Podkarpackie talenty 2010

Na jakiego piłkarza warto zwrócić uwagę na Podkarpaciu? Dziś prezentujemy tych najlepiej rokujących

W najważniejszych dwóch ligach piłkarskich w kraju, próżno szukać drużyn z naszego regionu. Jedyne czym możemy się dziś pochwalić, to utalentowani młodzi piłkarze, którzy mają szansę zrobić większą lub mniejszą karierę na wyższym poziomie rozgrywek. Nie jest ich zbyt wielu, ale z łatwością udało nam się stworzyć z nich drużynę. Łączy ich młody wiek, nieprzeciętne umiejętności oraz to, że jak najszybciej powinni podjąć kolejne wyzwania. Na poziomie, w którym obecnie grają, już się bowiem nie rozwiną.

Mateusz Krawczyk
Latem działacze Partyzanta Targowiska długo walczyli by wyrwać go z Nafty Jedlicze. W końcu udało im się dopiąć swego, a runda jesienna w wykonaniu tego piłkarza, pokazała, że warto było zabiegać o jego pozyskanie. Młodzian nie przestraszył się wymagań jakie niosą za sobą występy w III lidze. Szybko wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie i był pewnym punktem swojej drużyny w pierwszej części rozgrywek. Na pewno ma zadatki, by bronić w lepszej klasie rozgrywkowej. Czy starczy mu talentu, samozaparcia i szczęścia, by wzorem innego wychowanka Nafty – Sławomira Peszki, zadebiutować w Ekstraklasie czas pokaże. Na pewno będzie mu trudniej, bo obecny piłkarz Lecha Poznan klub z Jedlicza opuścił gdy miał 16 lat.

Konrad Hus
Przebojem wdarł się do II-ligowej Stali Sandeco Rzeszów. Na wiosnę prym wodził w drużynie, która zdobyła brązowy medal mistrzostw Polski juniorów. Jesienią był już suwerenem na prawej stronie seniorskiego zespołu biało-niebieskich. Na boisku radził sobie dużo lepiej niż jego bardziej doświadczeni koledzy z bloku defensywnego. Na pewno jest nie mniej utalentowany od starszego brata Krzysztofa, który na razie nie może się przebić w Jagiellonii Białystok.

Michał Bogacz
Od kilku lat gra na różnych pozycjach w Resovii, zawsze robi to co najmniej przyzwoicie. Jesienią był liderem formacji defensywnej. Talentu mu nie brakuje, pytanie czy starczy odwagi. Dla niego bowiem nadchodzi decydujący moment. Albo zaryzykuje i spróbuje sił w wyższej lidze, albo za kilka lat się okaże, że nie w pełni wykorzystał swoje możliwości.

Sebastian Duda
Jeździł już na testy do Francji. Ostatnio próbowała go Lechia Gdańsk, a chętnie zrobiłoby to kilka kolejnych klubów. Może jak na stopera, brakuje mi 2-3 cm wzrostu, ale Fabio Cannavarro też drągalem nie był, a najlepszym obrońcą świata został. Sebastianowi to raczej nie grozi, ale na pewno ma zadatki by zagrać w Ekstraklasie i dłużej w niej zaistnieć, aniżeli zrobił to jego brat Piotr.

Krystian Getinger
Lewych obrońców od lat brakuje w polskim futbolu, nie inaczej jest na Podkarpaciu. Dlatego na tej pozycji umieszczamy Krystiana Getingera, który w Stali Stalowa Wola gra w pomocy. Jest jednak na tyle wszechstronny, by sobie poradzić i w defensywie, zresztą zdarzało mu się i tam występować. Jego talent już dostrzegli wysłannicy innych klubów, przez jakiś czas terminował w młodzieżowym zespole Zagłębia Lubin. Tam się jednak nie przebił, ale zasługuje na kolejną szansę. W przyszłości może zostać drugim Tomaszem Kiełbowiczem. Obrońcę warszawskiej Legii przypomina nie tylko skromną posturą, ale także wydolnością i dobrze wykonywanymi stałymi fragmentami gry.

