosili także radnych miasta o przyznanie klubowi większego zastrzyku gotówki (na razie – bezskutecznie), na koniec – dając sobie czas na uporządkowanie spraw – wycofali się z rozgrywek Pucharu Polski. – Te perturbacje nie odbiły się na przygotowaniach drużyny – zapewnia jednak Mirosław Kalita, opiekun “Stalówki”. – Przy okazji ukłon w stronę zawodników, którzy latem pracowali w pocie czoła. To zaprocentuje w meczach ligowych – nie ma wątpliwości trener, który dokonał kilku poważnych zmian w kadrze, wzmacniając przede wszystkim linię pomocy. – Odeszli Jarek Piątkowski i Daniel Radawiec, ale w końcu mamy rozgrywających. Za kreowanie akcji odpowiedzialni będą Damian Łanucha i Jakub Popielarz. Cieszę się także ze sprowadzenia lewonożnego, bocznego obrońcy Sylwka Sikorskiego oraz z rywalizacji w zespole, zwłaszcza na skrzydłach. W ataku też mamy kim straszyć, bo do zdrowia doszedł Wojtek Fabianowski i generalnie nie powinno być źle – uśmiecha się szkoleniowiec Stali.

Kopciuszkiem nie będziemy!
Z dużymi nadziejami do sezonu przystępuje Siarka. – Fantastyczni tarnobrzescy kibice czekali na tę chwilę dwanaście lat. Jestem dumny, że właśnie teraz mogę prowadzić ten zespół – cieszy się Michał Szymczak, jeden z najmłodszych i najbardziej obiecujących trenerów ligi, który w czerwcu świętował awans do II ligi.

Siarka to beniaminek, ale z ambicjami. Ma ciekawy, zbilansowany skład – młodzieży i nieco starszym pomagają weterani z ładną przeszłością: Janusz Hynowski i przede wszystkim Jacek Kuranty. – Doszli także Jarek Piątkowski, Kamil Beszczyński i inni ludzie związani z Tarnobrzegiem, na czym mi bardzo zależało – tłumaczy Szymczak – Nikt nie oczekuje, że Siarka włączy się do walki o najwyższe cele, ale tanio skóry na pewno nie sprzedamy. W niektórych meczach zapłacimy frycowe, jednak kopciuszkiem ligi nie będziemy! – przekonuje trener, który wciąż poszukuje wartościowego napastnika.

Tomasz Szeliga, Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.