Podręcznikowe fałszowanie historii

To tzw. trzecia brama HSW, która w 1988 r. była bastionem strajkujących. Dziś jest na niej stosowna tablica. Wystarczy przeczytać, by wiedzieć kto i oco wtedy strajkował.Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Jeszcze nie przemilkły echa głodówek w obronie tradycyjnego nauczania historii, a już reformatorzy z MEN próbują wciskać młodym ludziom ewidentne bzdury.

Rzadko się zdarza, by na posiedzeniach regionalnych gremiów związkowych, na stołach uczestników pojawiały się podręczniki. Tak się jednak stało podczas ostatniego zebrania Zarządu Regionu Ziemia Sandomierska NSZZ „S”. A związkowcy zajęli się najnowszym podręcznikiem do historii dla szkół ponadgimnazjalnych „Historia. Po prostu”.

Gwoli ścisłości chodzi o podręcznik do historii w wersji nie zaawansowanej, czyli uczonej we wszystkich klasach szkół ponadgimnazjalnych. Podręcznik wydany przez renomowane, wydawałoby się Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, jest pierwszym owocem reformy szkolnictwa ponadgimnazjalnego, przeciwko której odbywały się (i odbywają) w Polsce głodówki. Dziś widać, że uczestnicy tych głodówek mieli rację, obawiając się zafałszowywania historii. Związkowcy z „S” zwrócili uwagę na rozdział „Od stanu wojennego do okrągłego stołu”. Ze zdumieniem dowiedzieli się, że „strajki z 1988 r. organizowane były w większości przez związki zawodowe zrzeszone w OPZZ”. Do tego jeszcze tamta „fala strajków była spowodowana jedynie podwyżkami cen i związaną z nimi wysoką inflacją”.

- Jest to ewidentne kłamstwo! – oburza się Andrzej Kaczmarek, uczestnik strajku z 1988 r., dziś przewodniczący ZR „S” Ziemia Sandomierska. Trudno się dziwić oburzeniu solidarnościowców ze Stalowej Woli i okolic, bo to oni i ich koledzy 24 lata temu zorganizowali kilka strajków w Hucie Stalowa Wola, z największym sierpniowym, w którym udział wzięło kilka tysięcy ludzi. Żadnego z tamtych protestów nawet nie wspierali, a co dopiero mówić o organizowaniu, związkowcy z OPZZ. W strajkach stalowowolskich, które później historycy określili mianem „ostatniego gwoździa do trumny komuny”, nie wysuwano żadnego innego postulatu, jak tylko legalizacji „Solidarności”. Teraz widać, że historyk historykowi nierówny, ale jak takiemu uczyć młode pokolenia, skoro nie potrafi właściwie odczytać tego, co działo się niespełna ćwierć wieku temu.

Podręcznik na przemiał, zanim zacznie szkodzić

Związkowcy z „S” domagają się wycofania podręcznika, póki jeszcze żaden przyszły maturzysta do niego nie zajrzał. W piśmie do ministra Edukacji Narodowej domagają się wykreślenia z listy rzeczoznawców osób, które wydały podręcznikowi pozytywną opinię. Pozycja wyszła pod redakcją: Rafała Doleckiego, Krzysztofa Gutowskiego i Jędrzeja Smoleńskiego.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.