Bartosz Horajecki
Młody pomocnik Stali Stalowa Wola zrobił w tym roku spore postępy. Zaczynał go w Unii Nowa Sarzyna. Latem uparł się na przenosiny do Stali Stalowa Wola i dobrze zrobił. W swoim byłym klubie, już by się niczego nowego nie nauczył. Gra w Stalówce, pozwala mu na to, co było widać jesienią, gdy stał się jednym z liderów pomocy. Tyle, że kibice rzadko dostrzegają walory takich zawodników jak on, którzy przez cały mecz harują na boisku, na chwałę innych. Co innego fachowcy, na testy zaprosili go już trenerzy Widzewa Łódź. Jeśli jednak Bartek miałby trafić tylko do Młodej Ekstraklasy, to lepszym dla niego rozwiązaniem jest pozostanie w Stali, przynajmniej na kolejne pół roku.

Damian Skiba
W III lidze marnuje swoje możliwości. Nie przebił się w Niecieczy, ale nie powinno go to zniechęcać, tam w cenie byli gracze z „nazwiskami”. Damian na swoje musi dopiero zapracować, ale na pewno nie zrobi tego w Stali Mielec. Zresztą jesienią miał momenty, że widać było u niego brak motywacji do biegania po III-ligowych boiskach. Ofert mu nie brakuje, może z którejś uda się skorzystać.

Wojciech Reiman
On już poznał smak Ekstraklasy. Choć nie nagrał się w niej za wiele, półroczny pobyt w Polonii Bytom wiele mu dał. Wojtek dojrzał piłkarsko i mentalnie, co udowodnił jesienią, stając się boiskowym przywódcą Stali Rzeszów. Przez kolejne pół roku powinien ustabilizować formę na wysokim, a potem jak najszybciej uciekać z II ligi. Chyba, że uda mu się z biało-niebieskimi wywalczyć awans na zaplecze Ekstraklasy. Wtedy spokojnie może zostać przy ul. Hetmańskiej.

Michał Bereś
Nie poznali się na nim w Stali Rzeszów, pięknie rozwinął się w Izolatorze Boguchwała, gdzie mocno w niego wierzył trener Grzegorz Opaliński. Tyle tylko, że wszystko co dobre, się kiedyś kończy. Dalsza gra w III lidze, to dla tego zawodnika, początek cofania się w piłkarskim rozwoju. Widać to już było momentami jesienią, gdy grał nijako.

Konrad Maca
W tym roku zaistniał w seniorskim zespole Stali Rzeszów. Podobnie jak Hus, był też ważnym ogniwem w drużynie brązowych medalistów mistrzostw Polski juniorów. W II lidze grał czasami na wyrost, korzystając z kontuzji innych młodzieżowców. Miał jednak występy, w których potwierdził, że ma to „coś”. Potrzeba mu trochę ogrania, doświadczenia i czasu, by w pełni się rozwinąć. Na testy zaprosiły go Ruch Chorzów i Korona Kielce. Gdyby zdecydował się na transfer, to na początek wiadomo, czeka go Młoda Ekstraklasa. W ekipie „Niebieskich” to sprawdzona droga do pierwszego zespołu, o czym świadczą przypadki Artura Sobiecha i Macieja Jankowskiego). W Koronie, to gwarancja zastopowania kariery, w Kielcach trenerzy stawiają bowiem na doświadczonych napastników, którzy w młodzieżowej drużynie grywają za karę lub gdy wracają po kontuzji.

Andreja Prokic
To jedyny obcokrajowiec w tym zestawieniu, ale przy dzisiejszym otwarciu granic i napływie zagranicznych piłkarzy, nie stawiamy żadnych barier. Młody Serb miał znakomite półrocze w Stali Rzeszów. Niekonwencjonalny drybling, znakomite prostopadłe podanie, łatwość w znajdowaniu się w dogodnych okazjach i pewien egoizm w takowych, to jego przymioty. Przy czym jest bardzo wszechstronny, z czego korzystał Andrzej Szymański, ustawiając go w roli skrajnego lub ofensywnego pomocnika, skrzydłowego lub nawet napastnika. Wszędzie wypadał dobrze. Szukając porównań, to taka gorsza kopia Miroslava Radovica z warszawskiej Legii.

Piotr Pezdan

Bartosz Zapaśnik

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.